Hej
Tak wiem, o feminizmie i aborcji pisano już dużo, ale ja też
chcę wtrącić swoje trzy grosze.
Zaczynam:)
Po pierwsze polskie prawo dopuszcza aborcję. W trzech wypadkach
jest legalna:
1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej
(nawet KK to opcję dopuszcza, można ratować wtedy kobietę
usuwając płód)
2)badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na
duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego
uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego
życiu
3)ciąża powstała w wyniku gwałtu
Ok. Formalnie wygląda to tak i te podpunkty mogę jeszcze
zrozumieć, że stanowią przesłankę do legalnej aborcji. Nie
mogę za to za nic zrozumieć dlaczego za usuniecie dziecka
odpowiada sam lekarz. Dlaczego kobieta, nie ponosi współodpowiedzialności,
przecież jakiś tam lekarz nie czatuje na ulicy i porywa kobiety
w ciąży, aby zrobić im zabieg. Teraz możecie mi przytaczać
argumenty typu, że na kobietę działała presja otoczenia, chłopak,
beznadziejność, amok itd jasne tylko ja uważam, ze kobieta po
to ma coś pod czaszką, aby umieć samodzielnie myśleć.
Druga sprawa absolutnie nie zgadzam się z tym, że kobieta
powinna sama decydować o aborcji, przecież do "tanga
trzeba dwojga" prawda? :))))
I jeszcze jedno, argument przytaczany przez większość
zwolenników aborcji, ciężka sytuacja materialna itd. i dlatego
kobieta decyduje się na aborcję. Ludzie kochani, skoro taka ciężka
sytuacja skąd bierze kobieta na zabieg? Nie oszukujmy się,
uboga kobieta bardzo rzadko decyduje się na aborcję, bo ją po
prostu na to nie stać. Często na zabieg decydują się młode
kobiety (dziewczyny?), które wcześniej nie pomyślały o
antykoncepcji. teraz może mi ktoś odpisać no tak ale dla niej
urodzenie dziecka to koniec kariery zawodowej lub że jest
jeszcze za młoda. OK, tylko dlaczego o tym myśli dopiero
teraz?! Aborcja w tym wypadku ma stać się "pewną formą
antykoncepcji", jak dla mnie to absurd. Skoro się nawarzyło
piwa trzeba go wypić, choć wygodniej jest wylać. Czy do tego
zmierza świat, aby człowieka uprzedmiotowić? Niepotrzebny
zlikwidować, czy my już tego kiedyś nie przerabialiśmy? Właśnie...
I już całkiem na koniec troszeczkę o wieku emerytalnym. Ktoś
napisał, niższy wiek emerytalny dla kobiet to przywilej. Ja się
pytam jaki? Że dostanę mniejszą emeryturę? Przecież kobiety
na niższym wieku emerytalnym tracą i to dużo.
Zdrówka
Jolka