Cześć !
Całkiem niedawno otrzymałem ciekawą książkę, a dokładniej zbiór opowiadań Rogera Zelaznego pt. "RÓŻA DLA EKLEZJASTESA" i chciałbym podzielić się wrażeniami po jej przeczytaniu. Wszystkich, którzy zetknęli się już wcześniej z twórczością Rogera Zelaznego chyba nie potrzebuję do niej namawiać, pozostałych zaś z wielkim entuzjazmem pragnę zachęcić do zapoznania się z tą pozycją, lub choćby częścią tego wspaniałego tomu. Nie ukrywam, że ta ostatnia możliwość, byłaby według mnie grzechem, dla każdego miłośnika Świata Fantasy oraz S-F. Przyznam, że sam prawdopodobnie nigdy nie wział bym tej książki do ręki,gdyby nie pewien przypadek o którym za chwilę. Zdaję sobie sprawę że poniższe wypowiedzi nie będą żadną skarbnicą wiedzy, proponuję raczej spojrzenie na wszystko z punktu laika, lub jak kto woli niedoświadczonego i niedoinformowanego czytelnika, którym jestem :)
Wszystko zaczęlo się pewnego letniego dnia, kiedy to leżąc w szpitalu i słuchając debat jakie toczyły się wokół mnie (przeżyje czy nie ?!! :)), a dokładnie na temat mojego zdrowia i warunków, w których przebywam, jakaś część mojego zmęczonego umysłu zapragnęła wolności, oderwania się od szarej rzeczywistości zamkniętej w czterech ścianach wysterylizowanego pomieszczenia, w którym leżałem. To było to czego pragnąłem, niczym nie zachamowana wolność, powietrze, słońce, woda. Całe moje jestestwo drżało skulone w szpitalnym łóżku mąk, jak je później nazwałem. Nagle gwiazda, czy może raczej słońce :) oświeciło mój umysł i poprosiłem siostrę o wypożyczenie z biblioteki "obojętnie jakich książek fantasy, których do tej pory nie przeczytałem." Jako, że leżałem w szpitalu przyszpilony do łoża igłą z kroplówką, ze strony "młodszej" nie było żadnych oporów w uiszczeniu mojej prośby. Następnego dnia przy odbieraniu zamówienia dowiedziałem się, że nie odbyło się bez pewnych komplikacji. Mianowicie bibliotekarka wyraziła rezygnację, czemu wcale się nie dziwię, co do wyszukiwania zbiorów, którcyh jeszcze nie pochłonął mój umysł. Stwierdziła, że potrzeba by na to pełnych 96 godzin niczym nie przerwanych poszukiwań ;) W taki oto sposób dostałem pierwsze lepsze książki S-F oraz Fantasy, po które prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnął. Wśród nich znajdowała się min. "Róża dla Eklezjastesa". Nie ukrywając, sam tytuł wywołał we mnie pewne negatywne odczucia, lecz zachęcony okładką - reklama robi swoje !! - oraz krótką recenzją zamieszczoną z tyłu księgi, bo chyba mogę ją tak nazwać skoro liczy sobie 390 stron, postanowiłem zanużyć się w światach wykreowanych przez Zelaznego. Godzin spędzonych nad tym zbiorem nie uważam za stracone i dziękuję losowi, który sprawił, że otrzymałem go w swoje ręce. Sam autor okazał się, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, gdyż wcześniej o nim nie słyszałem (?!), współczesnym pisarzem. Niestety zmarł w 1995 roku mając 58 lat. Podczas swojego życia został wyróżniony nagrodą Nebula właśnie min. za tytułowe opowiadanie. Przytoczę tutaj fragment okładkowej recenzji książki: "Autor, którego wyobraźnia nie ma sobie równych, prowadzi czytelnika od polowania na gigantycznego potwora w oceanach Wenus do elektronicznie nawiedzonej marsjańskiej góry, wewnątrz której spoczywa zahibernowana dziewczyna; od samochodu-zabójcy do efektów manii kolekcjonerskiej. Miłośnikom latających gadów przedstawia natomiast alternatywną wersję stosunków ludzko-smoczych." Jeśli kiedykolwiek zetknąłeś się z ksiązkami Stephena Kinga - mistrza horroru, nie obcy będzie Ci wątek samochodu-zabójcy. Chodzi mi dokładnie o "Christin" i jej filmową adaptację o tym samym tytule, w której to czerwony luksusowy samochód posiadał coś na kształt własnej osobowości, nie bez powodu pozbawiał życia ludzi. Podobne do "Christin" opowiadanie znajduje się w książce Zelaznego. Tyle tylko, że świat przedstawiony ukazany jest w stylu Cyberpunkowym. I tak o to w samochodach przyszłości są np. zamontowane systemy komputerowe symulujące odczucia, rozum, umożliwiające maszynie posiadanie własnego "Ja". W tym miejscu musiałem się powstrzymać przed streszczaniem wszystkich opowidadań, by nie zepsuć niewątpliwej przyjemności z poznawania przygód napisanych ręką Zelaznego. Przytoczyłem powyższy przykład, gdyż chciałem ukazać olbrzymi wachlarz różnorodności opowiadań zawartych w dziele Rogera :) Myślę, że reszty nie potrzeba komentować.
Książkę przeczytałem w 4 dni, co oczywiście o niczym nie świadczy, lecz powiadam Ci drogi czytelniku, po jej przeczytaniu pozostaje tak wielki niedosyt, że chce się jeszcze i jeszcze... czytać oczywiście ;). Obecnie zająłem się "Karabinami Awalonu" tego samego autora i... może o tej książce innym razem. Powiem tylko tyle że jeśli grasz w jakikolwiek system RPG i jesteś MG :) znajdziesz w niej podwaliny do wielu extra scenariuszy. Sam mistrz Andrzej Sapkowski czerpał z niej pomysły np. przy tworzeniu autorskiego systemu "oko Yrrhedesa".
Venom [Blaze]
P.S.
Sorki za pobieżne potraktowanie tematu, ale zaczęła się szkoła i maturka za pasem, więc uczyć się trzeba. Postaram się coś nabazgrać o "Karabinach Awalonu" w przerwach między nauką i sesjami RPG... Narazie!
P.S.
Z chęcią nawiążę ze kontakt ze wszystkimi początkującymi MG !! Mail to: blaze2@poczta.wp.pl
P.S.2
Mile widziana krytyka wyżej napisanego txtu, matura wkrótce i w ogóle. Uprzedzając:
Wiem, wiem. Nie prowadzicie żadnego poradnika młodego polonisty or smth., ale proszę, napiszcie coś, gdy bedzie się Wam nudziło :)
Pozdrowionka dla całej Redakcji i wszystkich ludzi których znam [ale wazelina :)] (BTW jak wakacje?) :)
Venom [Blaze]