Witam wszystkich w kąciku książkowym w Action Mag. Będę (przynajmniej w jednym numerze, zanim Qn'ik zdąży mnie wyrzucić) starał się przekonać Was do tego, że warto czytać coś poza magami, artami i textami.
Chciałbym przy tym zaznaczyć, że skoncentruję się na innych sprawach niż fabuła, bo nie chciałbym psuć nikomu zabawy. Więc nie bądźcie rozczarowywani brakiem streszczenia i opisem wydarzeń 600-stronicowj książki w jednym zdaniu.
- Marek Huberath - "Gniazdo światów"
Bezwarunkowo najlepsza książka jaką czytałem do tej pory. Niezależnie od gatunku, objętości i masy innych czynników. Perfekcyjna w każdym aspekcie. Wciągająca do tego stopnia, że wierzy się w nią. Trudno mi wypisywać kolejne superlatywy. Postacie są proste, ale naturalne. Akcja porywa.
W zasadzie jest to opis życia i swego rodzaju rozwiązanie zagadki istnienia (dla uważnych czytelników).
- Jacek Dukaj - "Xavras Wyżryn"
Czytając prozę Jacka Dukaja najbardziej przeraża mnie, że jestem jego równolatkiem oznacza to, że prawdopodobnie umrzemy w mniej więcej tym samym czasie i nie będę mógł przeczytać pośmiertnie wydanych powieści. Panie Dukaj, strzeż się, bo jeśli mnie przeżyjesz, to w zaświatach będę na Ciebie czekał i pierwszą rzeczą jaką zrobisz po śmierci będzie opowiadanie mi wielu, wielu historii.
A historie Dukaj potrafi nie tylko opowiadać, ale również przekonująco fałsować, co właśnie się dzieje w tej książce. Rzecz jest patriotyczna, alternatywna, a przy tym spójna, lektura obowiązkowa każdego... wymagającego czytelnika.
- Jacek Dukaj - "Zanim noc"
Nie klasyczny horror. Nieźle pomyślany, akcja osadzona w zaskakującym miejscu i czasie, to znaczy w okupowanym przez hitlerowców polskim mieście. Nie muszę chyba pisać o jakości technicznej prozy, bo nazwisko autora mówi samo za siebie. Ale dodam, że postacie są przekonujące (wbrew opiniom niektórych krytyków, z którymi nie czuję ochoty polemizować, zwłaszcza, żę robił to sam Dukaj).
- Neal Stephenson - "Diamentowy wiek"
Prawdopodobnie już znacie ten tytuł z wielu rekomendacji. Nie staję w opozycji do innych polecających. Książka jest świetnie napisana, długa i wciągająca. Nie chciałbym dzielić na gatunki i szufladkować dzieł jako cyberpunk/postcyberpunk/science fiction itd. Natomiast trudno uniknąć porównań. Po prostu występuje tutaj pewne zbliżenie do nastrojów z "Neuromancera" Williama Gibsona (który nawiasem mówiąc nie urzekł mnie).
Ale u Stephensona jest bardziej przejrzysta i spójna wizja techniczna, postacie dużo bardziej żywe (nie słychać szelestu papieru w ich słowach), a ludzie wschodu zachowują się bardziej jak Konfucjusz niż Jackie Chan (z całym szacunkiem dla tego drugiego). Nie zdradzając fabuły, chciałbym zwrócić uwagę na walkę między drem X a sędzią Kieu. Co do akcji powiem tylko, że gra toczy się o losy świata, wolność jednostek i narodów i ogólną poprawę bytu.
- William Shakespeare - "Makbeth"
Tym razem zdaję sobie sprawę, że polecam lekturę szkolną. Ale warto się przemóc i ją przeczytać jeszcze raz, bez presji i bez osoby która zmusi Cię do przyznania, że wiedźmy to sumienie głównego bohatera, a nie po prostu wiedźmy. Warto zagłębić się choć na chwilę w tym kondensacie klimatu fantasy, równocześnie mając świadomość, że nikt nie będzie wydziwiał nad miałkością gustów czytającego, a tenże czytający dostanie lekturę wysokich lotów.
Co do akcji to aż boję się pisać, ale Ci którzy nie wiedzą powinni spodziewać się zdrady, okrucieństwa, morderstw wielu odcieni szarości. Natomiast nie ma wyprawy w czystej jej formie, czy jest to więc fantasy? (jest, zaręczam).
Zalecam też przetestowanie różnych tłumaczeń, bo poza lansowanym w szkołach Paszkowskim istnieje też Barańczak i przede wszystkim Słomczyński. A muszę przysnać, że w każdym z wymienionych przekładów jest rzecz warta uwagi, która u konkurencji jest zrobiona gorzej.
- Margaret Atwood - "Opowieść Podręcznej"
Ta kobieta jest niesamowitą obserwatorką. A w tej książce przeniosła na grunt literacki esencję stosunków między kobietami a mężczyznami. Można się obrażać i rzucić czytanie w pewnym momencie, ale nie zmienia to faktu, że to co do nas właśnie dotarło, to prawda. Tacy właśnie są mężczyźni i takie są kobiety. Proszę mnie nie posądzać o generalizowanie, daleki jestem od tego. To raczej opinia w rodzaju: homo sapiens ma po pięć palców u rąk, a bardzo rzadko więcej lub mniej.
Tą opowieść czyta się niesamowicie i jest w niej olbrzymi ładunek emocjonalny. Autorka jest laureatką nagrody imienia Arthur'a C. Clarke, co mi nasunęło myśl, że ogólne ramy powieści są podobne do "Pieśni dalekiej ziemi". Nie spodziewajcie się więc początku ani końca (śpieszę również donieść, że nie jest to cykl).
- Suzana Kaysen - "Przerwana lekcja muzyki"
Nie przepadam za powieściami dokumentalnymi, ale są książki dla których chętnie rezygnuję z uprzedzeń i czytam. Tym razem warto było jak diabli. Każdy kto ceni sobie szaleństwo w książkach doceni tą pozycję, a nawet uzna ją za szczególnie cenną. Są to wspomnienia autorki z czasów jej hospitalizacji w zakładzie psychiatrycznym.
Ogólnie nie jest to wesoły temat, ale autorka potraktowała go z lekkością (formy, nie treści) i czyta się szybko. Aha, dla wielbicieli Dicka - lektura obowiązkowa.
- Sigrid Undset - "Olaf, syn Auduna"
Saga skandynawska. Właściwie mam mieszane uczucia co do polecania tej książki. Z jednej strony jest idealnie (w formie) napisana. Ale z drugiej wpędziła mnie niemal w depresję. Czytałem ją blisko rok. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś ma złą passę, to nie powinien czytać tego dzieła, bo zwariuje.
A z drugiej strony szkoda nie znać.
Może problem rozwiąże to, że ostatnie wydanie jest mało dostępne, a o nowym nie słyszałem.
- Harry Harrison - Cykl o Stalowym Szczurze
Wbrew wielu opiniom, trudno uznać tą serię za konfekcję. Owszem, fantastyka mocno rozrywkowa, z niesamowicie wartką akcją i pełna humoru, ale mimo wszystko nie sztampa.
Autor w większości swoich powieści prezentuje pewne, wyraziste spojrzenie na instytucję wojska. A równocześnie podlewa to bardzo militarnym sosem w warstwie fabularnej. Zazwyczaj (choć nie jest to regułą) Stalowy Szczur ratuje świat, nie zapominając o własnej kieszeni.
- Philip K. Dick - Płyńcie łzy moje, rzekł policjant
Czy marzyliście, żeby być kimś sławnym, kogo wielbią tłumy i rozpoznaje go 9 na 10 przechodniów? Czy chcecie przeżyć swój czas po cichu, skromnie. Lubicie zabawę, szaleństwa, taniec czy preferujecie samotne wieczory pełne własnych myśli?
Na okładce z tyłu jest wyrywek z "Village Voice" brzmiący Philip K. Dick jest zarówno Pynczhonem dla ubogich (...). Uwierzcie mi, Pynchon tak dobrą książkę mógłby tylko przeczytać!
A tytułowe zdanie... ma sens
- Angela Carter - Wieczory cyrkowe
Bardzo pokręcona historia. Główną bohaterką jest kobieta która potrafi latać (wszak od tego ma skrzydła) a akcja zaczynająca się w Anglii kończy się na Syberii. Po drodze wiele zdarzeń dziwnych i jeszcze dziwniejszych.
Niektórych scen nie powstydziłby się de Sade, inne pachną Dickiem a końcowa część ma założenia klasycznej Fantasy (dróżyna, wyprawa...). Całość zadziwiająco składna i wciągająca.
DCPAK