Vader medytował w swojej komorze, gdy usłyszał kroki. Specjalne wysięgniki założyły mu jego maskę na głowę, po czym odwrócił się w kierunku nadchodzącego. Okazał się nim Yaarel, kapitan wielkiego Niszczyciela Gwiezdnego "Gladiator". Był to nowy okręt flagowy Imperium. Największy, najpotężniejszy i praktycznie niezniszczalny. Zostały usuniętete największe wady starych Niszczycieli, dzięki czemu po zniszczeniu lub uszkodzeniu mostka statek mógł dalej brać udział w bitwie. "Gladiator" miał siłę ognia równą ponad piętnastu niszczycielom klasy "Victory".
-Tak, kapitanie?- zapytał się cierpliwie czekającego na pytania kapitana Vader.
-Wszystko gotowe. Możemy zaczynać inwazję.- odpowiedział kapitan nieznanej rasy. Vader zazwyczaj nie zatrudniał obcych, lecz tym razem zrobił wyjątek. Był pod wrażeniem umiejętności strategicznych i taktycznych Yaarela. Myślał też o awansowaniu go na admirałą Floty Imperium. Vader planował inwazję na Tatooine, gdzie Nowa Republika miała swoje ostatnie ukryte stocznie. Prawdopodobnie to są ostatnie stocznie, gdyż odrodzone Imperium zniszczyło większość z nich. Vader spodziewał się dużego oporu, gdyż wiele z jednostek Republiki po zniszczeniu Coruscant zdążyło uciec. Tchórze. Tymczasem Flota zaraz miała zmniejszyć prędkość poniżej prędkości światła, więc wszyscy zostali postawieni w stan pełnej gotowości bojowej. Zaraz po wyjściu z hiperprzestrzeni mogli zostać zaatakowani przez Republikę. Piloci myśliwców byli już na stanowiskach. W komunikatorze rozległ się głos Yaarela
-Za 30 sekund wyjście z hiperprzestrzeni. Jednostki TIE uruchamiać silniki.
Wyszli. Nie spotkali jednak potężnej Floty Republiki, lecz kilka Kalamariańskich krążowników i około 100 X-Wingów. Jednak z powierzchni startowały cały czas nowe jednostki. Vader wszedł na mostek dowodzenia "Gladiatora". Widział w iluminatorze różne maszyny Rebubliki- A-Wingi, X-Wingi. Krążowniki znajdowały się zbyt daleko, lub były zasłonięte myśliwcami tak, że nie było ich widać. Vader podszedł do drugiego iluminator, gdzie stało dwóch strażników z Gwardii Imperialnej. Ich szkarłatne stroje budziły strach w całej Galaktyce. Mieli za zadanie pilnować Imperatora, który przebywał na statku. Vader spojrzał przez drugi iluminator. Odbijała się w nim jego własna twarz. A właściwie to co ją zasłaniało. Obok niego stali strażnicy Imperatora. Widział walkę 4 myśliwców TIE i dwóch A-Wingów. Pierwszy został unicestwiony. Drugi zaraz po nim. Ciemny Lord uśmiechnął się. To był dzień zniszczenia Republiki. Ostatecznej anihilacji.

-Łobuzy! Startujemy!
-Czerwoni! Lecimy!
-Czarni! Dokopiemy im!
Właśnie z powierzchni Tatooine wystartowała najsłynniejsza eskadra Galaktyki. Dwie pozostałe miały służyć jako eskorta. Nie było z nimi ich dowódcy- Luka Skywalkera. Był najlepszym pilotem w całej eskadrze. Admirał Ackbar stanowczo sprzeciwił się wystartowaniu Wedge`a w X-wingu, jednak ten nie posłuchał go i poleciał. Wszyscy wierzyli w zwycięstwo. Mieli przewagę- byli na swoim terenie. Nagle jakby znikąd pojawił się Interceptor. Plunął jasnozielonymi smugami laserów w jedną z maszyn i zniknął jak się pojawił.
-Tonny, nic ci nie jest?- zapytał dowódca eskadry "Czarnych" do swojego kolegi.
-Nawet nie trafił- odpowiedział pilot i polecieli dalej. W kierunku Niszczycieli.

Vader spojrzał na radar.
-Zaczynamy desant wojsk- powiedział głębokim głosem do jednego z oficerów. Z pokładów Niszczycieli zaczęły wylatywać barki i okręty desantowe.
-Alpha, Psi, Epsilon- eskortować statki desantowe. Nie ma im spaść włos z głowy- wydał komednę Lord Sith.
-Psi, przyjęliśmy
-Alpha, przyjęliśmy
-Epsilon, przyjęliśmy.
Ogromne, nieuzbrojone barki i trochę mniejsze, lecz uzbrojone statki desantowe opuszczały hangary i kierowały się na planetę.

Wydmowa powierzchnia Tatooine zbudowana była prawie całkowicie z piasku. Barki podchodziły do lądowania. Spod dysz wylotowych silników wylatywały tumany piachu, wzbijającego się w górę pod wpływem siły ciągu silników. Repulsory uruchomione. Wylądowali. Natychmiast otworzyły się wielkie wrota, z których wybiegły setki szturmowców. Byli to tzw. "sand trooperzy" lepiej przystosowani do walk w piasku. Po chwili z wylądowanych statków, ogromne dźwigi zaczęły wyciągąć AT-AT, które po chwili zostały rozłożone i AT-ST, które same wyszły. Co chwila lądowały barki i statki desantowe i co chwila kolejne zostawały opróżniane. Szturmowcy utworzyli imponujący szyk i w otoczeniu myśliwców i maszyn kroczących udali sięw kierunku stoczni ukrytej, według danych Wywiadu, pod ziemią.

Vader rozejrzał się wokół. Flota Republiki stawiała opór, ale nie mogli zbytnio zaszkodzić Flocie Imperium.
-Lordzie Vader- powiedział do niego kapitan Yaarel.
-Tak?
-Oddziały są już na powierzchni i czekają na rozkaz- Zdał raport Yaarel. Vader odwrócił się od kapitana, spojrzał na planetę.
-Niech atakują

-Komandorze!!!
-Co się dzieje?- spytał się jeden z oficerów Republiki
-Szturmowcy, roboty kroczące. Nie mamy szans.
-Wszyscy na stanowiska. Musimy obronić stocznię. Ale w razie czego... Wszystkie statki ze stoczni mają jąnatychmiast opuścić. U góry przydacie się bardziej niż tu...
-To koniec

Maszyny kroczące zbliżyły się do miejsca, gdzie pod nimi jest stocznia. Pod ziemią słychać było głuche dudnienie poężnych nóg AT-AT. Nagle u góry zaczęło się trząść. TIE Bombery wykonywały właśnie swoje zadanie. Następne 3 torpedy trafiły miejsce, gdzie jest stocznia. Wtedy cały sufit w stoczni spadł na dół. Ludzi zaczęli uciekać. Nie mieli jednak szans. Zwały piachu zakopały stocznię i wszystkich pracowników żywcem. Statki nie zdążyły opuścić stoczni. To była ostatnia stocznia Republiki...

Ilustracja:

Klepa