AM - największa pomyłka roku!!! "Action Mag is the dark The nightmares you hide The pain you feel The suffering inside..." UWAGA: tekst agresywny. Nie zbliżać się na odległość mniejszą niż pięć minut. Nie dokarmiać, nie robić zdjęć, i lepiej, żebyście już byli z kilometr stąd, bo bydle jest szybkie... Action Mag. Jego początki toną w mrokach dziejów... no niezupełnie. Ustrojstwo to powstało całkiem niedawno, bo w czerwcu Roku Pańskiego 2000. O ile się orientuję, Obywatel Qn'ik już od jakiegoś czasu czynił starania o jego pojawienie się, jednak idea zyskała widać przychylność Redakcji CDA ledwie pół roku temu (...wybacz Im, bo nie wiedzieli co czynią!...). Jakie są jego założenia? Pewnie miał być czymś w rodzaju forum, miejsca, gdzie każdy może się wypowiedzieć, ot, taki Hyde- park, tyle, że z cenzurą obyczajową. Sam Qń tak to określa (cytuję): "Puśćcie wodze wyobraźni i klawiatur, i napiszcie coś dla innych. Jeśli uważacie, że wasze texty są dobre (czy takie jest powszechne mniemanie) [np. koleżanki Tosi z naprzeciwka - dop. IT], a w CDA z różnych przyczyn nie mogą zostać wykorzystane... AM to naprawdę świetny sposób nawiązania dyskusji, poznania nowych, ciekawych, ludzi." (koniec cytatu). Ludzieee!... Cóż my mamy w tym, pożal się Boże, Action Magu? Qń od razu wywalił z grubej rury, zamieszczając tekst o aborcji, feminizmie i tym podobnych bzdetach. Ja się pytam: jaki miał w tym cel??? Chciał sztucznie wywołać dyskusję, rozpoczynając temat-rzekę?! Przecież poziom merytoryczny (stylistyczny, gramatyczny, ortograficzny, artystyczny i każdy inny -yczny) tejże woła o pomstę do nieba! Czy my, mając -naście lat, możemy z sensem wypowiadać się o tego typu sprawach?! Czy mamy o tym jakiekolwiek pojęcie? Kiedy czytam niektóre wypowiedzi, to od razu pot rosi me czoło, na którym pojawia się głęboki mars, a wszelkie pozostałości mózgu usiłują momentalnie wyparować uszami na prawach dyfuzji (niestety, ta droga ewakuacji jest zwykle zablokowana przez... a, smacznego). Już ochoczo napoczęliśmy, niczym smaczny batonik, nowy dyskurs: kara śmierci. Czekam teraz tylko na eutanazję, wyświęcanie kobiet, sprzeczność wiary i nauki, ufoludk... o, cholera! O ufoludkach już jest! Ech... Czy jest sens pisania o tym, używając ciągle tych samych, wysłużonych argumentów (to pytanie retoryczne, nie silcie się na odpowiedź)?! Pamiętajcie jedynie, kiedy będziecie klecić artykuł o np. Bogu, błagam, nie piszcie: "Bóg jest zły, bo ukarał ludzi za to, że zjedli jabłko" - bo będziecie mieli mnie na sumieniu (kilku osobom sięgającym teraz po klawiaturę już się pewnie oczki rozjarzyły z uciechy). Nie, żebym był gorliwym katolikiem (wręcz przeciwnie - jestem zawołanym umysłem ściśliwym, a jak wiadomo nauka z wiarą żyją jak pies z kotem [wszelkie próby ich pogodzenia to tylko uniki]), ale takie akurat argumenty budzą u mnie jedynie odruch... a, smacznego. Sprawą, która mnie osobiście boli (jako jedynego, jak widzę, myślącego, w gronie autorów artów), jest brak selekcji tekstów (gdyby ją wprowadzić, to nie czytalibyście niniejszych słów - dop. Ijon T. funkcjonujący, gdy nie ma pełni księżyca). Bez niej, w AM może publikować każdy. "A skoro każdy, to także każdy grafoman" (c) A. Liedtke. W ten sposób AM stanie się niedługo gigantycznym śmietniskiem, pełnym kuriozalnych, infantylnych i generalnie bezsensownych - tekstów. >>Tak się nie stanie - totalne kaszaloty już zaczęły lądować w koszu. Całkiem jak iNTERNET. Tragiczną sytuację pogłębi jeszcze fakt, że ani pikobajt z tego steku bzdur nie zostanie skasowany. Takoż za jakiś czas dokopać się do jakiegoś w miarę dorzecznego tekstu (może kiedyś pojawi się taki) będzie równie ciężko albo i cieżej, niż nauczyć się na pamięć budowy jakiegoś pieprzonego synchrocyrotlo... synchrokyclo... syclo... URZĄDZENIA, tudzież streścić wyrafinowanie perwersyjną (vide Azji na pal nawłóczyny) trylogię jakiegoś zakręconego Henia, co w zdaniu stawiał 6 wykrzykników za jednym zamachem (prywata do Qnia). Dość już mam czytania tych kretynizmów szumnie i butnie zwących siebie artami (jeszcze ktoś pomyśli, że to od sztuki!!!). Dość już tekstów na jeden ekran. Dość grafomanii (czy też gramofonii - napisałbym, ale nie chce Rathana stresować). Dość już wreszcie i mojej pisaniny (wszystko co dobre szybko się kończy) - choć mógłbym dalej i z równą gracją podważać sens istnienia takiego (nie)wypału (to zależy od interpretacji - jeśli wypał, to dlatego, że mina, czy też bomba wypaliła, nie?), ale zlituję się nad Qniem, biedaczyskiem, coby miał jakieś, chociaż najmniejsze szanse obrony. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój tekst będzie ciężko zlokalizować pośród bujnej zieloności wrednych dopisków Qnia (choć będziecie mogli poznać go po niebywale ślicznej kompozycji), lecz pamiętajcie - jedyne co będzie mógł zrobić mój adwersarz, to lać jak najwięcej wody. Nie dajcie sobie zamydlić oczu (choć nie wiem jak - niby wodą?). Wszystko to będą tylko sprytne sztuczki, zamazujące i przeinaczające moje prawdziwe intencje. I NIE DAJCIE SIĘ ZWARIOWAĆ! The truth is much closer, than you might think! Aha - a może ktoś prócz Qnia napisze polemikę - to jest tych kilka nieudolnie skleconych zdań, które w swej pysze nazwie tak dumnie? Zapraszam, ale szans to wielkich nie macie - mówię bez ogródek. Wyrazy oburzenia, niechęci oraz porady "jak szybko i bezboleśnie się wysterylizować" ślijcie na ijon@go2.pl. Skomlący o opamiętanie... Ijon Tichy (np. Apocalyptica "Hyperventilation") 2000-11-04 10:57 (a co, nie każdy musi pisać po północy!) "Życie jest jak kromka chleba - zawsze upada na posmarowaną stronę" PS. Tekst pisany był w afekcie. Ale nie wiem, co z tego wynika i po co pisałem tego PSa. >>Biedny Ijonku... Ty się tu tak produkujesz, zapalczywie zwalczasz zło tego świata, ufoludki (nie rozumiem o co do nich masz pretensje), a ja Cie tak podle i bezczelnie nieskomentowalem. ;) Przepraszam, nastepnym razem nadrobię - mozesz byc pewien. :) {Qn`ik}