Cześć! właściwie to pownienem to pominąć ile takich czesiów dostajecie dziennie???

In a mattery of fact [podoba mi się ten zwrot :) ], ten mail jest odpowiedzią na list wSPANIAŁEGO RooT3R Z * (ciekawe gdzie ta miejscowość leży?)

Zdaje się, że jak każda szanująca się gwiazdka, na niebie. :)

[napisanie wspaniałego z małej litery, to negatyw wyrazu Wspaniałego, który oznacza szacunek] pt. "Jam ekspert, lamerzy...

PROLOG: czyli o mnie
Mam 16 lat, a styczność z kompem od 4 lat, tzn gdy miałem 4 lata. [mój tata miał kompa w pracy], to pierwszy raz siedziałem przy kompie, był to chyba Amstrad. W domciu miałem kompa 2 lata później (mój brat miał komunię i kupił sobie Amstrada). Jak łatwo niektórym ludziom policzyć, minęło już 12 lat od mojego pierwszego kontaktu z komputerem, a 10 jak mam this infernal machine w domu. PC-ta mam już chyba 5 albo 6 lat. Jak widać(czytać?) mój staż nie jest taki mały. Na kompie ni tylko gram, ale i tworzę (od muzy...dajcie Impulse Trackera!!!, przez html, C++ BIG THX pozdrowienia dla Wiktorka!, do grafiki CAD, PhotoPaint, Corel). Najlepszy język programowania??? BASIC!!! Teraz mam kalkurator, który pod względem parametrów dorównuje kochanemu Amstradowi no i ma Basica.

CZĘŚĆ GŁÓWNA

No ale co z tego wg. p.t. rOOt3ra [kwa, jak to przeczytać???]

Zapewne rutera, choć może jestem lamer i nie wiem - zapytajmy spetsa!

jestem LAMEREM, otóż nie wiem co to jest BACKDOOR? (no właonie co to jest?).

A to akurat wiem! "Tylne drzwi" :)

Szanowny pan wyraża się w wielce inteligenty sposób, i stara się zaskoczyć, swoją wiedzą, obeznaniem ze światkiem komputerów. Do tego UDAJE, że ma swój styl. O co mi biega? o to całe lamerstffo, czytelnikoof. Trzeba mu pokazać tekst, w którym są użyte takie dziwolągi, ciekawe czy by się rozczytał w wyrazach typu fzhoot, rzoof, oożont czy shchoor [wschód, żółw, urząd, szczur].

Hmm, będąc upierdliwym, napisałbym jednak shtchoor. :)

Te wyrazy przyjmują się całkiem dobrze, ale nie w takich ilościach [w myśl zasady:"słodkie aż do porzygania"], pieprz zaostrza smak potrawy, ale co za dużo to niezdrowo i niesmacznie.
Swoją drogą przez jedenaście lat nie dojść do tego, że myszka to jedzenie dla kota... Zdaniem sZANOWNEGO pANA, wielu użytkowników używa kompa do C++, czy zabawy w Linuxie. Tak, ale wielu używa go tylko do grania CDA zna statystki czytelników [ankieta], i wie co gdzie i w jakiej ilości powinno się znaleźć. Poza tym są kursy C++, Pascal, html, każdy może znaleźć coś dla siebie. Jedyne czego brakuje to Linux, ale sZANOWNY pAN, zna się na Linuxie, i takiemu inteligentemu człowiekowi to nie potrzebne??? A skoro już się pan zna to niech pisze, nikt nie zabroni. Lamerzy też mają prawo wiedzieć co to jest Linux... cytat:"Przecież taka porada nie zasługuje na miano porady"[chodzi o tworzenie nowych plików] tak sądzi pAN sZANOWNY? [ale nie szanowany i nie szanujący], w takim razie posadź przy kompie kogoś kto nie miał z nim kontaktu??? Czyzbys (taki inteligenty), nigdy nie pomagał człowiekowi początkującemu? Nigdy nikt nie dzwonił do ciebie i nie prosił o przyjście, bo właśnie kupił sobie nowy komputer, ale stoi on w kartonach i nie wie co z nim zrobić???
W takim razie widze jaki jesteś rozchwytywany przez beginnerów, i że oni widocznie nie zrazili się tym, że przezywasz ich lamerami.

Ja tam bym przy takim nauczycieli spierniczał gdzie popadnie. :)

Piszesz, że ludzie z CDA mają kiepskie "zdanie o swoich readerach" (zaczne wstawiać wyrażenia po łacinie, zobaczymy czy będzie się tobie tak łatwo czytać jak mi pisać). Tak ciężko ruszyć mózgiem, czyż jest on taki ciężki i tak przepełniony gównem "chemicznego świata" (©MYSLOWITZ). Przecież logiczne jest, że wśród 200000 ludzi znajdą się nie tylko tacy inteligentni jak sZANOWNY pAN. Ale i początkujący (dla ciebie lamerzy).
Ponadto skoro CDA traci dwa razy tyle czytelników co przybywa /lamerów/. Łatwo jest policzyć, że przez te porady, CDA ma dwa razy mniejszy nakład. Daj kasy to sprawdzimy, wydrukujemy 400000 egz. CDA z tego 200000 z Twojej kieszeni zobaczymy ile z nich zostanie. Idziemy na układ?

hmmm....doszedłem do następnego akapitu, ale nie czytam NSS....więc nici z kontry

Widać nie jesteś Prawdziwym Hackerem...

A propos Lamer-Action to ciekawe w jakim czasopiomie dla "Lamerów" (hmmm...nie znam takiego) lub a właściwie tylko beginnerów znajdziesz, kursy C++, czy Pascala, nie mówiąc o Basicu (HI DEVI)

W arcie "250 porad...Windowsa" na pewnoi znajdziesz nie jedną rzecz o której nie wiedziałeś, bo choćby robisz to w inny sposób, nierzadko wymagający więcej klikania.
A co do Twojego kolegi, to mogę się założyć, że nawet nie próbowałeś mu wytłumaczyć budowy krążka CD, a przecież z tWOJY wSPANIAŁY wiedzą wiesz jak on jest zbudowany. (swoją drogą to nie zdziwię się, jeżeli ten kolega nie ma kompa, czy nawet odtwarzacza CD)

Takich listów jak sZANOWNEGO pANA było by pewnie tysiące, ale beginnerów są miliony (nawet ci którzy nie czytają CDA, i ci którzy nie mają komputera, a w dobie powszechnej komputeryzacji siłą postępu muszą lub będą musieli nauczyć się jego obsługi)

Definicja USB w każdym numerze? widzę, że jesteś obeznany z KomputerŚwiatem, w twojej opinii gazetą lamerów a co do BACKDOORA to (pisałem), że nie znam jego definicji. Jestem lamerem [ale tylko według ciebie a ze zdaniem przemądrzałych egocentryków się nie liczę]

"KIJ WAM W NERY, LAMERZY"???? a tobie kula w łeb...break your facken face tonight (©Limp Bizkit-czy ktoś w redakcji ich lubi?)

A DLA DOPEŁNIENIA OBRAZU:
czyli epilog, powiązany z prologiem

Mam jednego kolegę, który ma kompa od chyba dwóch lat, siłą rzeczy wyższych chodziłem z nim do klasy. Człowiek (otóż to!) ten nie był zbyt inteligenty, no cóż nie jego wina. Wiem że jest to subiektywna opinia, ale wywnioskowana na tle ok. 150 osób (jak by nie było), które znam (tzn. z którymi miałem okazję dłużej porozmawiać). [zastanawialiocie się kiedyś ilu znacie takich ludzi?] no i człowiek ten w (naszej) ósmej klasie kupił sobie kompa [właściwie tata mu kupił :)] pierwszy telefon, który wykonał, gdy dostał pudła do domu to telefon do mnie... Komputer nie był nawet rozpakowany... Zrobiłem co trzeba, łącznie z konfiguracją systemu i takie tam... Nie raz jeszcze byłem u tego gościa, i nie raz będę... Ani razu nie powiedziałem mu czegoś w stylu "ale ty jesteś głupi", czy "lamer z ciebie"
Starałem się wszystko wytłumaczyć dokładnie i po kolei, nie przeszkadzało mi, że zrozumienie przychodziło mu z trudem tłumaczyłem jeszcze raz i jeszcze raz... Po pół roku niewidzienia (albo i dłużej). Przyszedł do mnie i powiedział: "Mam nagrywarkę, chcesz jakieś płyty za darmo?" Sorki za piractwo=złodfziejstwo, ale nie mam zamiaru się z tego wam tłumaczyć nie o to chodzi...
Ten gościu przyszedł sam!!! Byłem u niego kilka czy kilkanaście razy, w okresie 0,5 roku, przez cały rok nie widziałem go na oczy, ale przyszedł. Teraz chodzę do niego znowu, robiliomy stronę interetową, doradzam mu zakup sprzętu ogólnie gadamy o wszystkim co z kompem związane. Nie jest to przyjaźń [nie znoszę jej] bo obraca się tylko wokół kompów. Ale ta historia doskonale pokazuje, że coś co dao komuś bezinteresownie zaprocentuje i wróci do ciebie z nawiązką.

A TERAZ COŚ Z ZUPEŁNIE INNEJ BECZKI:

Drugi kupel ma kompa 1,5 roku, dorywa różne gazety (Chip, Enter, i b. rzadko o grach) Dużo czyta, zajął się już Linuxem, internetem, [wypalaniem płyt :( ; :), za które żąda kasy od kupli z klasy(w tym ja)] Fakt opanował dużo w bardzo krótkim czasie, ale widać, że wiedza ta zostaje tylko u niego, nie znosi tego kupla o którym pisałem wyżej, uważa go za lamera. W rozmowie z nim i w tym jak nią stara się kierować daje się wyczuć, że chce pokazać swoją wiedzę i to że jest lepszy, czy wręcz genialny. Jedyna osoba, której tego nie chce udowadniać to mój tata ;) -> chyba z 15 lat przy kompie. Łącznie z opanowaniem Excela z Visual Basiciem, nie mówiąc o Wordzie ofkoz.

No cóż te ostatnie wywody są niezbyt ciekawe dla kogoś kto czyta 50 maili dziennie [nie Smuggler?]

Widać Smuggie się tak bardzo nie znudził, skoro mi to podesłał do zamieszczenia... Chociaż - może ja w czymś podpadłem (wiem, wiem: ten Quake;) i chciał mnie ukarać? A co do tych 50 maili - nie wierz w to! :) 50 maili dziennie to ja mam! (no, nie zawsze) Przy okazji historyjka. Miałem niedawno nieopisane szczęście siedzieć przy kompie Smugga (wysyłałem smsy chyba). Gadamy sobie (Devi, On i ja), a co jakiś czas (różnie - co minutę, pięć minut) pojawia się dźwięk. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem co to takiego. Smg na to: "aaa, to poczta przyszła". :)))

Jedi ucałuj Barnabę skończyłem!

-Jolly Roger