Tutaj znajduje się jedno z moich
wypracowań szkolnych. Trza było napisać dziennik, opisujący cały tydzień. Nie
jest to może zbyt mądre, nie zawiera morału... ale nie każdy zgodziłby się na
zamieszczenie tego w swoim zeszycie od polaka. I co do wątków z Targetem - split
screen rulez!!!
A więc - enjoy!!! :-D
PS: W tekscie nic nie
zmieniałem, przepisuję oryginał, taki, jaki był w
zeszycie!!!
Poniedziałek
Po powrocie ze
szkoły z ulgą położyłem się, mówiąc "lekcje można odrobić jutro rano". Po
obiedzie użytkowałem (co za fachowe określenie) komputer, potem już nic
ciekawego.
Wtorek
To samo co wczoraj + poranne
odrabianie lekcji.
Środa
Po powrocie ze szkoły
i odparciu zarzutów, że gry komputerowe są kwitesensją agresji, zabrałem się za
mordowanie na ekrenie (monitora). Następnie nastąpił czas obiadu. Po tym miłym
wydarzeniu musiałem zrobić mały porządek w swoim pokoju, gdyż... dużego mi się
nie chciało.
Czwartek
Gdy wróciłem ze szkoły, ze
zdumieniem stwierdziłem, że ojciec dziwnie się podlizuje... Całe popołudnie
spędziłem na działce, tnąc gałęzie, które niewiadomo skąd wzięły się na miejscu
rosnącej tu jeszcze niedawno jabłoni. Potem wyładowałem swoją złość na siostrze,
grając z nią w Targeta. Następnie kolacja, bajka i idę
spać.
Piątek
Po powrocie ze szkoły tradycyjnie
oddałem się zabijaniu wszystkiego co się rusza (i na drzewo nie ucieka). Po tej
zbożnej czynności zjadłem obiad i do wieczora cieszyłem się, że mam przed sobą
week-end.
Sobota
Po kilku mało ważnych czynnościach
(jedzenie, picie) zaorientowałem się, że ktoś dzwoni do drzwi. Okazało się, że
to Pavlaq (mój qmpel) przyjechał
po lekcje (był chory). Oczywiście skorzystał z okazji, aby mi dokopać w Targeta.
Na szczęście stało się na odwrót i to on miał się z pyszna... tak czy inaczej,
takie spotkania weteranów zdażają się rzadko. A potem tradycja w stylu obiad,
śniadanie itp...
Niedziela
Po wizycie w kościele
oddałem się o wiele bardziej satysfakcjonującej czynności spożywania śnadania.
Potem obiad, następnie kolacja, a między tym narzekanie na rozpoczynający się
nowy tydzień...
Oceny za to niedostałem żadnej. Ciekawe
dlaczego?
PS: Może to wszystko trochę dziwne, głupie (poje****) i wogule,
ale ja tak to napisałem. Gdybym to przed chwilą sam ułożył, nie byłoby to wcale
śmieszne. A tak... przynajmniej wiecie, jakie (nie)szczęście mają ci, którzy
mnie znają ;).
PS2: A jeśli nadal macie ochotę mnie zbluzgać, e-mail
macie na dole ;).
PS3: Ja nie chodzę po bajce spać, naprawdę
;))).
Wooward
wooward@poczta.onet.pl