Drogi Qn'iku&Co(mputer ;),
Przed momentem skończyłem pisać tyci liścik do CDA (7 stron in quarto). Wyczerpany do cna z sił twórczych (których i tak było niewiele), zacząłem przeglądać kompakciki. I natknąłem się na coś o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie Action Mag. Niestety - a żeby Ci Fagot stanął na drodze! - ku mej zgubie, zacząłem czytać... Taaak, nie mogłem pozostać obojętny. Powiem jedno: TO JEST TO! I nie jest to czcze wazeliniarstwo, a jedynie przypochlebianie się na czczo ;). Nie, poważnie - najuprzejmiejsza forma zawiści, czyli gratulacje, jeśli chodzi o Twój (właśnie: nie mam bladego wyobrażenia kto [i czy w ogóle ktoś] to czyta; przyjąłem wszakże założenie, że Ty) kącik. Zastanawiam się tylko, czy Naczelni CDA nie są nieco zaniepokojeni Twoim pojawieniem się... W końcu muszą dbać o stołki ;). Ponieważ nie mam do końca wakacji dostępu do kafejki i-netowej (a w domu modem jakoś się nie materializuje :( ), wysłałem poniższy list na adres redakcji.

Dlatego też pierw ten list przeczytał Smuggler, po czym przekazał mi go, równoczesnie polecając...

Rzuciłem się na art Devi o przyszłości - ja jako, uważasz, obracający się w środowisku futurologów, a także umysł ściśliwy (ew. ściśnięty, ściskany).
Kolejno: zdaje mi się, że powinno być: "fruit fly likeS an orange"? [chociaż niejaki J. Hetfield, który niewątpliwie zna angielski lepiej ode mnie, śpiewa na przykład: "There's things inside that scream and shout..."]. Wtedy pomyłka niemożliwa.

Hmm, nie jestem tutaj specjalistą, ale czy aby nie było kiedyś piosenki "He don't let..."? A z tym zdaniem - rzeczywiście, Devusia się pomyliła - komputer w tym przypadku poznał by różnicę z tego powodu, że w innym, przytoczonym, przypadku zdanie i tak byłoby niegramatyczne: "Fruit flies like an orange"... Ale, co się będziemy szczegółów czepiać. ;)

Ano rzeczywiscie się pomylilam za co bardzo przepraszam. Powinno byc wlasnie fruit flies like an orange...a swoja droga nie wiem czemu to jest niegramatyczne zdanie...Qn`ik?

Dwa. "Chociaż, kto wie, czy nie pokazali nam tego kosmici?". Ja wiem. Że nie pokazali. Ludzie, co wyście się tak uwzięli na tych biednych kosmitów?! Czy oni nie mają nic innego do roboty, tylko pokazywać nam różne rzeczy (skojarzenie do mózgu wróć! ;))? Czy my wyjaśniamy orangutanom jak wyrabiać prymitywne narzędzia albo, co gorsza, jak obsługiwać Windowsa? "Nie znam dokładnych liczb (pamięć zawodzi mnie ostatnio)", ale człowiek - ten "homo..." (tylko bez ŻADNYCH sugestii tutaj! ehem, mam podobne problemy jak Devi ;)) - istnieje już na Ziemi z milion lat. A nowożytną naukę datuje się gdzieś od XIX w. Sto lat do miliona. Prawdopodobieństwo, że gdzieś we Wszechświecie spotkają się dwie podobnie rozwinięte rasy, równe jest chyba temu, że, za sprawą kwantowych fluktuacji, redakcja CDA przetuneluje na Marsa...
Trzy. "Zastanawia mnie ten ludzki pęd do dzielenia tego, co jako jedyni mieszkańcy Ziemi potrafimy!!". Devi, nie słyszałaś nigdy o regule Le Chapauliera [zabijcie mnie, ale zapomniałem jak to się pisze] ("prawo najmniejszego oporu")? Na tym polega inteligencja. Istota tępa będzie posłusznie (wyjątek: osioł :)) wykonywała narzucone jej zadania. Natomiast ten kto potrafi myśleć, zwali je na sporządzone przez siebie machiny.

Jeżeli inetligencja polega na dazeniu do samozaglady, to ja dziekuje, rezygnuje z inteligencji...:\

Lepiej już, jak komputery zapanują nad nami (co est IMSkądinądVeryHO Ździebko nierealne; cały ten raban o inteligentnych maszynach co to wojują z ludŹmi - ja bym to wszystko wrzucił do jednego wora z Power Rangersami [brrr!!!... wrrr!!!... błeeeee...]. Jeśli już coś ma wykończyć ludzkość to ona sama - własnymi rękami. A i tak niedługo przyjdzie epoka lodowcowa ;)) niżby się miało stać to co opisuje Lem w "Kongresie Futurologicznym" (który, btw, Wajda chciał zekranizować; poszło o to, o co chodzi, gdy nie wiadomo o co chodzi ;)). Ja po przeczytaniu opisu owej wizji [wszystko ładnie, pięknie, tylko ludzie sapią ;)] z niesłychaną radością wróciłem do smutnej niekiedy teraŹniejszości - do cen za impuls (parafrazując B. Franklina: "jedyna pewna rzecz w życiu to śmierć i rachunki za telefon" :)), podwyżek w branży petrochemicznej (heh) i szKOŁY (no dobra, wtedy nie było jeszcze takich podwyżek, bo rząd nie uwolnił cen paliw). A najgorsze jest to, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby T O już się działo... Polecam lekturkę (bynajmniej, broń Boże, nie szkolną!).

Qn'ik (btw: czy Qń = Qn'ik?) {Tak, to ten sam;)}- ucieszyłem się strasznie, czytając ten art o "Asteriksie". Fani tego komiksu widać jeszcze nie wymarli (choć ja nie jestem takim maniakiem jak Ty; mój konik ;) to Lem...). I też mam ok. 17 wiosen (nie wiem dokładnie, bo to się ciągle zmienia...).

Ja takich koników mam o wiele więcej... Że wyminię chociażby Trylogię Sienkiewicza :)

Text o aborcji... pardon, feministkach. Francuzi przegłosowali oddanie 50% (sic!) miejsc kobietom (tyle, że nie pamiętam, czy w parlamencie, czy w samorządzie) - mówię to tylko gwoli informacji, bo też prawicowiec (większościowo) ze mnie ;) i Millera nie lubię (a propos - "sekretaRZ" - od "sekretaRka" ;)) [któż zauważy tutaj tę subtelną i wyrafinowaną (ż)aluzję?!]

Tu mnie skopałeś... I bardzo słusznie - na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że byłem wtedy (gdy pisałem text) niewyspany i w ogóle... ;) Ale na szczęście jestem w tak uprzywilejowanej sytuacji, że mogę spokojnie się poprawić... I tak pierwszy zauważyłeś tego bydlaka... ;) Jednak, mimo wszystko: przepraszam.

A skoro już jesteśmy przy polityce: plakaty wyborcze Mariana K. - uśmiechnięta fizys przewodniczącego i napis "Krzak tak" ;)))) A Najśmieszniejszy Człowiek W Polsce, S. Tym, drwił: "KrzakLEWski. To piękne nazwisko... Tylko co to za lew, co się chowa za krzak?!" ;)))

Zróbcie ten dział o książkach. Ale nie o adaptacjach SW :(

Z OGROMN¥ chęcią! Naprawdę! Jest z tym tylko jeden problem (ale za to taaaki): NIE MAM TEKSTÓW DO TEGO DZIA£U! Mnóstwo ludzi obiecało, że coś napisze, a ja wciąż czekam jak głupi... :/// Naprawdę z wielką chęcią bym coś takiego w AM założył...

Czy listy w Action Redaction (tym AM-owskim) są selekcjonowane? Bo jeśli tak, to Twoi hm, selekcjonerzy coś niezbyt się przykładają. Vide list Johny'ego Snake z AM nr 2 (no chyba, że gościu te tam, błendy ortografitrzne, popełnił, że użyję tak kryminalistycznej terminologii, z premedytacją; w tym przypadku - zwracam honor i salwa na cześć JS). Jeśli zaś nie, to nie za wielu ludzi do Was pisuje...

Sprawdziłem! ;) Rzeczywiście - ten list przysłał mi Smuggie... Był on pisany z myślą o CDA, nie AM... Ale jeśli chodzi o to, czy mało ludzi do CDA pisze... Hmmm :) Kilkaset maili dziennie + stek listów to chyba rzeczywiście malutko... ;)

Niekontrolowaną wesołość wzbudził u mnie Twój mały dopisek, Qn'ik. Chodzi mianowicie o tekst "Dwugłos" w AM 2. "Thx za polemiki - jeśli ktoś chce dodać swoje trzy grosze - zapraszam! :)". To pisze człowiek, który przed momentem przejechał po Partnerach W Dyskusji niczym kombajn po polu zbożowym. Wybacz, ale niezbyt to zachęcające :D

Ijon Tichy

No cóż... ;) Ja po prostu czekam na jakieś sensowne argumenty, które by mnie mogły przekonać... :) Aha - dziękuję za naprawdę fajny list. Zapraszam również do przeczytania opowiadania Ijona pt. EKSPERYMENT (w dziale Texty).