Userus Humanus VS Komputerus Machinus
Był 27 lipca 2000, godzina 23:59. Mój system działał poprawnie. Kończyłem czytać listy do AR w lutowym bonusie, ponieważ wcześniej nie miałem tego numeru. Godzinę później, 28 lipca o godzinie około 1:00 poszedłem spać - system działał poprawnie. System się zamknął i wyłączył komputer (ATX). Rano o godzinie 8:15 włączyłem kompa, aby posłuchać muzyki. Pokazało się logo W98 i znikło. Potem znów się pokazało - tak jak normalnie się dzieje. Lecz przy drugim pokazaniu loga komp zaczął ryć po dysku w dziwny sposób - coś, jakby go skanował lub formatował (O nie!)! Nacisnąłem reset. Komp startował ponownie. To, co zobaczyłem, jak się później okazało, było czubkiem góry lodowej na jaka wpadłem. Ładował się już Explorer, gdy nagle zauważyłem, że tapeta jest w 16 kolorach! Nie przejąłem się zbytnio, gdyż komp lubi przestawiać sobie konfigurację - szczególnie dysk z UDMA 2 na 4 i z powrotem. Czasami też nie dopisuje słowa KB, gdy zlicza pamięć przy starcie lub w ogóle nie pokazuje zliczania i szybkości procka. Następny ekran, jaki ujrzałem, to był komunikat o błędzie: "RunOnce spowodował nieprawidłową stronę w Kernel32.dll". Nacisnąłem OK, a tu coraz lepiej: "Explorer nie może zostać uruchomiony. Nastąpi zamknięcie systemu". Komputer się wyłączył. Pomyślałem, że to przypadek jeden na milion i uruchomiłem kompa ponownie. Sytuacja powtórzyła się ze zdumiewającą dokładnością. Zacząłem się martwić, ale od czego jest tryb awaryjny - uruchomię kompa, naprawię błąd i po sprawie. Reset i F8 przy starcie. Włącza się tryb awaryjny.. A niech to XX! "Brak pliku HIMEM.SYS i win.com - system Windows nie może zostać uruchomiony" Moja reakcja: "#?#?$??!" No dobra, reinstalka systemu - trudno. Włączam setup. Scandisk znajduje 1,2,3.. błędy na dysku i lista nie ma końca! Wyłączam setup i włączam Scandisk komendą z parametrem dysku C. Naprawia źle podane rozmiary plików NVTweak.dll,NV..! No jasne - sterowniki karty graficznej uszkodzone - to wyjaśnia tapetę w 16 kolorach. Szuka skrzyżowanych plików - znalazło 6. Naprawia.. Wybieram "pomiń cofnij" - dalej chce dyskietkę! Kur.. ka wodna! Wkładam dyskietkę i czekam - chce następną! Zostawiam tą samą. Po co mi cofnij - praktycznie nie ma czego cofać. Scandisk kopiuje coś na dyskietkę.. 1.. 2.. 5 minut!!! Jak? - dyskietka ma 1,6 MB (sformatowana w DosNavigator). No dobra. Zatrzymałem naprawę. Pokazuje się rejestr błędów. Jednym ze skrzyżowanych plików był pak0.pak z Q2! Scandisk próbował przegrać około 180 MB na dyskietkę! To o czymś świadczy - może o inteligencji programistów!? Usunąłem wszystkie skrzyżowane pliki ręcznie. Jeszcze kilka razy Scandisk przejechał po dysku i dysk jak nowy. Włączam setup z twardziela (poprzednim razem też z twardziela) - z dysku D, na którym nie było błędów. CD z Winzgroza jest gdzieś pod stertą CDA - nie chce mi się go szukać. Instalator połapał się, że mam zainstalowaną Winzgroze i tworzy jakiś tam backup plików systemowych - 100 MB (dobrze, że na twardzielu, a nie na dyskietce). Instalka się rozpoczyna - wychodzę zrobić sobie cappiccino. Wracam po 10 minutach, a tu masz ci los - Windows zainstalowany (chyba zainstalowany - trudno było to ustalić) i komunikat "Brak pliku HIMEM.SYS" i paru jeszcze innych systemowych, takich jak plik odpowiedzialny za podwójne buforowanie, IfsHelp.Dll no i oczywiście brak pliku win.com. $$!!?? Włączam NC.. LUDZIE i LUDZISKA! Takiego czegoś, jak 8 obcuję z kompem, jeszcze nie widziałem!!! Oto ciekawsza cześć zawartości dysku C i ciekawa etykieta:
Etykieta dysku: AQ - była BOOTER
LO SYS 81,923 - kawałek pliku IO.sys
WINDOW3 0 - to BYŁ katalog Windows
DODO S 1,676 - to był MSDos.sys
COOGIGSY SY 1,431,503,055 - to ???
SULOLODA DA 9,145 - ??
AUTOEXEC BAT 0 - wyczyściło!
CONF S S 171 - to był config.sys
Niezły burdel! Pomyślałem, że usunę to i zainstaluję Windows z CD. Zabrałem się do sprzątania. Był na dysku plik MSDos.---. Gdy tylko nacisnąłem F8 i ENTER, komp się zawiesił! No nic. Reset, tryb wiersza poleceń z menu i usuwam pozostałe. !!!? - inne pliki nie dadzą się usunąć - po naciśnięciu ENTER na potwierdzenie usuwania odzywa się PC Speaker i tyle. System się w prawdzie
nie wiesza, ale plików nie ruszy! Następny ratunek - dyskietka startowa i format C. Wystartowałem i już chciałem wpisać "magiczną" komendę, lecz postanowiłem sprawdzić, czy nie usunę czegoś wartościowego. Wpisuję "C:" i nic - nie ma takiego dysku! Myślę sobie: na E mam program diagnostyczny, który rozwiąże mój problem. Okazuje się, że dysku E także nie ma, nie wspomnę już o D. Dysk startowy robiłem z różnych plików z różnych wersji Windows także od kumpli itp. w wyniku czego system nie obsługiwał dysków w FAT32 - w MSDos.sys było tyle: ";SYS" - tak oznacza dysk startowy system Windows 95. Formatowanie na FAT16 nie wchodziło w rachubę, gdyż partycje mają po 5 GB. Mogłem spróbować jeszcze instalki z CD, ale przypomniał mi się pewien ciekawy parametr w BIOSie - FuturaATA (przy opcjach bootowania) i to skłoniło mnie do telefonu do przyjaciela (pół na pół i pytanie do publiczności już wykorzystałem;)). Kumpel wpadł, namieszał w BIOSie płyty i dysku (niektóre karty graficzne i dyski mają teraz swój BIOS - do czego do doszło?). Po 25 minutach system był na dysku, a dysk czysty jak prosto ze sklepu - system operacyjny i tyle. Oczywiście pliki na D i E zostały oszczędzone przed formatowaniem. System znów działał!!! Zapytałem się kumpla, co mogło się stać. Powiedział, że dysk pracuje w standardzie dość nietypowym i czasem zgłasza się jako UDMA 2, a czasem 4. Wtedy mnie olśniło. Dokładnie wtedy, gdy system ostatni raz działał poprawnie, wymusiłem w BIOSie płyty pracę dysku jako UDMA 4. Dlatego, gdy system startował i dysk zgłosił się jako UDMA 2, stało się to, co się stało. Jaki z tego wniosek? Każdy chce, aby jego komp pracował lepiej, szybciej i stabilniej niż standardowy komp. Niektórych denerwuje zliczanie pamięci, szukanie dyskietki podczas startu czy inne takie. Zaczynają więc bawić się w BIOSie i zaawansowanych ustawieniach Windows - nie róbcie tego, bo skutki mogą być gorsze niż w najgorszym koszmarze! Jeżeli mimo to chcecie się w to bawić, dam Wam kilka rad:
1. Jak wprowadzacie zmiany, róbcie to pojedynczo (po jednej opcji), a nie tak, jak większość robi (łącznie ze mną) - wejdą do BIOSu, przestawią 30 opcji i restart.
2. Testujcie wprowadzone zmiany. Np. jeżeli zmienicie AGP Aparture Size z 64 na 32, włączcie jakiegoś Benchmarka i sprawdźcie wydajność przed i po zmianie - czy wasze zmiany polepszyły lub pogorszyły stan kompa.
3. Podczas grzebania w plikach systemowych, róbcie sobie kopie zapasowe - najlepiej na innym dysku. Natomiast podczas grzebania w BIOSie itp. piszcie na kartce, jakie zmiany wprowadziliście. Wiem, że niektórzy pomyślą: to dobre dla lamerów, co nie wiedzą do czego co służy. Ale jeżeli już wiesz co do czego służy, to jaką masz pewność, że po restarcie zobaczysz logo Windows?
4. Nie próbujcie podkręcać sprzętu fizycznie tzn. zmieniać częstotliwości taktowania np. karty graficznej, procesora lub magistrali, jeżeli się na tym nie znacie. Jest przecież tyle innych opcji, które nie ingerując w ustawienia sprzętu, poprawiają wydajność np. wyczyszczenie autostartu (niektórzy o tym nie wiedzą!), poprawne ustawienie pamięci wirtualnej, defragmentacja dysku (niektórzy nie wiedzą co to jest!), włączenie lub wyłączenie mipmappingu, anti-aliasingu i wiele innych ustawień w kartach 3D - w nowszych sterownikach jest tego dużo, a nawet więcej niż dużo;). Poza tym spalony sprzęt boli zarówno psychicznie (strata przyjaciela;), ale także finansowo. Spróbujcie spalić GeForce 2 GTS za 1900 PLN, a sami zobaczycie - ja oczywiście takowego nie spaliłem, ponieważ go nie mam - moje szczęście:# (:# - radość desperata).
Na tym kończy się moja historia. I wszyscy żyli długo i szczęśliwie..

Podpisano: ULLISSES