KARA ŚMIERCI - riposta Otóż Szanowni Obywatele... eee, może nieco mniej patetycznie: Współzakomputerzeni! W kilku słowach, które nastąpią zaraz po tym przynudnawym wstępie, będę miał przyjemność nie zgodzić się ze swoim szlachetnym poprzednikiem w temacie, Miłościwie Nam Panującym w AM, Qn'ikiem (OŻW i o jeden dzień dłużej). Przechodząc do tzw. Rzeczy i jednocześnie rezygnując z tonu ironiczno-kpiarskiego (bo Rzecz jest poważna). Pierwsze co mnie z(a)dziwiło. Pisze Qń o psychologicznym dobrodziejstwie kary śmierci. Tymczasem już dawno zostało powiedziane i udowodnione, i trąbiono o tym wszem i wobec, że nie zaostrzenie kary wpływa na zmniejszenie ilości przestępstw, a jej NIEUCHRONNOŚĆ. Cóż to znaczy? Ano, taki psychopata nie zastanawia się (przyjmując, że w ogóle jest to tego zdolny), czy dostanie 5 lat, czy dożywocie, czy też go zabiją. On mówi sobie - NIC mi się nie stanie. Wcale się nie boi! Pomyślmy. Abstrahując już od tego, że skuteczność polskiej policji nie jest oszałamiająca, to cóż dopiero dzieje się w sądownictwie! Czas postępowania w tego typu sprawach liczy się nie w miesiącach, a latach! Nie wspominając już o możliwości przekupienia czy to organów ścigania, czy "niezawisłych" sądów. Weźmy pod lupę przez jednych uwielbianą, przez innych wręcz znienawidzoną Amerykę. Tam karę śmierci wykonuje się - że użyję tak drastycznego sformułowania - hurtowo. A czy przestępczość utrzymuje się na marginalnym poziomie? Dalej, a raczej wcześniej. Ja bardzo przepraszam, ale Przykazania Boże są jednak dla ludzi! Bóg nie ustanowił ich chyba dla siebie? Jeśli ktoś zarzuci mi tutaj, że nie ma przykazania "Przebaczaj", to odpowiem mu, iż Biblia i nauka Kościoła to nie tylko Dekalog; jeśli dalej będzie się upierał, to zawsze jest przykazanie piąte. Oczywiście, już widzę narastającą w czytelnikach furię - co on gada, gdyby to dotknęło jego samego, inaczej by mówił! Być może. Tego nigdy nie wiadomo zawczasu. Jednak spójrzcie: nie jestem fanem Eleni; z Jej artystycznych dokonań - proszę mi wybaczyć - pamiętam tylko piosenkę o pewnym bałwanku do nadawanej już dość dawno temu wieczorynki - ale szanuję Ją za to, że była w stanie przebaczyć mordercy - bodajże swej córki. A nie ulega wątpliwości, że Eleni jest człowiekiem. Qń, jak widzisz, nie jest to tylko czysty idealizm! Ostatni Twój argument: "sprzeciwiając się karze śmierci skazujesz jednocześnie na śmierć ogromny procent tych, którzy będą ofiarami psychopatów". Wybacz, ale w ogóle mi się nie podoba. Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałem: chodzi Ci o to, że taki nie skazany morderca popełni recydywę? Czy też bardziej ogólnie, że dzięki karze śmierci na świecie będzie mniej psychopatów? Jeśli to ta pierwsza rzecz: można go skazać na dożywocie. Cóż, tu zawsze możesz się doczepić, że a to ucieknie, a to będzie amnestia itp. No ale spójrzmy na sprawę z innej strony: chcesz stworzyć - "grupę podwyższonego ryzyka" w dziedzinie morderstw? Jeśli raz zabił, to zrobi to drugi, trzeci, czwarty? To mi brzydko pachnie. Teraz jest boom na wszystko związane z kodem genetycznym. Wyobraź sobie taką scenę: rok 2050. Do sali porodowej wchodzi lekarz, odbiera matce niemowlę i wstrzykuje mu, na przykład, dużą ilość morfiny. Noworodek umiera. Zszokowani rodzice przypadają do lekarza, zrozpaczeni, pytają go: dlaczego?! A ten odpowiada: przykro mi, ale państwa syn miał predyspozycje genetyczne do stania się wielokrotnym mordercą... Może wygaduję teraz androny... Są jednak testy psychologiczne, można już stwierdzić z całkowitą niemal pewnością, czy człowiek taki zabije kolejny raz, ale zawsze będzie to zabijanie za p r z y s z ł e winy. Co do drugiej możliwości interpretacji Twojego argumentu: o tym już napisałem w pierwszym akapicie. Kara śmierci nie gwarantuje, ani nawet w teorii nie pozwala przypuszczać, że dzięki niej nastąpi zmniejszenie ilości przestępstw. Zawsze będą rodzili się zwyrodnialcy, którzy mają zakodowaną dążność do mordu... Teraz spróbujmy się zastanowić - co zyskujemy dzięki karze śmierci? Pozbywamy się "niechcianego" osobnika? Prędko, humanitarnie czy też nie, eliminujemy go, usuwamy poza obręb społeczeństwa? Zrzucamy dręczące brzemię, oczyszczamy nasze sumienie, niwelujemy świadomość, że rasa homo sapiens mogła wydać na świat jednostkę tak zdegenerowaną? Czy też jest to po prostu odwet, zemsta na kimś, kto zniszczył rodzinę, zamordował osobę przez nas kochaną? Lecz czym w takim razie będziemy różnić się od tego człowieka? Tym, że działamy w majestacie prawa? Że inne są nasze pobudki - u niego był to może zwierzęcy instynkt, może okraszona brakiem skrupułów zwykła chciwość, a u nas jest to chęć rewanżu: oko za oko, ząb za ząb...? Zdaję sobie sprawę, że wszystkie przedstawione przeze mnie powyżej pytania, trochę filozoficzne, mogą zostać łatwo zdmuchnięte przez jeden film obrazujący bestialską zbrodnię, jedno ujęcie zmasakrowanego ciała... Wtedy pojawiają się emocje, silne emocje. Ba! - zdanie "zgwałcił i zamordował pięcioletnią dziewczynkę" wywołuje u nas nielichą żądzę krwi. Ale równie dobrze możemy obejrzeć film typu "Dead Man Walking" (nie widziałem) - i już rodzą się wątpliwości, powstaje wewnętrzne rozdarcie... Rozpatrując na zimno: jeśli jedynym efektem kary śmierci ma być eksterminacja człowieka, pewność, że nikogo nie zabije, prosty rewanż - to jestem jak najbardziej przeciw. Lecz jeśli - i tu może co poniektórych zaskoczę - rodzina zamordowanej osoby po wykonaniu egzekucji poczuje choćby lekką ulgę - to jestem całym sercem za. Tylko szczerze wątpię, czy tak się dzieje. Bo czy świadomość, że oto mózg jakiegoś człowieka został ugotowany przez prąd o napięciu paru tysięcy wolt, i zaraz, jeszcze dymiący, w plastykowym, czarnym worku, człowiek ten zostanie przetransportowany na cmentarz komunalny - i tam będzie wrzucony do wykopanego minutę wcześniej dołu o niewielkich wymiarach - czy ta świadomość może w jakikolwiek sposób pomóc rodzicom zamordowanej i zgwałconej dziewczynki, którym to przykładem tak chętnie posługujesz się, Qń? Myślę, że każdy sam znajdzie na to odpowiedź. Wiem, że nie przekonałem tu Qn'ika - do tego potrzeba na pewno sprawniejszego retoryka - a może jest to w ogóle niemożliwe? Jednak wyraziłem swój osąd w tej sprawie, a tym, którzy dobrnęli do końca, dziękuję. Wyrazy oburzenia tudzież poparcia proszę kierować na ijon@go2.pl (to tylko do mnie) lub na actionmag@silvershark.com.pl (to pójdzie pewnie do AM). Sn/\ut a.k.a. Ijon Tichy (np. "Welcome Home (Sanitarium)" - Metallica) PS. Myślę, że dla wielu ludzi autorytetem jest Papież. Wiecie, co On sądzi o karze śmierci? A od czego są autorytety, jeśli nie od stawiania odpowiedzi na dręczące nas pytania?