[od Rathana: to tekst jednej mojej przyjaciółki, przekonałem ją do umieszczenia go w AM. POLECAM]

Emilia Miller kl. I “a” – praca pt. Wiersz barokowy

Patrzę w górę. Widzę. Czy to kropelki deszczu?;

spływają po twarzy i moich policzkach.

Jak szybko uderzają o ziemię.

Tworzy się morze...

Dlaczego zszarzały myśli, oczy moje?

Czy to ty sprawiasz, że umieram?

Mój ból jest tobą,

w środku zwiniętym w kłębek,

rozwija się i parzy od środka zimnymi promieniami.

Czy czujesz cokolwiek?

Nie, ty jesteś tylko przezroczystą powłoką,

biegnącą ze mną w tle kolorowych łąk, kwiatów.

Czy kiedykolwiek wypełnisz się barwnością, nabierzesz kolorów...

...odezwiesz się, nie mówiąc ani słowa?

Jesteś moją nadzieją, ku której zmierzam,

nie mogąc dotrzeć nigdy.

Tak blisko ciebie i tak daleko...

Zawsze gdy pytam: - jesteś tam?

Słyszę odpowiedź, to martwa cisza.

Pragnę dostrzec cię na tle moich wspomnień.

Uderzam o ziemię z hukiem bezszelestnym.

Rozpływam się, docierając do morza...

Patrzę w górę. Widzę. Czy to kropelka deszczu?

Nie, to Tezeusz zagubiony w labiryncie,

niestety tu nie pomoże czcigodna Ariadna.

Jest tylko jedno wyjście...

Czyżby śmierć się nazywa?

Kolejne minuty, upływają jak godziny.

Czuję, że topię się, choć umiem pływać;

zdeterminowana poddaję się morzu.

Ostatkiem sił, których mam dużo:

Patrzę w górę. Widzę. Czy to kropelka deszczu?

Nie, to kolejny Tezeusz. Chwileczkę, on ma koło ratunkowe.

Nie tonie. Spokojnie unosi się na morskich falach. Nie tonie!

Podpływa bliżej, uśmiecha się i przemawia do mnie, nic nie mówiąc.

Już nie tonę, ja płynę; ja płynę!!

Wychodzę z nim z morza.

Nie wiem kim jest, choć znam go doskonale.

Dziękuję mu, nie dziękując wcale.

– On rozumie.

Ocalałam. Ponownie: Patrzę w górę.

Widzę. Czy to nie kropelki deszczu?

Tak, teraz już wiem!

Tworzy się morze, z którego KAŻDY próbuje się wydostać.

Wtedy wysycha.

Pomóżmy mu wyschnąć szybciej.

 

Emily

emily_m@arena.pl