     
| |
Słuchajcie! Ostatnio doznałem szoku - powiedziano
mi, że poza SW istnieją jeszcze inne filmy! Oczywiście nie uwierzyłem,
ale to zostało mi podstępnie udowodnione - widziałem jakąś inną produkcję!
A nawet trzy!
Jakie były to filmy? "Romeo i Julia", "Titanic"
i "Co gryzie Gilberta Grape'a". W pewnym momencie zwątpiłem - czyżby Gwiezdna
Saga nie była jedynym i najważniejszym dziełem X muzy?...
Na szczęście moje obawy szybko się rozpierzchły,
a zastąpiła je błoga świadomość, że cały świat krąży wokół jedynego słusznego
Uniwersum...
Dobrze, dosyć tego za długiego wstępu. O co mi
cały czas chodziło? Naturalnie - o osobę Leonardo DiCaprio. Tak się bowiem
składa, że może on być kolejnym wcieleniem Anakina Skywalkera! A przynajmniej
podobno takie rozmowy były już z aktorem prowadzone. {{{UWAGA! Gdy pisałem
ten tekst, nie było jeszcze wiadomym, kto tę rolę będzie grał. Tak więc
teraz już wiemy, że Leo Vaderem nie będzie, ale poteoretyzować można...}}}
Pierwszą reakcją fanów był szok i stanowczy protest.
Ale ja chcę wywołać moim tekstem burzę (taki już ze mnie zadeklarowany
ekscentryk) i niemalże poprzeć kandydaturę DiCaprio! A dlaczego?
Przede wszystkim, Leo jest naprawdę świetnym aktorem.
Doskonale potrafi grać ludzi poniżonych ("Co Gryzie...", "Romeo i Julia"),
jak i silnych (nieszczęsny "Titanic"). Ja wiem, że jeśli by mu Lucas nie
podciął skrzydeł, to mielibyśmy genialnego wojownika Ciemnej Strony - on
by go świetnie zagrał. Co prawda musiałby trochę popracować nad swoją sprawnością
fizyczną (znając zamiłowanie do popisów cyrkowych Lucasa), ale to byłoby
łatwe do przeskoczenia. Byłaby to, wg mnie, jedna z najciekawszych kreacji
w całej Sadze! W sumie, po tym co teraz napisałem, jest DiCaprio kandydatem
doskonałym. Ale - oczywiście to nieprawda.
Głównym czynnikiem na "nie" jest dzisiejszy image
aktora. Zawsze grał albo małych chłopców - homoseksualistów, albo gorących
kochanków. Tak więc pojawia się pytanie, czy chcemy Vadera z taką przeszłością.
Ja w każdym bądź razie nie chce. Ale i image aktora się powoli zmienia
- staje się on czasem postacią negatywną, więc nie wszystko stracone. A
wiem, że już po pierwszym przełamaniu oporów, fani go polubią. Czemu tak
myślę? Porównajcie aktorstwo McGregora z DiCaprio. Przecież ten pierwszy
przy Leonardo nie istnieje! A wizerunek... To się bardzo szybko, po drugiej
części Sagi zmieni... (Chyba, że należy traktować na serio słowa Lucasa,
że druga część ma być romansem... Ale wtedy SW przestanie być sobą...)
W sumie mój głos można zaliczyć na "za". Naturalnie, jeśli Lucas nie znajdzie
jakiegoś mało znanego, ale również niezwykle utalentowanego aktora - to
byłoby najlepsze wyjście.
Qn`ik
|