Am VS AR I ICH "WŁAŚCICIELE"

Tak się ostatnio zastanawiałem co jest lepsze. Dostać się na łamy AM czy AR.



ACTION REDACTION
Na początku było małe pismo które nazywało się CDA. W jakiś czas potem pojawił się w nim dział o nazwie Action Redaction prowadzonym przez mr Jedi'ego. Potem dołączył się przemytnik i oto powstał duet dwóch świr, którzy brali przykład z cyrku MP. W jakiś czas później mr Jedi stał się naczelnym Kawaii i zaczął mieć już mniej czasu dla CDA i AR. Teraz odpowiada tylko przemytnik, a Jedi czasem tylko coś dopowie/dopisze (jak kto woli). Na łamy AR jest bardzo ciężko się dostać. Trzeba wykazać się inwencją, a także ewentualnie podlizywać się przemytnikowi. Jednak jeśli napiszesz kilka dobrych rzeczy do AR i w/w osoba to zamieści to masz znacznie większa szanse na opublikowanie twoich następnych textów. Dać przykład? Ależ proszę: kot Behemot, A.I)intimo i na pewno jeszcze ktoś, ale nie pamiętam. Mówiąc szczerze to tylko raz wysłałem coś do AR, ale niestety nie pokazał się mój list. Możliwe, że nadal bym próbował jednak odkryłem wspaniały AM. Nie twierdzę, że AR jest kiepski. Jest super! Jednak ostatnio nie czytam go już tak "chciwie". Powód? Aktualnie jakoś dziwnie mi się go czyta (tylko nie pieprzcie, że zaczynam zauważac efekty komercji - tak w ogóle to sprawdzilibyście w jakimś słownik co to znaczy??? Bo chyba nie wiecie co to ma znaczyć jeśli zaczynacie twierdzić, że CDA STAJE SIĘ pismem KOMERCYJNYM - totalna paranoja!!!). A ok. pół roku temu kompletnie zbrzydł mi CDA. Ale na szczęście mi przeszło. Tak ciężko się dostać do AR gdyż jak to już kilkaset razy przemytnik wspominał do nich przychodzi "trochę" listów dziennie. Zresztą już mi nie zależy aby się tu dostać. Wolę AM. I wolę pochwałę od Qn'ika niż od słynnego przemytnika. A najbardziej lubię czytać Tolkiena :-)! Dobra, zszedłem z tematu. Jednak całkiem fajnie czyta się AR. Miła lektura do poduszki :-).

Action Mag
Pierwszą sprawą jest to, że na łamy AMu stosunkowo łatwo się dostać. Jak na razie jest nieograniczone miejsce więc każdy może coś tu przysłać. Qn'ik jak na razie nie spełnił swojej groźby i nie zaczął jakoś specjalnie wybierać spośród textów. Uważam tak gdyż ostatnio widziałem niezły chłam na łamach Amu (nie podam o co mi chodzi żeby nie załamywać do końca i tak już biednego autora). Jednak pomimo właśnie takich wyjątków większość osób pisze naprawdę fajne i ciekawe texty. Co prawda nie mam prawa tak się wypowiadać, bo sam muszę nad sobą popracować jednak uważam, że inne osoby też się ze mną zgodzą. Jeśli się mylę, to nie bijcie! Wygłaszam tylko swoje zdanie. Qn'ik rządzi twardą ręką wśród prowadzących kąciki i nie toleruje żadnego lenistwa i chłamów z naszej strony. Kiedyś mi odpowiedział na mojego maila, że czytelnikom piszącym tu "popuszcza" i nie jest tak wymagającym jak dla tego niewielkiego kręgu "wybranych" :-). Nie pozwala stanąć komuś na laurach i dalej musi dana osoba pracować. Jeśli jednak nie przysyłamy mu badziewnych textów i trzymamy się pewnych reguł jest bardzo łaskawy. Wszyscy są wtedy zadowoleni i świat jest piękny... Ja osobiście lubię AM za to, że... Sam nie wiem za co go lubię. Gdy go po raz pierwszy ujrzałem spodobała mi się jego koncepcja. Zostałem nim oszołomiony (chyba jednak użyłem trochę za mocnego słowa). Od razu postanowiłem, że muszę tu napisać. Nie wiem dlaczego, ale to zajęcie jakoś mi się to spodobało. I znowu skrobnąłem parę textów, a Qn'ikowi się spodobały. Gdy się o tym od niego dowiedziałem czułem się jak w siódmym niebie. Jednak niektórym może to się wydać bynajmniej dziwne. Napisałem parę textów do Qn'ika, a on powiedział, że są dobre. Nawet go nie znałem (nadal nie znam), a jednak bardzo się ucieszyłem, że mu się spodobały. W pewnym momencie uwierzyłem w siebie (a to już coś znaczy, gdyż jestem w pewnym sensie pesymistą - jeśli liczę na szczęścię to ono mnie zazwyczaj zawodzi :-(). I tak odważyłem się zapytać Qn'a czy ktoś prowadzi kącik książki. On odpowiedział, że nie. To ja się go zapytałem, czy mogę go poprowadzić. On mi powiedział, że się zastanowi, a gdy przesłałem mu kolejny texcior to stwierdził, że tak. Nawet nie pytajcie co wtedy zrobiłem w swoim pokoju. Mojego wspaniałego humoru nic nie mogło zniszczyć (oprócz odmowy Qn'ika). W tych dniach byłem całkowicie odporny na jakiekolwiek zaczepki. Nawet nie wiecie ile radości może przysporzyć taka pochwała. Miło poczuć się w czymś wreszcie dobrym (ale nie bardzo dobrym). I to w czymś ważniejszym niż np. bardzo dobra umiejętność grania w StarCrafta (którą to posiadłem i wyćwiczyłem do perfekcji). A pisanie do AM daje mi właśnie taką radość.

POSUMOWANIE
Co jest lepsze? Nie wiem :-). To zależy od gustu. Mi wystarcza AM. I jest dobrze. A ten text napisałem dlatego, bo mi się nudziło i ciekawił mnie ten temat.

gen.Kendlay