Gdy zacząłem robić AM obawiałem się, że może on się nie spotkać z takim przyjęciem, jak się spodziewałem... Bałem się, że zdominują go niezbyt poważne texty, nie będąc przy tym śmisznymi, ale po prostu infantylnymi. Tak więc z ogromną nieśmiałością wrzuciłem pewien swój prowokujący artykuł o feminiźmie i aborcji. Odzew był naprawdę duży, przy czym dominowały głównie głosy ze mną polemizujące... I, co ciekawe - w gazecie przeznaczonej dla graczy największe emocje i chyba największą popularność zdobył mój prowokacyjny tekst (co oczywiście nie znaczy, że był najlepszy). Naprawdę mnie cieszy, że spośród graczy jest wiele osób, których światopogląd nie kończy się na 125 poziomie Tomb Raidera 17... I mimo, że moje odpowiedzi na riposty bywały często ostre (wg Devi nawet za bardzo), to niech nikt nie myśli, że nie chcę, aby ze mną polemizowano. Szanuję ludzi, którzy podjęli ten trud, zamiast przeczytać (albo i nie) tekst i wrócić od razu do swojego Kwaka... Zawsze pisanie jest rozrywką nieporównywalnie bardziej rozwijającą. Być może dla mnie - jestem zawołanym humanistą. Myślę jednak, że każdemu może się przydać odrobina twórczego i bardzo nieścisłego myślenia.

Po co jednak napisałem powyższy tekst? Otóż to był długi wstęp. Wstęp do artykułu o polityce. Wiem, Smuggie w tym momencie już załamał ręce i stwierdził, że temu Qniowi znowu odbiło. Tak, nie raz już na ten temat pisałem, jest on, podobnie jak feminizm, moim ulubionym tematem do pisania wszelkich polemik, etc. Tak więc od razu uprzedzam ludzi uczulonych na politykę: naciśnijcie w tym momencie backspace, kliknijcie "wstecz" w oknie przeglądarki - to tekst nie dla Was. Ci jednak, którzy chcieliby przeczytać co ten Qn`ik znowu w ActionMagu wypisuje... Zapraszam. :)

Uważni czytelnicy AM wiedzą już, że mam prawicowe poglądy. Niektórzy nawet zastanawiali się, czy aby nie za bardzo. Odpowiadam śmiało: nie! Z racji młodego wieku (17 lat) nie mogę iść na wybory, co jednak niewiele zmienia - nawet gdybym mógł, to bym nie poszedł. W tym momencie ktoś może krzyknąć: tak jest najłatwiej! Nie angażować się i pozwolić na rządzenie krajem jakiemuś debilowi. No i oczywiście - nie miałbym możliwości wtedy narzekać na prezydenta/partię rządzącą - w końcu nie uczestniczyłem w wyborze... Ale to nie jest takie łatwe. Po prostu na polskiej scenie politycznej nie widzę człowieka, na którego z czystym sumieniem mógłbym zagłosować. No, może by się tacy znaleźli, ale akurat są zbyt mądrzy, żeby kandydować. Poszczególnymi opcjami politycznymi zajmę się z osobna... Zacznę od mojej "ukochanej" lewicy.

SLD. Sojusz Lewicy Demokratycznej. Partia uwielbiana przez miliony Polaków. Partia będąca oficjalnym następcą PZPR. Partii znienawidzonej przez miliony Polaków. Jaki wniosek? Tak jest - są ludzie, którzy stawiają swój krzyżyk przy tej partii na karcie do głosowania, a jednocześnie pamiętają "wspaniałe" czasy rządów władz PRLowskich. Strach o życie. Uciski. Tępienie inteligencji. Gloryfikacja bezmyślności i ślepego oddania Partii. Hipokryzja. Kartki żywnościowe. Ogólna ateizacja. Na wszystkie te charakterystyczne dla PRL zjawiska głosują ludzie, chcący, aby SLD doszło do władzy. Oczywiście - teraz tłum zaraz krzyknie, że to stare dzieje, że teraz SLD się zmieniła, że nie należy ich osądzać po przeszłości... Tak jest wygodnie. Zapomnieć. Żyć, ze świadomością, że ten sam sukinsyn, który był główną osobą w starym ustroju, znowu ma władzę w swoich rękach. Całkowita bezkarność i paranoja - człowiek, który powinien teraz w najlepszym dla siebie wypadku siedzieć gdzieś, zapomniany i znienawidzony przez ludzi jest teraz szefem najpotężniejszej partii w Polsce. Dlaczego?! Dzięki przewrotności i umiejętności przystosowania się. Kameleon i w dodatku spryciarz. On się o swoją przyszłość nie boi - gdy teraz w Polsce nastąpi przełom i ustrój zmieni się na np. monarchię - żaden problem! Powrócimy do komunizmu? Jeszcze lepiej! Wiem, że wielu osobom to nie przeszkadza - ważne, żeby polityk był sprawnym demagogiem - motłoch od razu go polubi. A człowiek, o którym piszę jest właśnie jednym z największych wirtuozów demagogii, jakich Ziemia nosiła. Inna "cudowna postać". Wielce Szanowny Pan Prezydent. Spodobał mi się jeden tekst (można go znaleźć gdzieś niedaleko) czytelnika: "jeden prezydent wie, co robi!". On wie, to jest pewne. Inna rzecz, że ludzie nie wiedzą, co robi ten ich prezydent. On jest - nic więcej. Nikomu się nie naraża, jest po prostu nikim. Wyzbyty osobowości. Najbardziej mnie śmieszy to, że ludzie głosujący na niego najczęściej bardzo krytykują Lecha Wałęsę. I porównują te dwie osoby - oczywiście na korzyść obecnego prezydenta. A jakie argumenty padają? On nie ośmiesza Polski w oczach całego świata! Jest taki dystyngowany, grzeczny, uprzejmy... A Wałęsa - przeciwieństwo. Non stop popełnia gafy, zachowuję się niestosownie, ośmiesza się. Powiem na ten temat tylko jedno. Wałęsa jest osobowością. Z jego zdaniem każdy polityk zagraniczny się liczy. Jest zapraszany na amerykańskie uniwersytety - człowiek praktycznie bez wykształcenia. Za to obecny prezydent ma wykształcenie średnie! Tu zacytuję (niestety nie pamiętam kogo): "czym jest średnie wykształcenie prezydenta, wobec doktoratow honoris causa Wałęsy?!". Drodzy krytycy: zgadnijcie: dlaczego Wałęsa dostawał te najwyższe oznaczenia prestiżowych uczelni? Dlaczego gdy zapytać jakiegoś człowieka z dowolnego kraju, jakich Polaków zna, wymieni bez problemu Wałęsę, a o obecnym prezydencie nawet nie wspomni?! Bo go nie zna! Bo Wałęsa, jakkolwiek jego zachowanie może denerwować, jest postacią - symbolem walki Polaków o niepodległość. Walki Polaków z ich obecnymi władzami! Zwycięskiej. A dzisiaj? Prezydent wyjeżdża na spotkania, ale jest ignorowany - jest dla przeciętnego Europejczyka/Amerykanina nikim! Jeszcze na zakończenie o lewicy: powiedzcie mi, drodzy zwolennicy SLD, czemu Polonia (obojętnie jakiego kraju) zawsze w swoich wyborach głosuje na prawicę? Procent zwolenników lewicy jest naprawdę znikomy. Wiecie dlaczego? Jeśli nie - niech to będzie dla Was praca domowa.

Czas teraz przejść do prawicy, czyli głównie...

AWS. Akcja Wyborcza Solidarność. Żałość człowieka bierze, gdy widzi co się teraz dzieje. Niby oczywistym dla mnie powinno być poparcie dla prawicy - są oni przecież wręcz przeciwieństwem SLD! A jednak - cała polska prawica to ludzie niepoważni (użyłbym o wiele mocniejszego epitetu, ale wolę nie zostać oskarżony o publiczą obrazę). Moim głównym zarzutem przeciwko nim jest to, że starają się być świętszymi od Jezusa. AWS, ZChN - to typowe przykłady bezmyślnej dewocji. Walczą z wszelkim złem tego świata - np. alkoholem, bronią tradycji, rodziny... Niestety - gówno prawda. Zgraja żałosnych dupków, nie prezentująca sobą nic, walcząca ciągle między sobą, skłócona, skorumpowana... Kim oni są?! Jakim prawem podają się za prawicę?! Za następców Solidarności?! Kim są - co zrobili dla kraju?! Wnieśli chaos na scenę polityczną, nie potrafili przeprowadzić poważnych reform, a swoją nieudolność zrzucają na wszystkich wokoło. Wystąpili przeciwko swojemu planowi wyborczemu - Unia Wolności odeszła wtedy z koalicji. A ich przedstawiciel: "piękny Maniuś"... Cóż za kawał żałosnej marionetki... Człowiek szczęśliwie i z wzajemnością zakochany w sobie, niewiele widzący, co się dzieje obok niego. Nie widzi, kim rządzi. A raczej stara się nie widzieć. Tak tępiony przez prawicę relatywizm moralny - cóż innego on sobą prezentuje?! Spójrzmy na prostą sprawę: Kwaśniewski versus Anusz. Pierwszy oszukał, że oddał pracę magisterską. Co wtedy robiła prawica, Krzaklewski?! No jak to - kłamca! świnia! Jak mógł tak oszukać wyborców! Ponowić wybory! A Anusz - sfałszował pracę magisterską, za co uczelnia odebrała mu tytuł. Co mówi Krzaklewski?! Broni go! Stara się znaleźć inne aspekty sprawy, mogące uzasadnić jego "błąd". Dla mnie obaj są zwykłymi kłamcami, przy czym drugi jest jeszcze kawałem bezczelnego skurczybyka. Pierwszy popełnił błąd, wybaczalny co prawda (naprawdę niewiele brakowało Kwaśniewskiemu do dostania tytułu magistra, a brak wyższego wykształcenia nie powinien być głównym zarzutem mu stawianym), drugi zaś popełnij przestępstwo. Więc zamiast okazać się konsekwentnym, wyrzucić drania na zbity pysk z partii... Oczywiście - jakże klasyczne zjawisko na polskiej scenie politycznej - rączka rączkę myje!

A centrum? Unia Wolności? Nie będę się dłużej na ich temat wypowiadał, gdyż w tym momencie i tak się nie liczą... Ale jeśli bym miał na jakąś partię musiał głosować, postawiłbym właśnie X przy nich...

I na tym kończę mój krótki i niestety płytki (wziąwszy pod uwagę rodzaj tematu) przegląd... Pewnie niektórzy się mogą zdziwić, że pominąłem partie rolników, Kalinowskich, Lepperów... Zgadza się: po prostu oni nie są warci nawet jednego bajta...

Wiem, że po ukazaniu się tego tekstu przyjdzie sporo opinii krytycznych, chwalących SLD, etc. Cóż - czekam na nie - jeśli nie wstydzicie się swoich poglądów i uważacie, że potraficie logicznie uargumentować to, że udzielacie poparcia zdrajcom - zapraszam do polemiki. Już się nie mogę doczekać :>>>

Riposty wysyłajcie na adres: actionmag@pf.pl

Qn`ik