Część I - Długi powrót.
Okręt U.S.S. Starcom
Raport Kaprala USMC Jamesa Peersa
Temat: Misja zwiadowcza na planecie Triton 1
Data: 5 lipiec roku 2136
Generał Connors - niech pan opowie co dokładnie wydarzyło się od chwili startu konwoju
LRRC (Long Range Recon Convoy) do chwili opisanego przez pana ataku na wymieniony konwój.
Peers - już wszystko Wam powiedziałem! Czego jeszcze chcecie?!
Gen. Connors - tak, ale chyba niesądzi pan, że ktokolwiek uwierzy, że straciliście cały
konwój w walce z "nieznanymi" formami życia!
Peers - hej mam gdzieś czy mi wierzycie czy nie tak było i koniec!
Gen. Connors - w porządku żołnierzu jeśli nie chcecie składać zeznań to po prostu pójdziecie pod sąd
wojskowy.
Peers - dobra niech będzie powiem to jeszcze raz...
Gen. Connors - awięc?
Kapral Peers zaczyna opowiadać historię konwoju...
Nasz konwój wyruszył 20 czerwca roku 2136 z misją zwiadowczą na planetę Triton 1.
Konwój składał się z 3 wahadłowców transportowych wypełnionych żołnierzami oraz 2 eskadr po 7 myśliwców każda...
Przez pierwsze 7 dni wszystko było w porządku, ale gdy zaczeliśmy zbliżać się do celu, którym był Triton 1,
zaczęły dziać się dziwne rzeczy...
Gen. Connors - dziwne? Dziwne czyli jakie?
Peers - naprzykład kliku pilotów myśliwców poinformowało o chwilowej awarii radaru, systemów uzbrojenia itd...
Kolejne 2 dni przebiegały w miarę spokojnie poza opisanymi zdarzeniami.
Prawdziwe problemy zaczęły się gdy byliśmy 3 dni od Tritona.
Gen. Connors - co to znaczy prawdziwe problemy?
Peers - najpierw dowodzący eskadrą Alpha zameldował pojawienie się statku nieznanego pochodzenia.
Gen. Connors - co działo się dalej?
Peers - minął dzień, kilku pilotów potwierdziło pojawienie się nieznanych statków.
W 2 dni przed dotarciem na Tritona 1 obcy zaatakowali po raz pierwszy.
Dwa z naszych myśliwców zostały strącone już po pierwszym trafieniu!
W chwilę później pojawiło się jeszcze kilka wrogich myśliwców!
W łączach komunikacyjnych można było usłyszeć komendy wydawane przez
dowódców eskadr...
Kapitan Adrian Sheffield - przerwać formację! Atakujcię po 2 nasze mysliwce na 1 wrogi!
Porucznik Cortes - tak jest!
Porucznik Ivanow - zrozumiałem, angażuję się w walkę!
Kapitan Jack Tarkin - 2 myśliwce zostają do obrony każdego transportera!
Porucznik Bates - niemogę go zgubić! Mają szybsze jednostki niż my!
Por. Cortes - cholera widzieliście to! Ten z lewej coś odpalił, niewiem co to jest, ale zmierza
w kierunku transportera 3!
Por. Cortes - do wszystkich! Zatrzymajcie to!
Pilot Transportera 3 - hej co do? Aaahhh!!!
Por. Cortes - to była pieprzona rakieta! Transporter 3 zniszczony!
Peers - Walka Trwała ok. 25 minut, obce jednostki wycofały się tracąc 4 maszyny, my straciliśmy 9 myśliwców i transporter!
Gen. Connors - czy może pan opisać wrogie jednostki?
Peers - nie... Ja byłem w transporterze 1.
Cen. Connors - proszę mówić dalej.
Peers - Wreszcie wylądowaliśmy! Po kilku dniach okazało się, że obcy mają w pobliżu naszego lądowania bazę...
Najpierw wysłaliśmy 3 zwiadowców... żaden z nich nie wrócił... Postanowiliśmy
spróbować ataku frontalnego. Mając trochę ponad 2 plutony dobrze uzbrojonych i
wyszkolonych żołnierzy sądziliśmy, że damy radę zniszczyć bazę wroga...
Gen. Connors - skoro zostaliście zaatakowani dlaczego nie wezwaliście wsparcia z naszej strony?
Peers - Ponieważ było to niemożliwe! W trakcie ataku również działy się dziwne rzeczy dotyczące sprzętu.
Dopiero na Tritonie zrozumieliśmy, że to za sprawą obcych się tak działo.
Więc postanowiliśmy zaatakować. Niewiedzieliśmy jak silnie chroniona jest baza więc sądziliśmy, że dobrym
rozwiązaniem będzie atak z lądu i powietrza. Z pozoru baza była słabo broniona przy wejściu stało tylko 3 strażników.
O godzinie 22:15 zaatakowaliśmy wszystkim czym mieliśmy. Pierwsze ofiary były po stronie wroga.
Jednak gdy wejście do budynku otworzyło się zostaliśmy zaskoczeni potęgą ciężkozbrojnych jednostek obcych.
Wielu naszych zginęło już przy wejściu ci, którym udało dostać się do środka niepożyli na tyle długo, aby opowiedzieć co
znajdowało się w środku. Dowódca plutonu zarządził wycofanie się...
To była ostatnia rzecz, którą usłyszałem... Po chwili padłem bez tchu na ziemię przeszyty pociskiem. Podbiegł do mnie medyk i
jakiś szeregowiec, podnieśli mnie i zabrali do transportera.
Gen. Connors - a co się stało z myśliwcami, o których pan wspomniał?
Peers - a co z nimi? Zostały zniszczonew ciągu kilku minut i okazały się bezużyteczne.
Transporter wystartował, a z nim 2 ostatnie myśliwce, o dziwo po naszym odlocie scigały nas tylko 2 wrogie jednostki...
Pierwszy z nich zniszczyliśmy dość szybko, drugi jednak osrzelał nas trafiając w kabinę i część transportową.
Obydwaj piloci zgineli natychmiast pierwszy trafiony promieniem lasera, drugi z powodu braku tlenu w kabinie.
Gen. Connors - więc jak udało się panu przeżyć i dlaczego tylko panu?
Peers - do cholery niewiem! Może to był fart, a może przeznaczenie, skąd mam to wiedzieć.
po prostu założyłem na plecy zbiornik z powietrzem, hełm i pobiegłem do kabiny pilota.
Po kliku sekundach pomieszczenia transportowe zostało samoczynnie odczepione, za mną zamknęły się drzwi.
Usiadłem za sterami, wprowadziłem współżędne tego okrętu i dałem gazu!
Gen. Connors - a co się stało z drugim wrogim mysliwcem?
Peers - ścigał mnie jeszcze przez ok. 10 minut poczym zawrócił i więcej go już niewidziałem. Wróciłem tutaj i to koniec
historii, zadowolony?
Gen. Connors - tak, ale nadal nierozumiem jak to możliwe, że z prawie 100 żołnierzy przeżył tylko pan...
Peers - powiedziaem już wszystko, czy mogę odejść?
Gen. Connors - na razie tak, ale niech pan pamięta, że jest pod ciągłym nadzorem.
Peers - tak... jasne.
Część II - nieproszony gość.
Po dwu godzinnym przesłuchaniu Kapral Peers opuszcza pokój przesłuchań.
Po wyjściu kieruje się do zbrojowni... Mija strażników z małym złowrogim uśmieszkiem, szepcząc pod nosem -
ludzie są tak naiwni... Przy zbrojowni zatrzymóją go dwaj strażniy...
Strażnik 1 - stać! Kim jesteś?
Peers - Jestem Kapral Peers
Strażnik 1 - Pokaż przepustkę!
Peers - Jaką przepustkę?
Strażnik 2 - Tylko posiadacze specjalnej przepustki mają wstęp do zbrojowni!
Peers - naprawdę...?
Strażnik 1 - masz potrzebną przepustkę?
Peers - cóż...
Strażnik 1 - Nie? Więc opuść to miejsce natychmiast!
Peers - Ależ mam przepustkę
Strażnik 2 - pokaż ją
Peers sięga lewą ręką do kieszeni, a prawą po jakiś dziwny przedmiot...
Wyjmóje rękę z kieszeni
Peers - proszę, przepustka...
Strażnik 1 - co do?
Dziwny przedmiot wyjęty przez Peersa okazuje się miotaczem laserowym
Pierwszy ze strażników został zabity pierwszym strzałem, drugi dostał w ręke, spróbował sięgnąc po broń, ale
Peers okazał się szybszy i zastrzelił żołnierza. Wszedł do zbrojowni, w środku pozbawił życia kolejnych
dwóch członków załogi. Zabrał ze sobą tylko jedno dwie "mini nuke" małych rozmiarów ładunki wybuchowe
wzbogacone uranem. Każdy z nich miał siłę ok. 10 mega ton! Peers najpierw udał się do maszynowni zostawił tam jeden z ładunków,
następnie podążył na mostek dowodzenia, po drodze zatrzymując się w kajucie Generała Connorsa...
Peers - witam Generale...
Gen. Connors - czego chcesz kapralu?
Peers - to nic poważnego... Chcę tylko zobaczyć jak Ty i Twoja rasa umieracie!
Gen. Connors - co?! Stra...
Peers szybko łapie Generała Connorsa za głowę i jednym ruchem skręca mu kark...
Dalej kieruje się w stronę mostka, każdy kto stanął mu na drodze zginął natychmiast..
Część III - Prawdziwe oblicze.
Jednym uderzenem niszczy drzwi! Teraz pokazuje się prawdziwe oblicze Peersa! Nie jest on człowiekiem ((:Do tej pory już chyba wszyscy o tym wiedzą :))
ma ponad 2 metru wzrostu, czarną skórę i jest niewyobrażalnie silny! Żaden z obecnych
na mostku oficerów i żołnierzy nie był w stanie go powstrzymać więc stwór podszedł do
komputera nawigacyjnego i podłożył ładunek wybuchowy.
Generał Stripe - zaczekaj! Kim albo czym jesteś?!
Peers - waszą zgubą...
Gen. Stripe - dlaczego chcesz nas zniszczyć? Co jest powodem tej agresji?
Peers - nędzny człowieczku niemusze odpowiadać na Twoje pytania!
Jeden z żołnierzy wyjął rewolwer, wymierzył w olbrzyma i z dziką furią żucił się
na stojącego obcego. Ten jednak nieprzejął się zbytnio agresorem i jednym uderzeniem pięści pozbawił strażnika życia.
Gen. Stripe - nie strzelać!
Peers - Zginiecie wszyscy! Najpierw Wy, a potem cała rasa ludzka! Przekonacie się
kto jest prawdziwym władcą zarówno tej galaktyki jak i całego wszechświata!!!
Wy zaruzomiali nędznicy! Jesteście dla nas nikim, gardzimy Waszą rasą i wszystkim co ma jakić związek z Wami!
Gen. Stripe - co my Wam zrobiliśmy? Czym Wam przeszkadzamy?
Peers - Waszą obecnością, Waszą głupotą! Tak łatwo było Was zwieśc i przekonać, że jestem
jedynym, który ocalał! Żałosne...
Gen. Stripe - co się stało z naszym konwojem?
Peers - został zniszczony tak jak mówiłem na przesłuchaniu. To była prawda kłamałem mówiąc, że jestem
jedynym, który ocalał.
Gen. Stripe - czy to znaczy, że ktoś z tamtego konwoju nadal żyje?!
Peers - nie. Znaczy to, że zgineli wszyscy, prawdziwy Kapral James Peers również...
W tej chwili jeden z żołnierzy niechcący włącza system wewnętrznej komunikacji i wszyscy na pokładzie słyszą dalszą rozmowę.
Peers na chwilę pada na kolana i wydaję przerażający krzyk... Po czym wstaje w jego oczach widać przez chwilę czerwony błysk i przemawia
nieludzkim głosem...
Peers - nadszedł czas aby to zakończyć!
Major Brooks - tutaj jest 5000 ludzi! Pozwól chociaż zarządzić ewakuację.
Peers - nie! Musicie umrzeć, wszyscy!
Major Brooks - Nieee!!!
Gen. Strpie - proszę nie róbcie tego!
Peers uruchamia dwa ładunki nuklearne pierwszy wybucha w maszynowni...
Zaraz potem wybucha drugi niszcząc doszczętnie cały okręt U.S.S. Starcom
Koniec?
Opowiadanie napisane dla czasopisma CD-Action/Action Mag przez Logana.
Jeśli chcecie możecie do mnie napisać bluzgi albo wyrazy uznania :P
W każdym razie mój mail to Logan16@poczta.fm
Mam nadzieję, że opowiadanko się Wam podobało :) Jeśli tak to może znów coś przyślę...
Przy okazji pozdrówka dla moich przyjaciół i Devi, Qn`ika, Pazool, Lamera, Rathana i reszty cool ludzi
z Action Maga :) May the force be with you!