Eutanazja - jak powszechnie wiadomo, jest to zabójstwo człowieka
na wyraźne jego żądanie spowodowane chęcią ulżenia mu w
cierpieniach.
No cóż, pogląd kontrowersyjny, a zarazem wymagający bliższego
rozpatrzenia.
Wielu ludzi pragnie zalegalizowania eutanazji jako środka
humanitarnego, dzięki któremu chory mógłby wybrać pomiędzy
śmiercią, a życiem w cierpieniu. Ja osobiście do nich nie
należę. W tym "zabiegu" - niestety - widzę jedynie
zabijanie ludzi w akcie prawa - ludobójstwo przez duże L. I z
tego, co wiem, nie jestem w tym poglądzie odosobniony.
Wraz z pojęciem eutanazji narzucają się różnego rodzaju wątpliwości,
zarówno moralno-etyczne, jak i religijne.
Eutanazja jest odebraniem komuś życia, i nikt i nic tego nie
zmieni. Bo jak inaczej można wytłumaczyć zwykłe zabójstwo.
Każdy z nas ma prawo do życia, rozwijania się, pomocy, opieki
medycznej, a także śmierci. Śmierci godnej człowieka. Takie
"zabijanie z konieczności" można porównać do
usypiania zwierząt. Tak, tak - drastyczne, ale niestety
prawdziwe. Cel mniej-więcej taki sam: pozbyć się zbędnej
rzeczy/osoby pod pretekstem ulżenia w cierpieniu.
Nie jestem zwolennikiem tzw. teorii spiskowych, ale napiszę to,
co samo mi się nasuwa. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w
pewnym szpitalu, w pewnym kraju. Na łóżku leży pacjent, w
starszym wieku, po wypadku samochodowym. Bardzo cierpi, ale
odwiedzającą rodzinę zapewnia, że powróci do zdrowia. Na
drugi dzień rodzina zastaje puste łóżko i lekarza pokazującego
oświadczenie zmarłego zawierające zgodę na eutanazję z
>> oryginalnym podpisem <<.
Jak już wyżej stwierdziłem nie jestem zwolennikiem takich
teorii, można nawet rzec, że jestem ich przeciwnikiem. Ale powyższa
krótka historia, choć fikcyjna daje do myślenia. Co z tego, że
jest wyssana z palca - wystarczy, że na miejsce chorego wstawisz
siebie, a zrozumiesz, drogi Czytelniku, o co mi chodzi. Ktoś
powie, że to niemożliwe ew. nierealne. Czy aby na pewno? W
dzisiejszych czasach, kiedy legalizuje się aborcję? Wątpię...
Wychodzi tutaj prosta, acz nieludzka filozofia: "Po co nam
tyle emerytów i rencistów? A do piachu z nimi! Nikt się nie
obetnie, że coś nie gra, a jeśli nawet, to mamy EUTANAZJĘ
jako alibi." Nie muszę chyba przypominać, że podobne
praktyki stosowali, w czasie II wojny światowej hitlerowcy. Tak,
to właśnie pod pretekstem eutanazji pozbawiono życia ok.
100-250 tyś. osób /w tym dzieci, ok. 5 tyś./. Głównym
powodem było to, że zaliczali się do ludzi starych,
niezdatnych do pracy, mieli wady rozwojowe, byli chorzy
psychicznie lub upośledzeni umysłowo lub po prostu byli innej
narodowości/rasy. I tylko dlatego umierali! Można stwierdzić,
że to była wojna, że rządzi się ona innymi prawami. Fakt,
ale ordynarnej zbrodni nie jest w stanie usprawiedliwić nic,
nawet to, że jest popełniana w majestacie prawa.
Biorąc pod uwagę to, że większość z nas jest chrześcijanami,
należy na eutanazję popatrzeć także przez pryzmat wiary. Ona
mówi nam, że to Bóg daje nam życie i On jako jedyny może nam
je odebrać. Eutanazja sprawia, że człowiek stoi jakby nad
Bogiem, więc wynika z tego czarno na białym, że jako
"humanitarny zabieg" jest także niezgodna z kanonami
wiary chrześcijańskiej. Osoba ją wykonująca, nawet mimo
pozwolenia chorego, łamie jedno z Przykazań Bożych, w którym
jest wyraźnie napisane: Nie Zabijaj. Także chory zgadzający się
na zabieg nie pozostaje bez winy. Nie jestem ekspertem w tej
dziedzinie, ale wydaje mi się, że dobrowolna zgoda na swoją śmierć
jest równoznaczna, przynajmniej w moim mniemaniu, z samobójstwem
/pomijam tu przypadek poświęcenia się za kogoś innego/. Poza
tym cierpienie jest jedną z pewniejszych dróg do zbawienia /
jakoś tak mi to ksiądz tłumaczył przed bierzmowaniem :) /,
dlatego chory, jeśli jest chrześcijaninem, powinien swoje
cierpienie znieść z odwagą i godnością człowieka wierzącego,
a nie uciekać się do tak prymitywnych metod jak "uśpienie".
Nie wspomniałem jeszcze o sumieniu, które odpowiednio wykształcone
i uwrażliwione samo reaguje i broni się przed popełnieniem błędu,
jakim jest eutanazja, niezależnie od tego czy jest się wierzącym,
czy ateistą.
Wraz z propagowaniem, wprowadzeniem i zalegalizowaniem eutanazji
wiąże się także wiele niebezpieczeństw. Pierwszym i najpoważniejszym
jest groźba sprowadzenia znaczenia śmierci do drugorzędnej
roli. Ludzie oswojeni z nią, obcujący z nią w życiu
codziennym, uważaliby ją za coś normalnego i niewartego uwagi,
a ludzi za przedmioty. Przedmioty, które żyją, które można
zużyć, pobawić się nimi, a gdy się "zepsują" i są
nieprzydatne po prostu wyrzucić /czyt. pozbawić życia, zabić/.
Sytuacja taka może stanowić duże zagrożenie dla każdego człowieka
- mnie, Ciebie, Twojej rodziny.
Z powyższego tekstu nietrudno wywnioskować, jakie jest moje
stanowisko w tej sprawie - jestem przeciwny zalegalizowaniu
eutanazji. Czy słusznie? Być może. Przedstawione tu argumenty
mogą być dla niektórych dość brutalne i bezpośrednie - mam
świadomość,że w niektórych momentach po prostu trochę
przegiąłem - lecz klarownie przedstawiają moje zdanie - być
może różne od Waszego. Dlatego nie pozostaje mi nic innego jak
tylko zaprosić do polemiki na łamach Action Maga, co też
niniejszym czynię. Moje wypociny kończę słowami K. Vonneguta:
tekst "krótki i popaprany, bo o masakrze nie sposób
powiedzieć nic inteligentnego".
FishBone