Stanisław Grzesiuk "Pięć lat kacetu"
Często zadaję sobie pytanie: dlaczego tak wiele osób nie lubi
czytać książek? Myślę, że odpowiedź jest prosta. Znaczna
część utworów napisana jest albo nierównym stylem, albo są
one po prostu nudne. Do tych niestety zaliczają się lektury
(choć nie wszystkie). Dlatego właśnie interesują nas pozycje
mniej "wyszukane", takie jak horrory, kryminały czy
science fiction. Niestety ich nie można włączyć do programu
szkolnego (a szkoda, bo dzięki temu o wiele więcej osób poznałoby
np.: trylogię Tolkiena). Ale nie o tym miałem pisać. Chciałem
przedstawić wam książkę, którą powinni przeczytać wszyscy
ludzie, a zwłaszcza licealiści.
Problem holokaustu przewija się w szkole dosyć często. Słyszymy
coś o tym na historii, albo na języku polskim. Jednak dużo osób
ma o nim znikome pojęcie. Owszem, dużo lektur porusza ten
temat, ale nie poruszają w dużym stopniu samego wyglądu "życia"
w obozach.
Stanisław Grzysiuk przebywał w trzech obozach koncentracyjnych:
Dachau, Mauthausen i Gusen od 4.IV.1940 do 5.V.1945 roku. Jako
jeden z nielicznych przeżył pięć lat piekła. Zaznaczam, że
średni okres życia więźnia nie powinien przekraczać
trzech-pięć miesięcy. W każdej chwili mógł zginąć. Musiał
"organizować" jedzenie, oszczędzać siły oraz walczyć
z zimnem i chorobami. Poznał wszystkie tajemnice i prawa obozu.
Nauczył się gdzie i za co można zginąć. Najdziwniejsze
jednak jest to, że patrząc na śmierć i cierpienie, zachował
pogodę ducha i humor. Cała historia w obozie jest wesoło
opowiedziana.
Grzesiuk wcale nie zbagatelizował tematu, a sprawił, że nie można
się oderwać od czytania. Polecam tę książkę wszystkim, którzy
chcą poznać obóz koncentracyjny od poszewki i chcą pamiętać
krzywdy tam wyrządzone.
Mariusz Gajlewicz