Kara śmierci - kontra Qniowi

Dla przejrzystości zastosuję tu schemat: cytat Qnia, mój komentarz, ew. czasem jakaś ogólniejsza refleksja... Let's rock!

(...) Nie będę się teraz silił na oryginalność, użyję tutaj klasycznego argumentu: proszę Cię: powiedz to, co napisałeś wyżej rodzicom zmaltretowanej, zgwałconej i zabitej dziewczynki.

>>>Nie tyle klasyczny argument, co klasyczna demagogia, Qniu. "Powiedz to rodzinie ofiary". Oni są pogrążeni w bólu, szoku, zwykle pragną jednego (przynajmniej na początku) - zemsty. Zabić! I to nie byle jak zabić. Rozpuścić w kwasie albo powiesić za genitalia nad ogniskiem z mokrych gałezi, itp. itd. Trudno się im dziwić - "oko za oko" to przecież chyba najstarsza zasada ludzkiego "kodeksu karnego". ALE...

Ale co? Ale bądźmy ludźmi? Ale my musimy być inni? Tak jest, Smuggler, jesteśmy ludźmi - a chęć zemsty jest typowo ludzką cechą - wśród żadnych innych zwierząt nie ma miejsca. Człowiek nigdy nie będzie doskonały - zawsze będzie chcieć się mścić i zabijać tych, którzy mu wyrządzili krzywdę. Owszem, można mówić, że tylko taki człowiek, który działa w amoku, nie potrafi trzeźwo ocenić sytuacji. Ale dla mnie jakakolwiek próba ocenienia trzeźwo sytuacji rodziny, która straciła bliską osobę, bo jakiś palant chciał się pobawić w zabijanie, jest po prostu zbrodnią przeciw niej! Wiem, że uznasz to za demagogię. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam: kara śmierci winna istnieć. Właśnie z punktu widzenia "najstarszego prawa ludzkiego". Piszesz, że ta "demagogiczna" rodzina na początku tylko pragnie zemsty. Myślisz, że później wybaczają mordercy? Myślisz, że mogą patrzeć na to, że morderca ich córki bezkarnie chodzi na wolności?... Gdzie tu demagogia?!!

Z innej beczki - wpółczujesz rodzinie ofiary. W porządku, zrozumiałe. Czemu jednak nie współczujesz ***TAKŻE*** RODZINIE SPRAWCY? No wiesz, czasem największy nawet psychol ma normalnych, uczciwych rodziców, którzy cierpią po wielokroć. Raz, że ich syn okazał się mordercą - myślisz, że łatwo się dźwiga taki krzyż? Dwa, że współczują rodzinie ofiary i zapewne czują się w jakiś sposó współwinni zbrodni ["źle go wychowaliśmy... jesteśmy złymi rodzicami"]. A ty jeszcze tej matce/ojcowi dokładasz kolejny garb - zabijasz im dziecko. Jakie by nie było - to ich dziecko, kochali je, a może i kochają nadal... A ty Lekką rączką wysyłasz komuś dziecko na szafot... Czy pomyślałeś o tym? A jeśli tak, to czemu IM nie współczujesz? Ból jest po OBU stronach, nie tylko rodzina ofiary cierpi...

Czy według Ciebie człowiek, który był zdolny do takiej zbrodni zasługuje na humanitaryzm?

>>>To zależy - tzn. zależy od tego czy zamierzasz równać się poziomem etycznym z bandziorem (wtedy naturalnie sprawa jest prosta: zabić drania, i to tak żeby czuł, że umiera!!!), czy też chcesz nadal być Człowiekiem. A wtedy nie można w ogóle rozważać faktu czy można innego Człowieka traktować wedle zasad rodem z rzeźni. Ja wiem - to wkurwia niesamowicie, to jest niesprawiedliwe, to się kłóci z tym, co dyktują nam uczucia, itd. Ale w Twej ukochanej polityce, Qniu, tym się demokracja różni od bolszewii, że w demokracji nawet osobnik wywodzący się z partii, która terroryzowała przez x lat naród, może zostać prezydentem - bo tak się dziwnie składa, że naród tego chce. A jeśli w imię swoiście pojętej 'sprawiedliwości' powiesz, że ten gość nie może być prezydentem, bo to i tamto i w ogóle - natychmiast zarżniesz demokrację na ołtarzu doraźnej korzyści, fałszwie i płytko pojętej "chłopskiej" sprawiedliwości... Może więc lepiej niech sobie gość będzie prezydentem - a my nie brukajmy swoich rąk i sumień? To samo tyczy się Twego cytatu - pozwólmy nawet największemu bydlakowi być traktowanym tak jak każdy inny - porządny - człowiek. I to nie po to by jemu było miło - w imię NASZEGO człowieczeństwa! Kumasz?

Kumam. Kumam, że sam podajesz dwie definicje człowieczeństwo. Dla mnie to słowo nie oznacza boskości. Tylko Bóg jest doskonały - człowiek nie. Człowiek jest praktycznie kwintesencja emocji - z nich się składamy. Nie pisz mi więc o człowieczeństwie, jako zdolności do wybaczania największym zbrodniarzom.

Człowieczeństwo dla mnie to choć próba dążenia do doskonałości. Zatem spróbuj choć być wspaniałomyślnym. Choć czasem. Czy dużo wymagam?

Demokracja. Piękne hasło. I ja się nim również posłużę. Co dla Ciebie będzie demagogią, ale nie dbam o to. Morderca, zabijając, czy gwałcąc nie uznaje praw demokracji. Łamie je - łamie podstawowe prawo: do życia. O godnym istnieniu nie wspomnę. A skoro sam się wyrzeka demokratycznych haseł?... Demagogia?
Nie. Człowieczeństwo, ale w pejoratywnym znaczeniu.

Widzę, że nie rozumiesz... uważasz, że skoro on zabija - to ty też możesz? (Odpuśćmy sobie dywagacje, że Ty w majestacie prawa itp.). Zatem - czym się w tym momencie od niego różnisz na tym najniższym poziomie znaczeniowym: obaj odbieracie życie. A skoro on wyrzeka się w ten sposób demokracji, to Ty też. Mówiąc krótko: zemsta rządzi, reszta nieważna.  Warto?

Nie - nie staraj się teraz dawać argumentów typu Przykazania Boże, i tym podobne. Człowiek nigdy nie będzie Bogiem - nie wymagaj od ludzi przebaczenia.

>>>Mówiac krótko - Jezus umarł na darmo? Czy naprawdę trzeba być bogiem by okazać łaskę i litość? A propos Jezusa... "zło dobrem zwyciężaj", "miłujcie swe nieprzyjacioły" itd. Wiem, że to trudne - ale czemu z góry od razu mówić, że się nie da?

Jeśli rodzina zamordowanego może umiłować mordercę - jestem przeciwko karze śmierci - skoro oni mu wybaczyli, prawo nie ma tu nic do powiedzenia. Ale ja w to nie wierzę - "miłujcie nieprzyjacioły wasze" - jakże piękne, ale nieludzkie hasło.

Ja wiem, że przebaczyć bym niektórych zbrodni nie mógł.

>>>Ja też. Co nie zmienia faktu, że nie oznacza to, iż zaraz muszę kogoś zabijać. No tak tak, jeśli skażę kogoś na śmierć, to mam czyste ręce? Stalin też własnoręcznie - chyba - nikogo nie zabił. A Hitler? On nawet był wegetarinienm (serio) :). Skazując kogoś na śmierć, zabijasz go - pamiętaj o tym - kat, jest tylko narzędziem, które wykonuje Twą wolę, jest jak rewolwer czy bejsbol. I zauważsz - ktoś zabił... więc TY go za to zabijasz. Jego nazwiemy zbrodniarzem, a Ciebie sędzią. Ale zauważ, że obaj czynicie to samo: zabijacie. Jasne, zasłonisz się prawem, że ty postępujesz zgodnie z jego wytycznymi. Ale prawo - dziś takie, jutro siakie; prawa stanowią ludzie. Jutro może się okazać, że gwałt i morderstwo dziecka są TYLKO wykroczeniami karanymi grzywnami - i co, okazuje się że zabiłeś kogoś za drobne wykroczenie? (No ja wiem, że to głupia teoria - ale wczuj się w rolę). I nie będzie Ci wtedy głupio? Swoją drogą dość stare prawo (liczące w sumie 10 paragrafów...) głosi "nie zabijaj" (i nie ma nic na temat, że "no dobra, zabijaj - jeśli takie będzie prawo"). NIE ZABIJAJ i koniec, zero komentarzy i interpretacji. Może - skoro zabijasz w majestacie prawa - przypomnisz sobie tę zasadę (i sporo osób wierzy, że to prawo nie pochodzi od człowieka).

Zacytuję tu demagogiczną interpretację, (c)W. Łysiak. W Hebrajskim, oryginalnym języku Biblii, użyte w przykazaniach jest słowo, które można tłumaczyć jako "morduj". Na "zabijaj" jest inne...

Czym to sie różni? Tak czy siak odbierasz życie - zawsze możesz dopisać sobie przy tym przykazaniu, że "powodowanie zaniku przejawów życia" nie jest tym samym co "nie zabijaj", czy "nie morduj". Uważasz, że to Cię usprawiedliwi?

Ja jestem zdecydowanie za jak najszybszą egzekucją (oczywiście tylko wtedy, kiedy wina zbrodniarza nie ulega wszelkiej wątpliwości) i niekoniecznie tak humanitarną, jak przyjęte w krajach cywilizowanych...

>>>Ooo... Kołem ich łamać, ale tak żeby krew sikała na trzy metry w górę?! Niech poczują że umierają! Oj Qniu, Qniu... poniosło Cię, nie?

A wiesz, że tak? Kołem ich łamać! Dlaczego? Z czysto humanitarnych, tym razem, względów. Gdy widzę na filmach ten ceremoniał odbierania ludziom śmierci, sterylne pomieszczenia, strzykawki, to robi mi się niedobrze. Czyż to nie jest kpina z zadawania śmierci? OK, morderca umrze, ale w jak dobrych warunkach! Nie, dziękuję. Jestem za karą śmierci, ale nie "ucywilizowaną". Na miejscu mordercy wolałbym zostać zabity w afekcie, aniżeli w sposób tak wyprany ze wszelkich emocji, wyrachowany.

I uważasz, że np. zadanie śmierci w afekcie, w ryku podnieconego tłumu, tępym toporem, który bardziej łamie kręgi niż obcina głowę jest humanitarniejsze??? Hm, to ja czegoś jednak nie rozumiem.

"Nie należy przestępców zabijać, ale ukarać ich pracą." Pomijając fakt, że to wizja całkiem utopijna (nie do zrealizowania)...

>>>Niby czemu? I coś Ci powiem: więzienie jest czasem gorsze niż śmierć. Śmierć - szczególnie przy dzisiejszych sposobach wykonywania egzekucji - to ledwie sekundy bólu poprzedzone chwilą oczekiwania, a potem już tylko nicość albo życie wieczne (zależy od przekonań), to ostatnie dużo atrkacyjniejsze od żywota doczesnego :)). A więzienie? To lata,
dziesiątki miesięcy,
setki tygodni,
tysiące dni,
setki tysięcy godzin,
miliony minut,
miliardy sekund...

                                            ...TERAŹNIEJSZOŚCI.

Nudnej, parszywej, teraźniejszości!!! Pewnie zdarzało Ci się nieraz umierać z nudów - mając pod ręką książki, komputer, TV, kina, kumpli itd. A teraz pomyśl, że taki stan umysłu będzie trwać do końca życia, że nie będziesz miał tych wszystkich wygód, że nic nie zależy od Ciebie, że możesz tylko TRWAĆ... Jezus!!!

Cóż, powiem Ci tak - posiedź dwa lata w woju (jak ja) - a zrozumiesz wtedy czym jest 10 lat więzienia [gdzie rygor i komfort życia jest nieporónywalnie gorszy niż w woju]. A jeśli nie ma 10 lat, a jest 25 lub dożywocie? Brrr... Mówiąc szczerze wolałbym "kaes" (Karę Śmierci) niż 25 lat pudła, serio! Nie wspominają już o tym, że więzienne życie....... Niby czemu więźniowie się wieszają na wyprutej z prześcieradła i splecionej nitce (!) albo np. POŁYKAJĄ LUB ODGRYZAJĄ SOBIE JĘZYKI (*) (!!!) żeby się udusić [czy TAKA kara śmierci jest wystarczają niecywilizowana i statysfakcjonuje Cię?]. Tacy gwałciciele dzieci mają tak przesrane w pudle, że zapewne z chęcią wybraliby krzesełko elektryczne czy komorę gazową. Młodzi i przystojni przestępcy też nie mają tam za lekkiego życia...

Wbrew pozorom 'pierdel' jest CIĘŻSZĄ karą niż pozbawienie życia - to powinno urządzać zwolenników surowych kar dla przestępców. Jednocześnie więzienie zamiast śmierci ma dwa aututy:
a) pozwala uniknąć pomyłek sądowych [iluż ludzi niewinnie zabito w majestacie prawa...]; b) daje możliwość resocjalizacji sprawcy. Czasem po prostu morderca dojrzewa, rozumie, żałuje... Fakt, rzadko. Ale... zdarza się. Zamiast zabijać, poniekąd tworzysz nowego człowieka.

(*) - przypadki wzięte z czytanej przeze mnie książki dot. losów więźniów - nic tu nie wymyśliłem.

...Do tego trzeba by wybudować w każdym mieście porządny Alcatraz - jak jest teraz w więzieniach? Korupcja, gangsterzy wychodzą na wolność bez żadnych problemów, warunki lepsze niż w niejednym hotelu.

>>>Demagogia. Poczytaj sobie raporty odpowiednich instytucji. Sam fakt, że w celach czasem stoją TV, a na ścianach wiszą zdjęcia z Playboya nie zamieni pierdla w sanatorium, tak jak poperfumowanie g****, nie zmieni go we fiołka. Daj się zamknąć na miesiąc w takim "hotelu", pożyj z 4-5 ludźmi na 12-15-18 m kwadratowych (ze stojącym w kącie kibelkiem, który należy co jakiś czas opróżniać, który różami zwykle nie pachnie); powdychaj ich zapach (dwa prysznice w tygodniu to max), popotykaj się o ich nogi, posłuchaj w kółko tych samych dowcipów i historii, wynudź się straszliwie w zatęchłym pomieszczeniu, pospaceruj 45 minut dziennie w kółko po odrutowanym dziedzińcu, pod okiem strażników, miej zero prywatności przez większość dnia i nocy, popatrz w niebo nieustannie przekreślone kratami, wyczekuj na paczkę czy godzinne odwiedziny raz w miesiącu - i wtedy pogadamy. A korpucja itd. - wylewamy więźnia z kąpielą...? Ale OK. Ponieważ jest korupcja, to w ogóle zrezygnujmy z więzień i za KAŻDE przestępsto ślijmy od razu na szafot! A co! Będzie porządek, spokój, pustki w więzieniach, brak problemów z więźniami itd. itp.

Pytałeś, czemu Twoja wizja więzień jest nie do zrealizowania? Gdyż żyjemy w pięknym kraju, Polską zwanym. Odsyłasz mnie do raportów. W porządku - ja Cię odeślę do kilku przykładów (które mogę podać prywatnie) z życia, nie papieru. Przykład: morderca został skazany na to ulubione przez Ciebie "trwanie w więzieniu" dożywotnio - czyli na 25 lat. Wyszedł za dobre sprawowanie po piętnastu latach. KUR*A MAĆ!!! To jedyny komantarz, jaki mi przychodzi do głowy. Za to śmieszy mnie to, co piszesz o biednym człowieku, który będzie skazany na ogromny rygor w więzieniu. Za dużo filmów w stylu "Skazani na Shawshank"... Zauważ, że ktoś w więzieniu jednak robi bardzo dobre interesy - ktoś sprawia, że ci "młodzi i przystojni" nie mają lekkiego życia. Kto?! Najczęściej te największe męty, które należało kiedyś skazać na karę śmierci. Więzienie jest koszmarem, ale dla niewinnych!
Tego, co napisałeś o resocjalizacji nie będę komentował. Chyba wiesz dlaczego...

O to chodzi? Poza tym, istnieje jeszcze jedna kwestia, psychologiczna. Strach. Postaw się na miejscu dzisiejszego bandyty: zabije, zgwałci, po czym wyląduje na około 10-15 lat w więzieniu. Będzie miał ciepły nocleg w zimie przynajmniej. A strach przed karą śmierci spowoduje, że przed popełnieniem zbrodni dobrze się zastanowi, czy warto ryzykować życie...

>>>Bullshit. Jaki pier*** strach? W średniowieczu za kradzież obicnano rękę, a przy recydywie (lub większej kradzieży na początek) - wieszano. I wiesz co? W czasie egzekucji złodzieja jego kumple okradali tych, którzy przyszli oglądać egzekucję! (Też udokumentowane fakty... - vide "Jesień średnowiecza"). Każdy psycholog powie Ci jedno: jakieś 95% przestępców w ogóle NIE ROZWAŻA konsekwencji swego czynu, ponieważ albo działa pod wpływem impulsu i nie ma czasu na rozważania albo jest pewna, że go NIE ZŁAPIĄ, więc WYSOKOŚĆ KARY NIE MA DLA NIEGO ZNACZENIA! Na tej zasadzie - palacz wie, że palnie wywołuje raka i zawał - i co, ilu rzuca palenie? A przecież odczytują na każdej paczce z 10 razy dziennie SWÓJ WYROK ŚMIERCI. I co - i facet, nawet mający wyższe wykształcenie i bogatą wyobraźnię, wzrusza ramionami i przypala peta. Bo przecież to się tyczy INNYCH, nie jego. Jemu nic nie będzie. Prawda? Zatem sam widzisz, że efekt odstraszający kary śmierci to humbug... Aha. Ogłoś przepis, że za każde złamanie przepisu drogowego - dowolnego! - policja będzie konfiskować samochód. Myślisz, że będzie bezpieczniej na drogach? Wątpię...

A widzisz - ja myślę, że tak. Czasem jakiegoś przyszłego mordercę może najść myśl: "a co będzie, jeśli". A wtedy na pewno nie zdobędzie się na ten czyn...

To jest "wishfull thinking" vel pobożne życzenia vel chciejstwo.  

Tak, przechodzimy do ostatniego, również popularnego wśród zwolenników kary śmierci (nie ukrywam, że w tym tekście nie jestem zbyt oryginalny) argumentu: sprzeciwiając się karze śmierci skazujesz jednocześnie na śmierć ogromny procent tych, którzy będą ofiarami psychopatów.

>>>Demagogia po raz n-ty. Jeśli gość jest już schwytany i zapudłowany i dostał np. 25 lat - to raczej nikogo w tym czasie nie zabije, chyba że innego więźnia [a zatem wyręczy licencjonowanego kata - sam pożytek!]. A jeśli wyjdzie warunkowo, po powiedzmy 15 latach, to na pewno - wiedząc już co to znaczy WIĘZIENIE - nie będzie aż tak bardzo skłonny do powrotu doń, zatem raczej będzie się wystrzegał kolejnej kolizji z prawem. Bo przekonał się już, że a) jednak go już raz złapali, b) pierdel to na pewno nie hotel.

Strasznym utopistą się robisz. Więzienie zmienia ludzi - ale wszyscy recydywiści są co do tego zgodni - na gorsze. I tylko na gorsze!

Nie wszyscy i nie zawsze na gorsze. No ale co z tego wynika? Rozstrzeliwać wszystkich, zlikwidować więzienia? Wiesz - śmierć lub uniewinnienie, wszystkie inne wyroki - out?

Naturalnie JAKIŚ procent faktycznie wyjdzie i znów kogoś zabije. Ale czyżbyś Qniu stosował odpowiedzialność zbiorową i kazał WSZYSTKIM takim ludziom odpowiadać za kilku psychopatów? Prawdziwi psychole zresztą nie powinni wychodzić warunkowo, a dostawać dożywocie - od tego są sądy!

I - bardzo proszę: niech mi ktoś udowodni, że nie mam racji

>>>Przykro mi - nie masz. A najśmieszniejsze jest to, że tak naprawdę to ja sam jestem zwolennikiem.... KARY śMIERCI. Tak jest! Przy czym - zupełna paranoja - JA SIĘ Z SOBĄ NIE ZGADZAM! Tzn. sam nieraz uważam, że powinno być: śmierć za śmierć. Ponadto nie nadstawiam drugiego policzka, jestem mściwy, złośliwy i pamiętlowy [znak zodiaku: Skorpion...] itd. (Jeśli na podst. tego tekstu ktoś myśli, że jestem wspaniałomyślnym liberałem, który nosiłby an rękach każdego mordercę i lulał go do snu - cholernie się myli!). Na szczęście potrafię sam siebie powstrzymać od czynienia innym tego, co mi niemiłe... i uważam, że należy równać w górę, a nie w dół. Bo inaczej wszyscy kiedyś - w imię sprawiedliwości, prawa itp. - poprzegryzamy sobie gardła. I w imię owego równania w górę mówię: KS-owi NIE!

Smuggler

 

Dla ludzi, którzy nie rozumieją takiego, a nie innego układu kolorów w tym tekście: pierwotny text Smugglera jest na czarno, moje dopiski są wiadomym kolorem, a dopiski Smga do moich dopisków są na czerwono. Ja już postanowiłem się nie dopisywać do dopisków do dopisków, bo text byłby tak komunikatywny, ja to króciutkie info. ;)

Wszelkie polemiki, komentarze słać proszę na adres actionmag@silvershark.com.pl.