ZABICI NA SMIERC Zastanawialem sie ostatnio na czym to polega, z czego wynika, ze gry, w których przemoc (czyt. rzeznia) jest jednym z glownych celow, a czasem jedynym celem, zyskaly sobie tak wielka popularnosc?. Czyz bowiem krwawa jatka jest tym czego najbardziej nam trzeba.Chyba nie (choc pewnie "zrzeszenie polskich rzeznikow" ostrzy juz na mnie swoje topory mowiac: "jak on smie umniejszac nasze zaslugi i osmieszac range naszej "pracy"?"). Myslalem, myslalem (czasem kazdemu sie przytrafia) i wiecie co?? Nic nie wymyslilem. Nie wiem dlaczego. Moze zabraklo mi zapalu, moze nic madrego nie przychodzilo mi do glowy, a moze po prostu chcialem abyscie wy na to pytanie odpowiedzieli? W kazdym badz razie, przez glowe przewinela mi sie setka mysli i doszedlem do pewnych spostrzezen, ktore w zadnym razie nie nawiazuja do pierwotnego pytania. Nawiazuja one raczej do krytyki sylwetek sleczacych nad PC-em i walacych w klawiature przy jednoczesnym wydawaniu z siebie przerazajacych dzwiekow. Niewatpliwie od "wiekow" owe gry przesycone brutalnoscia ciesza sie uznaniem uzytkownika, ale jakos wczesniej nie pojawialo sie tyle glosow (czyt. opinii) mowiacych: "te gry wychowuja nasze dzieci na przestepcow i bandziorow", "robia wode z mozgu" (tudziez sieczke), "kto to w ogole wymysla", "na stos z nimi" (moze troche przegialem, ale z pewnoscia znalazlby sie nijeden, ktory takimi kategoriami mysli). Czy jednak tak jast naprawde? Czy kazdy uzytkownik tych gier jest z gory skazany na tak okrutny los? Sadze, ze nie, aczkolwiek niejeden z was ma na to zadatki i niejeden pewnie tak zakonczy. Nie chce byc waszym sumieniem, ani tez zachecac was do takiego czy innego postepowania, zyjemy przeciez w wolnym kraju. Sprobuje jednako nakreslic jak ja to widze, a reszte pozostawiam Wam. Sam czasem grywalem w tego rodzaju gry (teraz juz raczej zaprzestalem tego procederu, choc zdarzy si czasem przysiasc na pol godzinki w ciagu miesiaca) i badz co badz sprawialo mi to niejaka radosc. Czyz nie jest bowiem swietnie przeniesc sie w swiat pelen obcych, potworow, mutantow etc. i pokazac kto tu rzadzi? Fakt fajnie, ale do czasu. Grajac w tego rodzaju gry nie przeznaczalem na nie wiecej niz jedna godzine, no chyba, ze stanal mi zegarek, to wtedy przedluzalo sie to do dwoch godzin:). Juz po 20 minutach widzialem tylko czerwien i kawalki rak, nog, pourywane glowy, zmasakrowane korpusy walajace sie wszedzie, a w moja glowe wdzerala sie mysl: "Chryste!!!Cos jest ze mna nie tak!Cieszy mnie to tak bardzo, ze mam ochote zaczac oblizywac kosci moich bylych przeciwnikow!BRRRRRRRRR...Spadam stad!". I tak zazwyczaj konczyly sie moje godzinne sieczki(godzinne poniewaz przez nastepne 40 minut walczylem z naplywajacymi myslami, oczywiscie nadal siekac i zabijajac). Nie twierdze, ze kazdy z Was ma chec, po sesji 2 godzinnej(znam takich co tluka po 12 i wiecej godzin - tak na marginesie to przydalo by sie tyle wolnego czasu), wypasc na ulice by zabijac, gwalcic i pladrowac, jednak nie mozna nie zauwazyc, ze czesto pod wplywem tego typu gier, ludzie robia bardzo dziwne rzeczy. Sadze, ze liczy sie tutaj Wasze podejscie, ze to Wy musicie "wziasc los w swoje rece" i zadecydowac o swojej przyszlosci i zdrowiu psychcznym. Faktem jest, ze niekiedy przy kompie, a nie na podworku, mozna wyladowac nadmiar energii i wtedy ma to jak najbardziej odcien pozytywny. Jednak gdy Wasza przygoda z grami typu "mlucko-sieczka" zaczyna nabierac ksztaltow obsesji i powoli nie poznajecie samych siebie, to znak, ze czas zadac sobie pytanie(lepij pozno niz wcale): "Czy ja aby troche nie przesadzam?" i odpuscic sobie, usiasc przy kompie, ulozyc pasjansa, czy tez zagrac w tetrisa. Ten oddech jest naprawde niezbedny. Nie chcielibyscie zapewne obudzic sie z przyslowiowa "reka w nocniku" i stwierdzic: "O RANY! JESTEM ZABITY. NA SMIERC." DajMonJon