Wydawać by się mogło, że ja nie jestem uzależniony od niczego. Nie piję, nie palę, nie biorę narkotyków........a jednak jest coś jeszcze, Internet.
Ale wszystko zaczęło się, gdy pewnego dnia zgadałem się z kumplem (Mcihauu - zdrówko! brachu) w szkole na temat Internetu. Chwalił się strasznie, że on to ma dobrze, surfuje sobie dniami i nocami (nic dziwnego, rodziców ma napranych forsą), ściąga różne rzeczy, co nie co sobie poogląda :)), czasami pogada, już nie mówiąc o tym ilu to on nie ma kumpli, sieciowych oczywiście. Pomyślałem sobie, że to wcale nie jest takie drogie. Dostaję co miesiąc 50 zł, mógłbym przecież przeznaczyć to na opłatę. A gdybym tak się łączył tylko po 22, to mógłbym kilkanaście godzin miesięcznie przesiedzieć, a to już coś. Wszystko było super, tylko miałem jeszcze jedną barierę do przeskoczenia - rodzice.
Po powrocie ze szkółki, opowiedziałem o swoim idealnym (tak mi się wydawało) pomyśle. I co? Q**pa!! Za nic w świecie nie mogłem ich namówić, pomyślałem, że wieczorem na spokojnie się pogada, będę miał większe szanse. Po kolacji znowu zacząłem temat. Ku mojemu zaskoczeniu, zgodzili się, ale pod warunkiem, iż będę sobie za to płacił sam ze swojego kieszonkowego. Odpowiedziałem, dobra, nie ma problemu. Od razu zainstalowałem sobie licznik połączeń, żeby mnie informował ile to mi jeszcze czasu zostało. Następnego dnia poszedłem do sklepu. Gościu doradził mi kupno jakiegoś taniego modemu za 150zeta z procesorem Motoroli. Cóż, nie ma sprawy, biorę. Po powrocie do domq włożyłem moją wymarzoną kartę w wolny PCI (stawiała cholera opór, ale byłem silniejszy) i odpaliłem kompa. Ponownie się zaskoczyłem, gdyż nie byłem przygotowany na to, że system sam wykryje sprzęt, zainstaluje co trzeba i wszystko zadziała, przyznam, że wtedy czułem zadowolenie jaki to ten Windows nie jest wspaniały, w takim ważnym momecie się nie zawiesił, to trzeba było gdzieś zapisać, bo to rzadkość, ale schodzę z tematu. W jakiejś gazetce znalazłem sposób skonfigurowania całego połączenia i szybko kliknąłem magiczny przyciszk "połącz". WOW, udało się za pierwszym razem. Posurfowałem po kilku stronach, założyłem sobie konto mailowe. Trwało to jakieś 3 dni. Któregoś wieczora postanowiłem zajrzeć, tak na chwilkę na jakieś "egzotyczne" stronki. Nim się obejrzałem zeszło mi do 3 nad ranem, a licznim wskazywał 20 zeta!! A jeszcze pierwszy tydzień nie minął! A co z tego, pomyślałem, następne dni nie będę się wcale łączył. Tak mi się tylko wydawało. Jak tylko w domu nikogo nie było zaraz wchodziłem do sieci i zlatywały kolejne godziny. Ale to dopiero początek. Któregoś pięknego dnia przyszedł rachunek z Tepsy - 167 zł. Nonono, rodzice nie byli zachwyceni, sorki mamo troszkę więcej jak 50 nabiłem, ale obiecuję, że w przyszłym miesiącu będzie mniej. Tak mi się tylko wydawało.
Od innego kumpla (hello Target-zdrówko) dowiedziałem się o czymś co nazywa się IRC. Szybko ściągnąłem sobie Mirca i odpaliłem. Kurcze, naprawdę nie wiedziałem, że u mnie tak dobrze z angielskim! Po 3 dniach już miałem za sobą rozmowę z gościem z Kazachstanu, pewną kobietą z Australii, przeżyłem wirtualny sex o 4 nad ranem (pozdrowienia dla koteczka!) i pare jeszcze innych rozmówek. Przez kolejne dni zaraz po powrocie z budy zapuszczałem irca i wtedy dla mnie zamykał się już cały świat, gadałem ile wlezie z każdym, nie ważne o czym, ale było miło. Po paru dniach dowiedziałem się, że moje ukochane miasto ma swój własny kanał (#bielsko-biala zapraszam). Teraz dopiero się zaczęło. Początkowo gadałem o byle czym, co się nawinęło, ale zaczęły się wakacje i pomyślałem, cóż fajnie byłoby mieć kogoś z kim spędzałoby się wolny czas. Zacząłem szukać panienek na ircu. Początki zawsze są trudne, ale po jakiś 2 dniach byłem umówiony z Anią (anija - czeszko!), nie sądziłem, że przyjdzie więc nie poszedłem, później musiałem się jej tłumaczyć przez telefon dlaczego to mnie nie było. Teraz żałuję :) W kolejnym tygodniu odwiedziłem Kęty (Lidka1 - pozdrowienia i dla Ciebie), tydzień chodziłem z Agą (goffer - witam witam), umawiałem się jeszcze z kilkoma innymi (pozdrowionka dla Eve8, Moniki^, Grandmy17). Jednak wszystko to było takie chwilowe. Poznałem dwie dziewczyny (Mary-Jane i ognista pozdrawiam {A teraz ja nie wytrzymałem... Pozdrawiam troya!!! :DDD}) z mojego osiedla! fajnie. Zawsze jak wchodziłem na ircu miałem pełno kumpli, z którymi mogłem pogadać o wszystkim (dan dan dla Ciebie najszczersze pozdrowienia). Czasami zarywałem nocki, aby móc kolejny raz pogadać z Drunkiem (pozdrawiam) ze Stanów (jak ja miałem 3 w nocy on miał 8 wieczorem). I w ten sposób minął kolejny miesiąc.
Pewnego dnia spojrzałem na mój magiczny licznik i co zobaczyłem? 220 zł.!!! Fuck, co ja teraz zrobię! Muszę skądś wziąć kasę, sprzedałem pare gierek i miałem na oddanie długu. Jednak nie sądziłem, że rachunek będzie troszkę inny :))) Tego samego dnia listonosz przyniósł ukochaną kopertę z Tepsy, mama otwiera patrzy na dół i oczom nie wierzy, do zapłacenia: 478 zł!!!! To przerosło moje najgorsze oczekiwania. Dług spłacam do dzisiaj.
Oczywiście nie obyło się bez konsekwencji. Modem musiałem sprzedać za marną setkę (100zł :)). Jak ja teraz wytrzymam bez irca!!! Co ja będę w domu robił, przecież miałem tylu przyjaciół! Teraz już z żadnym nie będę miał kontaktu, świat się dla mnie zawalił. Ciągłe kłótnie z rodzicami nie przyniosły żadnego efektu. Dobrze, że mam dobrego kumpla (hello Wojtek!), który wysyła mi i odbiera emaile od zapoznanych na ircu pań. Przynajmniej tak mogę sobie z kimś pogadać.
Teraz nastał okres szkoły, skończyły się wakacje i mam mało czasu na odpisywanie. Jednak myślę, że czas na internet zawsze by się znalazł, przecież to mój nałóg, myślę, że nigdy nie uda mi się z niego wyleczyć. Co prawda teraz nie ma do niego dostępu, ale mam obiecane stałe łącze za jakieś 2 miesiące, a wtedy to się dopiero zacznie, zabawa na całego, modlę się tylko, żebym szkoły nie zawalił, bo 3 klasa w technikum jest przerypana. Już nie mogę się doczekać kiedy znów zobaczę na ekranie mojego monitora:
<Eve8> cze Lukaz dawno cie tu nie bylo!
<aneczka> cze
<Mary-Jane> Witaj kochanie!

Brakuje mi tego okropnie.
Cóż mogę teraz Wam powiedzieć. Mogę jedynie przestrzec, że jeżeli zabieracie się za irca, to uważajcie, bo jak nie macie stałki, to przygotujcie się na ogromne rachunki i ciągłe kłótnie z rodzicami. Wiadomo, że Internet wciąga, ale o ircu można powiedzieć, że wciąga najbardziej ze wszystkich dobrodziejstw, jakie daje sieć. Jak raz tam wejdziesz, wyjść nie będziesz miał ochoty, a wszystko to się później odbije. Ci, którzy mają stałkę, cóż, cieszcie się! zazdroszczę Wam z całego serca, stałe łącze to dla mnie teraz jedyny cel w kończącym się tysiącleciu, cel, który kiedyś się spełni.
Jeżeli ktoś z Was ma podobne doświadczenia, piszcie śmiało, ja odpowiem na wszystko i zawsze jestem przygotowany na dyskusje i rozważania.

Piszcie albo do AM, albo do mnie:
lukaz@poczta.onet.pl do zobaczyska na Ircu
Lukaz