MAINLUDZIERozmiar: 1859 bajtówLINKITEXTYNA LUZIESTUFF   "REALIA WIELKIEGO ŚWIATA"
 Trakoth jak zwykle siedział w swoim biurze na pokładzie luksusowego krążownika klasy Carrack. Miał już wiele lat doświadcznia jako handlarz, co mimo pozorów było nadal bardzo dochodowym zajęciem. Zresztą jest Huttem i ma nosa do takich spraw. Szukał zawsze idiotów którzy mogliby kupić lewe albo bardzo tanie towary, takich frajerów niestety nie brakowało... Prowadził nielegalne interesy i zawsze przy wpadce przekupywał zwierzchników. Na wielkim ekranie terminala ukazała się jego sekretarka... "Gubernator Slutter do pana w interesach... przyjąć?". "Daj go" - odpowiedział obojętnym głosem. Na wielkim ekranie terminala ukazała się twarz widocznie lekko zdenerwowanego Sluttera, z ubioru wynikałoby jego pochodzenie z Alderaan. "Przybywam w pokoju i mam zaszczyt zaprosić ciebie do latającego kasyna. Szczegóły podam twojej sekretarce. Tylko wysokie stawki." - po czym obraz znikł...
 "Wchodzimy w hiperprzestrzeń...3...2...1..." - odezwał się głos dyżurnego, możnaby powiedzieć że oficera ale na "Nar gerdu" nie panowała żadna hierarchia... nie było nawet mowy o żadnej dyscyplinie. Jednak rzadko kiedy ktoś nie wiedział co ma robić. Nagle główny terminal statku zaczął wariować i nastąpiło przerwanie hiperprzestrzenne. Statek znalazł się tuż przed planetą w prawdziwej przestrzeni, ułamek sekundy dłużej i roztrzaskałby się o pobliską planetę... "Układ Jonowy zawiódł... wszystkie systemy zdezaktywowane... to sabotaż" - rzekł z paniką wysoki człowiek stojący przy głónym pulpice kontrolnym "Nar gerdu", po czym zaczął się rozglądać na około przez szyby szukając wroga tradycyjną metodą - "wygląda czysto... ale nie wierzę żeny te systemy same siadły, wszyscy do wieżyczek i czekać na dalsze rozkazy...". Cholera - pomyślał - osłona z TIE Interceptorów i Z-95 z dowódcą poleciała dalej hiperprzestrzenią... mamy jedynie 5 TIE Defender'ów, po czym połączył się z dokami - "Niech ktoś sprawdzi co się zepsuło. Przygotować TIE'e... czekać na sygnał...". "Co się tam dzieje" - usłyszał zdziwony głos Trakotha. "Wszystko jest pod kontrolą... drobna awaria... musimy mieć tylko trochę czasu" - odpowiedział. To mi wygląda na awarię wewnętrzną... trochę sobie tu posiedzimy.
 "Złapali się... zbliżyć się... nie powinno być problemów" - powiedział R'goth sądząc po skórze pełnej krwi Corellianin z pulpitu statku flagowego "Slagów". Byli piratami... mieli od dawna wszystko zaplanowane. Mieli 14 Z-95, 12 A-Wingów standardowy Rebelianski transportowiec oraz jedną fregatę C-7900 i zmodyfikowanego Firespraya, statek flagowy mimo małych rozmiarów. R'goth na czele floty zbliżył się do "Nar gerdu" od tyłu... za nim równo lecieli rozproszone A-Wingi i Z-95, a z tyłu leciał za nimi C-7900. Nic im nie groziło dopóki C-7900 zakłócał systemy Carracka.
 Nagle w komunikatorze na pokładzie "Nar gerdu" człowiek stojący przy konsoli usłyszał głos wyraźnie z nutką nadziei - "Mam!!! Cholera... zakłócają nam systemy... przełączam na ręczne...". Chwilę później zawołał do komunikatora "7 ludzi do obsługi pulpitu zgłosić mi się natych..." po czym obserwował jak na monitorze przelatuje grupka piratów w myśliwcach. "WŁĄCZYĆ AWARYJNE ZASILANIE... WYSŁAĆ TIE... WSZYSCY DO WIEŻYCZEK... PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO SKOKU W HIPERPRZESTRZEŃ..." - krzyknął do komunikatora i patrzył się jak statek zaczyna działać...
 Zdziwieni piraci zaczęli ostrzeliwać Carracka... "Udało im się ruszyć, ale mają jeszcze słabiutkie osłony... eskadra Green, Tie Defendery po lewej... Red 1,2,3,4 bedzie osłaniał Green... reszta za mną... luźny szyk". W jednej chcili wszędzie zaczęły latać czerwone i zielone smugi. Green 2 - "Gdzie oni się uczyli latać? Marnować takie maszyny...". 2 Tie Defendery zderzyły się o siebie, po czym w wybuchu znikły z zamieszania... R'goth zdrowo dostał od jednej z wieżyczek, po czym niewzruszony ruszył z eskadrą Blue na mostek "Nar gerdu" - "Traci tarcze... eskadra Purple odłączyć się i zapewnić osłonę Transporterowi... pieprzeni amatorzy...".
 "Za mało energii na skok w hiperprzestrzeń... musimy to załatwić teraz albo nigdy..." - odezwał się głos z komunikatora głównodowodzącego... Cholera... tracimy osłonę, Tie Defendery i kto wie co jeszcze... w dodatku nawet nie możemy posłać po pomoc bo zagłuszają komunikację... "Przygotować statki ewakuacyjne" - krzyknął do komunikatora... Statek już prawie nie miał tarcz.
 Transportowiec coraz bardziej się zbliżał do Carracka. "Slugi" mieli już duże doświadczenie i wszystko szło im narazie mniej-więcej po myśli. "Eskadra Green dołączyć do Purple, tarcze poszły... systemy 40%, spróbujemy tak...". Transportowiec mknął przez czerń kosmosu coraz to bliżej mostka. "Rozpocząć abordaż" - powiedział R'goth i sam się zbliżył do mostka...
 Wszyscy stanęli na pozycjach na mostku i czekali na "przybyszów". Nagle ktoś zaczął wiercić w przeciwległej scianie i na "Nar gerdu" wpadli uzbrojeni po zęby piraci... Na mostku wydał się totalny chaos, wszyscy zaczęli walczyć ze sobą, Trakoth właśnie odleciał kapsuła ratunkową... Wszędzie latały smugi blasterów, kilka trafiło pulpit i zdezaktywowało statek, po czym włączył się alarm o zagrożeniu wylania reaktora... Wszyscy zaczęli uciekać albo do kapsuł ratunkowych albo do transportowca...
 R'goth własnie przechwycił dosyć odległa kapsułe ratunkową kiedy jego oczy zostały przyćmione gigantycznym wybychem... Carrack latał teraz w setkach kawałków, a po drugiej stronie dawało się zauważyć rozwalony wpół transporter... nikt z ludzi na transporterze i "Nar gerdu" nie przeżył... zostało tylko kilka A-Wingów i Z-95 mocno uszkodzonych... oraz C-7900. "SUPER!!!!!! STRACILIŚMY POŁOWĘ FLOTY A ZYSKI Z PORWANIA PULCHNEGO SIĘ NIE ZWRÓCĄ..." - rzekł niewzruszonym i mocno zirytowanym głosem R'goth z pokładu swojego zmodyfikowanego Firespraya, miał przymocowaną kapsułe ratunkową z Trakothem - "Lecimy na Nar Shada... wszyscy przygotować się do skoku..."
 Wszędzie było pełno różnych śmieci, metalu i wogóle panował chaos... Z załogi "Nar gerdu" przeżył tylko Hutt... w dodatku niał być użyty jako okup. To jest właśnie "wielki świat"... Jego prawdziwe oblicze...

   Dedykuje wszystkim którzy jeszcze wierzą  że gdzieś daleko istnieje ta odległa galaktyka...
         Han