Klimat śród-SCENO-morski

Napisano już mnóstwo artków na temat wejścia na scenę, wyboru profesji i takich tam spraw. Ja natomiast chcę powiedzieć Wam trochę o specyficznym "klimacie" jaki panuje na scenie. Początkowo, gdy wejdziecie na scenę (jak? - o tym już chyba wiecie) i jesteście bez grupki dobrze jest pisać obok xywki magiczne słowo Independent (niezrzeszony). Niby to jasne, lecz niedawno widziałem podpis, w którym jakiś scenowiec napisał obok nazwy grupy: Independent. Dobrze jest wiedzieć takie rzeczy, żeby później nie dochodziło do takich wpadek. Fajnie jest mieć dostęp do Internetu, gdyż wiadomość wysłana E-Mailem dochodzi znaczne szybciej do adresata niż wysłana tradycyjnie snailem (koperta + znaczek + skrzynka pocztowa). Jednak snail rulez! Przecież nie wyślemy komuś dema e-mailem! (choć można... ale czy jest sens - no i te rachunki...)

Po pewnym czasie zacznie się etap przyswajania wszelkich wiadomości dotyczących sceny z różnych magów, od innych swapperów itp. Kiedy jużoswoicie się z atmosferą panującą na scenie i zakończycie etap pierwszych fascynacji zacznie się kolejny krok w "podboju sceny". Mianowicie po pewnym czasie tak bardzo poczujecie klimat i tak polubicie się ze slangiem scenowym, że bardzo ciężko będzie Wam napisać przeciętny list do cioci Krysi lub wujka Tadzia. Kiedyś Atom opisywał jak to doszedł do takiego stadium, że na liczne teleturnieje telewizyjne zaczyna mówić kompoty, a na reklamy advertsy. Fajne nie? Już widzę Wasze przerażone miny, jednak naprawdę nie ma się czego obawiać, taki etap jest naprawdę całkiem przyjemny :) W kinie będziecie się zastanawiać w ilu "ramkach" chodzą te dinozaury w Parku Jurajskim, widać plakat na bilboardzie pomyślicie "o, jakie ciekawe fonty" itp.

Jednak to nie wszystko moje pszczółki... Opowiadając swoim kumplom liczne historie dotyczące np. szkoły będziecie mówić: "ale ten nasz dyrektor to lamer, a z kolei ten sprawdzian z matmy suxx!". Często co bardziej "wczuci w rolę" swapperzy popadają w taką obsesję, że bez markera nie ruszą się z domu, a liczne przystanki, autobusy czy ławki w szkole są spisane hasłami typu: Tu byłem YYY/XXX lub: Zefir to lamer :) Biurko komputerowe zaczyna przypominać skup makulatury (tony kopert, licznych paper-magów, votek, advertów) ściany pokoju porozwieszane są naszymi plakietkami z parties lub scenowymi grafami. Dalej, nasz HADEK (HD) zaczyna zmieniać wygląd [oczywiście nie z zewnątrz :)]; z twardego znikają liczne gierki, bez których wcześniej nie wyobrażaliśmy sobie życia. Na miejsce gierek pojawiają się nowe mody, s3m, xm, gfx, dema, intra. Bardzo szybko zaczyna brakować miejsca na twardzielu, lecz co począć? Może skasować kilka starszych modów? Nie, bardzo ciężko się z nimi rozstać, chociaż ich nie słuchamy. Przecież nie skasujemy dzieł Barteska czy Falcona. Może coś z grafiki? Odpada, grafy Lazura, Grassa, Made, Clifforda M, Fame... muszą być na dysku i basta! Natomiast te stare demka z pierwszych parties, mimo iż wyglądają nie najlepiej - też obejść się bez nich nie można. Ileż to wspomnień się z nimi wiąże... Wolelibyśmy już raczej skasować sobie Windowsa`95 niż pozbyć się ulubionych demek :). A jaki płacz się niesie po domu, gdy pada nam jakieś interko, albo ten idiota, młodszy brat, wyciął nam stuff z party w Mongolii z 1992... Auuu, co za strata!!! Tak, tak. Najwyższy czas nagrać płytę. Po kilku miesiącach sytuacja się powtarza...

To tylko nieliczne przykłady na zauroczenie sceną. A są inne, zaręczam! Nie bądźcie więc przerażeni, czytając ten text lecz sami spróbujcie swoich sił. Scena to miejsce zawierania nowych znajomości, spróbowania swoich sił, rozwoju talentu i dobrej zabawy, czyli jak widać same plusy ;). Naprawdę warto się nią bliżej zainteresować. To wprawdzie grozi wpadnięciem w nałóg - ale też
trudno o przyjemniejsze uzależnienie.


miłego scenowania życzy
Zevir/Vrt^Alien