Tu Detektyw Jeż
Wydawnictwo Waneko

Ostatnimi czasy w Polsce wydawane jest coraz więcej mangi. Jednych to razi, a innych cieszy. Dlaczego razi? Dlatego, że większość z nich kojarzy sobie mangę tylko z "sailorkami".

Jednak wydawane są w Polsce także tytuły, w których nie ma tak wielu kolorów, potworów z kosmosu itp., a które opowiadają o życiu codziennym. Przykładem takiego jest: "Hello, Hari-Nezumi", czyli po naszemu: "Tu detektyw Jeż". Komiks ten opowiada o przygodach Jeża. Jednego z członków agencji detektywistycznej "Akatsuka". Oprócz Jeża w agencji pracują także Gure, czyli jego kolega po fachu i szefowa, którą jest Kaze Kahoru - 28 letnia wdowa (!), która, mimo tego iż uchodzi za ładną i inteligentną, ma problemy z alkoholem. Czasami jeszcze dorywczo pomaga im młoda studentka Azusa Yumeko.

Ogólnie akcja nie mówi tylko o rozwiązywaniu zagadek, morderstw itp. O nie! Jeżeli oczekiwaliście czegoś takiego to odradzam komiks, zabierzcie się lepiej za lekturę Sherlocka Holmesa. Tutaj toczą się raczej sprawy życia codziennego. Przykładem tego jest pierwsza historia, w której pewna starsza pani prosi o pomoc w odnalezieniu swojego syna. Niby nic dziwnego - zaginięcia - ludzka rzecz. Ale jest tu "coś", która zdarze się rzadko. Niesamowite zwroty akcji. Dawno nie czytałem mangi z tak zbudowanym scenariuszem. Aż mi się same palce na klawiaturze układają, żeby napisać dokładnie jakąś sytuację wyjęta z "Tu...", ale po pierwsze nie umiałbym tak tgo przekazać, a po drugie: jeszcze przeczytałby to autor mangi: pan Hirokane Kenshi i zaskarżyłby mnie o podrabianie Jego scenariusza :P. Więc może na temat scenariusza nie napisze już nic, bo przecież nie mam pisać streszczenia tej opowiastki, a recenzję. Jednym słowem: to trzeba zobaczyć, a raczej przeczytać;).

Ważną rzeczą jest także kreska. Nie jest to nic nadzwyczajnego pod względem fajerwerków graficznych. Autor chciał pokazać nam, że jest rysownikiem realistycznym i to mu się udalo. Niektóre budynki, bądź też pojazdy wygladają jak prawdziwe i kilka razy myślałem sobie: "O, ten budynek chyba naprawdę istnieje", mimo iż akcja toczy się w fikcyjnym mieście, mimo,że jest to przekazane jest to w czerni i bieli.No włąśnie: czerń i biel. A gdzie kolor? Przy tej kresce kolor byłby zbędnym dodatkiem. Naprawdę. Myślę, że jeśli chodzi o kreskę, to nawet bardzo wymagający otaku nie będą narzekać.

Pozostała mi jeszcze jedna rzecz do zakomunikowania. "Tu detektyw Jeż" to pierwsza wydana w Polsce gekigą, czyli rysunkiem dramatycznym, przeznaczonym raczej dla dojrzałych fanów.

Zamówiłem sobie ten komiks z lekką niepewnością, ale teraz nie żałuję ani zeta. Jest to tytuł naprawdę godna polecenia i jeśli dotychczas kojarzyłeś sobie mangę & anime jedynie z bajkami dla dzieci to przeczytaj to dzieło, a móże jednak zmienisz zdanie...

Debris (debris@space.pl)