Dla jednych gra kultowa, dla innych kicz tysiąclecia. Chodzi
tu o znaną grę System Shock, która to zdobyła sobie rzeszę
fanów i przeciwników. A wszystko przez to, że jest wyjątkowa.
Przeciwnicy widzieli w niej kolejną doomną rąbankę poniżej
przeciętnej. Zwolennicy natomiast podziwiali klimat gry,
atmosferę jaką stwarza, ilość możliwości nieosiągalnych w
innych FPP, no i jednak grafikę. Teraz pokrótce opiszę całą
grę, starając się uwzględnić większość szczególnych
elementów.
Przy pierwszym uruchomieniu gry oglądamy doskonale wykonane (jak
na tamte czasy) intro wprowadzające w fabułę gry. A było to
tak: był sobie pewien hacker. Włamywał się do sieci
korporacji TriOptimum, by ściągnąć informacje o stacji
kosmicznej Citadel na orbicie Jowisza. Niestety włam wykryto i
natychmiast wysłano odpowiednie służby. Hacker został
przeniesiony na tą stację. Tam pewien wichrzyciel, niejaki
Edward Diego zaproponował mu, że darują mu włamanie i
zaimplantują interfejs nerwowy, jeśli wykona dla niego pewne
zadanie. Chodziło o "drobną" przeróbkę w sztucznej
inteligencji stacji - SHODAN - która miała usuwać wszelkie
zahamowania moralne itp. tejże. Hacker oczywiście przystał,
mając za alternatywę odsiadkę w kiciu - a interfejs nerwowy też
mu by się przydał... Po wykonaniu zadania otrzymał implant i
został umieszczony w urządzeniu leczącym na okres kilku miesięcy...
Tu intro się urywa. Co było dalej? Żeby nie psuć zabawy
powiem tylko, że SHODAN orzekł się panem wszechświata, wyrżnął
całą załogę stacji i postanowił zniszczyć Ziemię.
Po intrze pojawia się menu gry. Oczywiście nie ma multiplayera
- po pierwsze dlatego, że w tamtych czasach multiplayer w sieci
to była rzadkość, a po drugie, w tej grze nie ma miejsca na
tryb multiplayer... Klikam więc w przycisk NEW GAME i zostaję
zaskoczony - mam możliwość dopasowania poziomu trudnośći dla
aż czterech rzeczy: Przeciwników, Cyberprzestrzeni, Fabuły i
Zagadek logicznych. Regulację mamy od poziomu 0 do 3. Poziom 0
oznacza wyeliminowanie danego elementu albo maksymalne ułatwienie,
3 - mordownię. Tak więc, przeciwnicy na 0 nie ruszają się i
nie strzelają, a na trójce są niemalże niezniszczalni, a ich
siła ognia jest dużo poniżej normy. Przy Cyberprzestrzeni na 0
masz niemalże nieskończony czas, a programy obronne nie reagują
zbyt dobrze, a przy trójce czas pobytu jest mocno ograniczony, a
boty śmiertelnie niebezpieczne. Fabuła na poziomie 0 oznacza
brak fabuły - gra zmienia się w doomną rąbankę (nie
polecam), a przy trójce pojawia się limit czasu (też nie
polecam). A przy Zagadkach - na poziomie 0 rozwiąże je nawet
niemowlę, na 3 - można siedzieć godzinę i nie rozwiązać
(wiem - próbowałem). Proponuję wybrać - Przeciwnicy 1,
Cyberprzestrzeń 1, Fabuła 2, Zagadki 3, chyba że jesteś
masochistą.
Po dokonaniu wyboru ukazuje się ekran gry. Ekran gry podzielony
jest na kilka części. Na dole są okienka MFD - lewe, prawe i
centralne. Lewe i prawe może być używane do kilku rzeczy -
mapa, ustawienia broni, przedmiotu, informacje o przeciwniku.
Centralny ekran zaś służy za inwentarz. Ekrany te mogą być
też używane do innych rzeczy - e-maili, grafik itd. Po lewej i
prawej jest wybór sprzętu - bardzo ciekawa rzecz, opiszę to
dokładnie później. U góry natomiast jest: ekran wykresów
zasilania, życia i zmęczenia (TAK!), selektor postawy i
kierunku patrzenia oraz paski energii życiowej i elektrycznej.
Sam obraz 3D jest umieszczony w okienku na środku obrazu. Można
użyć trybu full-screen, ale przy komputerach z czasów System
Shocka byłby problem... Na 486 DX2 50 GRA SKAKAŁA - 10-15 fps!
Absurdalne wymagania sprzętowe - dzisiaj wydają się śmieszne.
Ale płynność i tak w tej grze nie jest najważniejsza.
Najpierw rzut okiem na grafikę. Nie jest ona najwyższych lotów,
ale jest znakomita w porównaniu do innych produkcji z tamtych
lat. Pixlozka gdzieś znika - jest dużo mniej widoczna niż w
Doomie! Mapy są dzielone na pola - ale sę zmiany wysokości i
ściany ukośne, co w zupełności wystarcza. Przedmioty występują
jako bitmapy, przeciwnicy też. Jednak można napotkać na swojej
drodze obiekty 3d - np. stół, krzesło..., ale nie mają
tekstur. Wystarczy i to. Ciekawą sprawą jest dynamiczne oświetlenie
- to chyba to, co zżera tyle mocy obliczeniowej. Na tylko 256
kolorach osiągnięto cuda! Światło jest zmienne - można je włączać
i wyłączać, może migotać... Super!
Następnie patrzymy na możliwości ruchu. Można: chodzić,
biegać, jeździć na rolkach (!), skakać, wspinać się, kucać,
czołgać się, przechylać się na lewo i prawo, patrzeć do góry
i w dół. To wszystko razem daje niesamowite możliwości - umożliwia
np. wystrzelanie przeciwnika na leżąco wychylając się zza ściany!
Do teraz niewiele gier na to wszystko pozwala! W dodatku każdy
ruch wywołuje zmęczenie - najbardziej męczy bieg i skok. Kiedy
za bardzo się zmęczysz, spada szybkość ruchi i celnosć.
Czegoś takiego nie było nigdzie!
Następnie pod ogień idzie sprzęt. Jest tego dziesięć:
bio-meter, full-screen, sensaround, lampa, osłona energetyczna,
noktowizor, kompas, komunikator, wrotki, odrzutowe buty. Część
z tych przedmiotów używa prądu, który możesz naładować
bateriami lub w stacjach ładowania. Przedmioty te mogą występować
w kilku wersjach, gdzie każda kolejna ma lepsze właściwości.
A cały ten sprzęt służy do: bio-meter - monitorowania stanu,
zastrzyków i ich efektów, full-screen - wiadomo o co chodzi
:-), sensaround - widzenie do tyłu przez MFD, a w wersji 3 nawet
na boki!, lampa - oświetla teren, osłona chroni przed
trafieniami, noktowizor umożliwia widzenie w ciemności, kompas
wyświetla kompas na ekranie, komunikator pozwala na odczytywanie
dyskietek i e-maili, wrotki - umożliwiają szybkie i nie-męczące
poruszanie się, buty odrzutowe pozwalają na utrzymywanie wysokości
- ale czerpią dużo prądu. Dużą część z tego nie spotkasz
w dzisiejszych grach :-(
No dobrze, interfejs już POKRÓTCE opisałem - czas na samą grę.
Jest to coś w rodzaju FPP - mamy widok z oczu bohatera. Celownik
za to nie jest wcelowany w środek ekranu - można nim poruszać
do woli, przez co możemy trafić każdego przeciwnika na widoku,
używać przedmiotów, zbierać je i RZUCAĆ. Możemy strzelać
do kamer i je niszczyć. Co ciekawe, po zniszczeniu kamery znika
obraz na jednym z monitorów, na którym był właśnie obraz z
tej kamery - fajowo :-). Są różnego rodzaju zagadki logiczne -
zazwyczaj wymagają prób i błędów oraz analizy. Ich rozwiązanie
powoduje np. otwarcie ważnych drzwi albo utworzenie mostu.
Zagadki logiczne można pominąć korzystając z przedmiotu
zwanego logic probe - rozwiązuje każdą zagadkę. Ciekawą
sprawą są terminale cyberprzestrzeni - przenoszą w inne środowisko,
w którym można usuwać blokady, zdobywać kody i informacje.
Duży jest wybór broni - od ołowianej rurki, pistoleciku na
strzałki, małego blasterka przez miecz świetlny, pistolet i
Magnum, aż do działa plazmowego i ciężkich karabinów
maszynowych. Broni jest szesnaście. Bronie mogą działać bez
amunicji, na amunicję lub na prąd. Te pierwsze - to rura ołowiana
i miecz świetlny - można nimi atakować tylko bezpośrednio,
skuteczne są na każdego przeciwnika. Bronie na amunicję mają
zwykle dwa typy - na istoty żywe i na roboty. Bronie
energetyczne zamiast amunicji używają prądu. Istnieją ich
dwie klasy: na żywych (Stungun) i na wszystkich. Są także
granaty, bomby i miny - siedem rodzajów. Czyli na brak
uzbrojenia nie będziemy narzekać :-), problem jest tylko z jego
uniesieniem - trzeba coś wybrać, a coś porzucić.
Niesamowity też jest wybór przeciwników - moim zdaniem dużo
ponad dwadzieścia rodzajów. Są to mutanty wykreowane przez
SHODAN'a (roślinki, zwierzęta, przekształceni ludzie, dziwne
stwory) oraz roboty stacji, nie tylko bojowe (robot służący,
naprawczy i cała gama bojowych). Pod tym względem znów żadna
gra nie dorównuje System Shockowi.
Ważnym elementem gry są zastrzyki. Jest ich siedem rodzajów:
stymulator, wzmacniacz wzroku, wzmacniacz siły, uzdrawiacz,
wzmacniacz refleksu, wzmacniacz umysłu, antytoksyna. Tylko
lekarstwo i antytoksyna nie mają skutków ubocznych. Inne po upływie
określonego czasu powodują skutek odwrotny. Ciekawym wyjątkiem
jest wzmacniacz siły: wywołuje halucynacje! Zastrzyki należy
kolekcjonować i używać tylko w ostateczności - w szczególności
leczący i antytoksynę - nieraz ratują życie!
No właśnie, te życie bardzo łatwo tutaj stracić. Wszędzie
czają się cyborgi Shodana, które wcale nie są łatwe do załatwienia
- najlepiej załatwić je taktycznie, tzn. od tyłu zza ściany!
W dodatku wrogowie są bardzo inteligentni, tak naprawdę to nie
Ty polujesz na nie - to one polują na Ciebie. Jeśli słyszysz
otwierające się drzwi... wróg się zbliża! To ciekawe - w większości
doomowych gierek drzwi są barierą nie do pokonania dla
przeciwników!!! Oprócz wrogów czekają na Ciebie pola
radiacyjne i biozatrute - tu przydaje się kombinezon (kilka
wersji) i wspomniana antytoksyna! Ale jeśli Cię zabiją - nie
martw się. Na całej stacji są rozmieszczone stacje
przywracania życia. Problem w tym, że SHODAN przerobił je na
stacje przetwarzania na cyborgi. Więc zanim umrzesz musisz znaleźć
taką stację i włączyć sterowanie ręczne pewną dźwignią.
Po tym możesz sobie umierać do woli :-)))
Myślę, że przedstawiłem w miarę pełny obraz gry. Myślę,
że się zdecydujecie, czy chcecie zagrać w tą klasyczną
(1994) grę. Jeśli jesteś strzelankomaniakiem wielbiącym w
grach akcję i grafikę, zawiedziesz się. Ale jeśli uwielbiasz
cyberpunkowy klimat, jeśli lubisz wszędobylski strach i uczucie
niepewności - zagraj! Gwarantuję, że wrócisz do tej gry nie
raz (ja np. przeszedłem tą grę cztery razy). Takie gry jak ta
nigdy nie giną! Polecam też część drugą tej gry - dużo
straciła w porównaniu do poprzednika, ale zachowała nieziemski
klimat i "taktyczną eksterminację". No to - play this
game, insect! Defeat the perfect machine!
TILK