"...trzynaście lat. Trzynaście lat trwa ta bezsensowna wojna, trzynaście lat bronimy świat przed niestrudzonymi armiami nieumarłych. Przez trzynaście lat spisywałem imiona poległych towarzyszy, nazwy zrównanych z ziemią miast. Czy to ma sens? Czy to mądre pisać historię umierającego świata? Z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu, że nie. Jaka będzie nasza przyszłość? Czy wszyscy zamienimy się w nieumarłych, tak jak nasi martwi przyjaciele? Czy może obronimy świat? Czas pokaże. Dopóki istnieje chociaż jeden z nas, dopóty jest nadzieja. Nadzieja - tylko to nam pozostało. Ale jak tu mieć nadzieję wobec przeciwnika stokroć liczniejszego od nas, dysponującego potężną magią i niestrudzonego wobec zimna, głodu, strachu czy też żalem po stracie przyjaciół? Walka właściwie już jest rozstrzygnięta. Ale nie przestanę pisać. Będę pisał aż do śmierci."
    Kiedy powstawał StarCraft, a Command & Conquer oraz Warcraft II dawno ujrzały już światło dzienne, na półki sklepowe trafiła całkowicie nowatorska gra. Bungie, jej producent, słynął wcześniej z dość dobrych produktów na Maca. Ale to właśnie Myth stał się znakiem rozpoznawczym firmy. I to znakiem, którego żadna poważna firma nie powinna się wstydzić.
    Myth to pierwsza gra z gatunku Real-Time Wargame, w skrócie RTWG. Od typowych RTS'ów różni się tym, że tu w każdej misji mamy określoną liczbę jednostek i nie możemy żadnych produkować (co najwyżej mogą nam dojść nowe, ale to tylko w niektórych misjach). Budowa struktur i zbiór surowców zostały w grze całkowicie pominięte. To tylko z pozoru ułatwia nam rozgrywkę. Gra jest trudna, wymagająca, a przede wszystkim - cholernie wciągająca. Ale po kolei.
    Pierwsze co się rzuca w oczy, to przepiękna grafika. Nawet w trybie software wygląda bajecznie, a przede wszystkim niezwykle realistycznie. W pobliżu płynie strumyk, którego szum umila nam rozgrywkę, dookoła pagórki pokryte trawką, wioska z polami i jej mieszkańcami. W wodzie odbija się most i maszerujący po nim żołnierze. Czasami będziemy walczyć na błotnistych bagnach wśród olbrzymiej ulewy, innym razem zwiedzimy zlodowaciałe tereny z ciągle padającym śniegiem, kiedy indziej znajdziemy się na jałowej i pokrytej piaskiem pustyni. Teren oczywiście nie jest pusty - pokrywają go drzewka, domy, kamienie, różne budowle. Animacja i wygląd żołnierzy sił dobra i zła też nie pozostawia nic do życzenia. Wszystkie postacie są duże, dokładne i bardzo zróżnicowane. Efekty wizualne czarów są też świetne - pioruny rzucane przez Fetchów, śmiercionośnych czarownic armii ciemności mają nieskończenie wiele kombinacji - nie zdarzą się nigdy dwa takie same pioruny! Koktajle ciskane przez krasnoludów wybuchają malowniczo, a zaklęcia rzucane przez Cieniów - generałów Balora, władcy nieumarłych wojowników - tworzą szereg pięknych, acz zabójczych wybuchów. A już fenomenalną sprawą jest to, że ciało postaci pod wpływem środków wybuchowych rozpada się na krwiste kawałki! Myth jest krwisty, bardziej krwisty niż niejedna gra FPP, jednak w niczym to nie przeszkadza - krwi i flaków jest w grze tyle, ile być powinno. Na miejscu walk powstają całe jeziora krwi wraz z popaloną wokół ziemią, strzałami i oszczepami wbitymi w ziemię, oraz stosem zwłok. Słowem - czuć w tej grze klimat prawdziwej wojny. Oprawa dźwiękowa też jest niczego sobie - podczas gry będą towarzyszyć nam typowe dźwięki walki - szczęk mieczy, trzask piorunów, grzmot wybuchających koktajlów, a przed misjami czytane briefingi DO-SKO-NA-ŁYM głosem narratora przy akompaniamencie niezwykle klimatycznej muzyki.
    Ale to co możemy ujrzeć na własne oczy (i usłyszeć na własne uszy, ofkoz) to wierzchołek góry lodowej. Powiem szczerze - doznałem szoku, gdy przekonałem się, jak dokładny gra ma model fizyczny. Dopiero tutaj widać zastosowanie tak znienawidzonego przez uczniów przedmiotu. O ile w innych RTS'ach pocisk wybuchnie zawsze w taki sam sposób i z taką samą siłą, a strzała dosięgnie zawsze swój cel, tutaj ma na to wpływ szereg czynników. Najlepszym na to świadectwem są łucznicy i krasnoludy. Strzały tych pierwszych może zepchnąć wiatr wiejący na pustyni. Koktajle Mołotowa są bezużyteczne podczas ulew i śnieżyc, gdyż woda skutecznie gasi zapalone lonty. Tak samo będzie z próbą rzucenia granatu na teren wyższy, niż stojący krasnolud - koktajl może wybuchnąć na przeciwniku, ale może równie dobrze sturlać się i wybuchnąć na krasnoludzie. Pół biedy, jeśli butelka miast zamienić się w ogień, odbije się od podłoża. A do końca życia nie zapomnę pewnej sytuacji z piątej bodajże misji - mając ciężko rannego żołnierza (jeden strzał i koniec) postanowiłem go po prostu zabić. Ustawiłem go w jednym miejscu, krasnoluda w drugim i rzuciłem koktajlem w żołnierza. Niewypał. Tak, tak, butelki czasami zawodzą. No cóż, zawsze można rzucić jeszcze raz, prawda? Tak też zrobiłem. Tym razem butelka nie zawiodła i wybuchła, uśmiercając niechcianego żołnierza. Jednak siła wybuchu zapaliła także niewypał, który poleciał wprost na krasnoluda. Bum! Krasnolud zamienił się w szereg krwistych kawałeczków. No comments.
    Interfejsowi, zwanego też przez niektórych ekspertów "międzymordziem" :), też nie mam nic do zarzucenia. Myszką wybieramy wojaków i wydajemy im rozkazy, a klawiatura służy do obracania kamery i wybierania specjalnych umiejętności. Jak w każdym RTS'sie, tak i tutaj występują jednostki po obu stronach barykady. W skład sił światła wchodzą zwykli piechurzy, wikingowie, krasnoludy (potrafią oprócz rzucania granatami stawiać także miny), łucznicy (jedne z najważniejszych jednostek), podróżnicy (leczą korzonkami Mandragory). Siły ciemności też dysponują zabójczym arsenałem. Thralle, Ghoule (tchórzliwe stwory rzucające jakimś świństwem), Soullessy (lewitujący bezduszni oszczepnicy), Myrmidony (mumie z potwornie niebezpiecznymi mieczami), strzelające piorunami Fetche - to tylko niektóre jednostki. W Mythie każdy typ się do czegoś przydaje - nie ma tu takich sytuacji, jak w innych RTS'ach, w których budujemy tylko najsilniejsze jednostki, bo na te słabsze po prostu szkoda kasy. Warto też dodać, że nasi wojacy z każdym zabitym wrogiem zdobywają doświadczenie i wyjątkowym marnotractwem jest ich strata. Jeśli ktoś padnie - lepiej użyć najpotężniejszego czaru, jakim jest Load.
    Mamy grafikę, dźwięk, mamy też fizykę gry i sposób jej rozgrywki. A co z grywalnością? Przecież nawet najlepsza grafika i najczystszy dźwięk nie pomoże, gdy gra jest nudna. O to Myth nie musi się martwić. Będziemy musieli przejść przez dwadzieścia cztery misje, które łączą się w pewnego rodzaju kampanię. Zbuduj bazę, zbuduj jednostki, zniszcz bazę wroga? Zapomnij! Misje w Mythie są niezwykle zróżnicowane, nie znajdziesz tu nudnego schematu znanego z innych RTS'ów. Czasami musimy obronić jakiś ważny strategiczny punkt (np. most, wzgórze), innym razem naszym zadaniem będzie zdobycie pewnego potężnego artefaktu czy też zabicie ważnej dla sił ciemności osoby. Rozgrywce towarzyszy niesamowity klimat - beznadziejna sytuacja sił światła i resztki nadziei, które pozostały żołnierzom, morderczy rajd do twierdzy Balora, ciągła przewaga nieumarłych. Gracz czuje, że musi pomóc Alricowi i jego generałom, że musi pokonać raz na zawsze Balora i jego zastępy mrocznych wojowników. To kolejna historyjka walki dobra ze złem, ale tak podana, że nie czuć tu żadnej sztuczności znanej z bardzo wielu gier. Tutaj gracza od razu pochłania klimat hardcore fantasy. Sukcesy zachęcają do dalszej gry, a porażki w żaden sposób do niej nie zniechęcają - zmuszają tylko gracza do myślenia, do analizy dotychczasowych poczynań i odpowiedzi na pytanie: "Co też zrobiłem źle???". Gra w tą grę to prawdziwa uczta.
    I co na koniec? Może powinienem wymienić wady? No cóż, gra wad nie ma. No dobra, wstawek filmowych mogłoby być więcej i mogłyby być one trochę dokładniejsze. Ale to wszystko. Myth wciągnie was na długie godziny i nie pozostawi z Was suchej nitki. Jedna z niewielu gier, które się po prostu nie nudzą. W moim rankingu pod względem grywalności gra ta jest numerem jeden. I długo nim pozostanie.

Ziuziek