Ostatnio w modzie jest pisanie recenzji Mrocznego Widma. Dosyć się już naczytałem uwag na temat nienajlepszego scenariusza, więc zdjąłem z półki kasetę z filmem i uważnie go obejrzałem. Kiedy na ekranie telewizora widoczne były napisy końcowe, doszedłem do wniosku, że Gorge Lucas i jego współpracownicy podczas układania fabuły starali się złożyć ją z najlepszych fragmentów oryginalnej Trylogii, [Też mi odkrycie :)] okraszając efekt swej pracy kilkoma nowinkami. Przyjrzyjmy się temu uważniej...
Film rozpoczyna się od przybycia na planetę Naboo (alegoria do Rebelii) [Mała prośba... sprawdź sobie w słowniku co oznacza wyraz "alegoria" :)))]dwóch rycerzy Jedi, którzy muszą uratować z rąk federacji handlowej (Imperium) królowę Amidalę. [O ile dobrze pamiętam to film zaczynał się zupełnie inaczej... a zanim ci dwaj Jedi przybyli na Naboo to jednak z dobre pół godziny filmu minęło... ale może ja oglądałem inną wersję :)] Przypomina to "Nową Nadzieję", gdzie Han i Luke odbijali Leię z wiezienia na Gwieździe Śmierci.[Tyle, że w SW:NH Han i Luke zupełnie przypadkiem odkryli miejsce, w którym znajduje się księżniczka] Jednak zanim Ben i jego mistrz dotrą do Theed zahaczają o miasto Gungan (Ewoki). Tam uzyskują transport i ruszają przez jądro planety. Mi przypomina to trochę "Imperium kontratakuje" i lot przez pole asteroid, gdzie Sokoła omal nie pożarł kosmiczny ślimak. W Epizodzie I jest to zrealizowane na większą skalę [Ale efekt jest znacznie gorszy...](bodajże cztery potwory[To już nie slimaki ??? :)] czychają na naszych bohaterów). Dla niepoznaki akcję preniesiono z zimnego kosmosu pod wodę.
Kiedy już królowa znajduje się na statku u boku dzielnych Rycerzy Jedi, znów nasuwa się skojarzenie z szaleńczym lotem Hana w "Imperium Kontratakuje". Oczywiście statek się psuje i uciekinierzy są zmuszeni szukać pomocy na pustynnej planecie Tatooine. Jeżeli chodzi o te sceny to jest to wreszcie coą nowego, bo Qui Gon zamiast wyciąć wszystkich w pień (standard w Gwiezdnych wojnach) rozwiązuje problem dzięki sprytowi.[Dlaczego uważasz, że standardem w STAR WARS jest wyrzynanie wszystkich w pień ? Nie tylko Qui Gon używał sprytu... przyjrzyj się uważnie takim postaciom jak Obi-wan czy chociażby późniejszy Luke Skywalker, który stwierdza, że spróbuje przeciągnąć ojca na swoją stronę zamiast go zabijać...] Szkoda tylko, że super efektowny rajd jest wyłącznie nowym wcieleniem poącigu na speeder bikeach z "Powrotu Jedi". Tuż przed odlotem szlachetny Jedi musi stoczyć pojedynek z Maulem. Nie jest to walka w celu wyeliminowania któregoś z przeciwników, więc jest to wzorowane "Imperium kontratakuje". Wszystko tylko po to, aby pozytywny bohater czegoś się dowiedział (Luke prawdy o ojcu, Qui Gon - istnienia nowych Suthów polujących na królową).
Gdy Amidala wreszcie dociera na Coruscant ujawnia się nowy ciekawy element. Otóż w poprzednich (następnych?) filmach akcja rozgrywała się z dala od najważniejszych planet Imperium. W Mrocznym Widmie zaś zostajemy rzuceni w sam Środek Republiki. Wielki plus, szczególnie, że po raz pierwszy w Sadze zostaliśmy uraczeni garścią polityki.[Znowu błąd !!! na samym początku SW:NH jest poruszonych dużo spraw politycznych] Ale co za dużo to nie zdrowa i królowa w najsłabszym momencie scenariusza postanawia ni z gruchy, ni z pietruchy wrócić na Naboo.[No nie tak "ni z gruchy ni z pietruchy" wyraźnie jest powiedziane, że nie da ona zginąć swojemu ludowi i woli być z nimi i próbować tam coś wymyśleć niż siedzieć zdala czekając na niewiadomo co...]
Na tej planecie zaś zostaje sklonowane zakończenie "Powrotu Jedi". Akcja znowu zostaje rozbita na kilka części, aby żaden z bohaterów się nie nudził (Jar Jar, podobnie jak Han i Lando zostajš zupełnie niezasłużenie generałami) [Oooo... tutaj przesadziłeś... oglądałeś Ty w ogóle Trylogię ??? Gdyby nie Han i Lando to wszystko by szlag trafił.. działali zorganizowanie i pokazali niesamowitą odwagę... jedyne co Jar Jar pokazał to to, że jest z niego okropny pajac.. w dodatku mało śmieszny] Zatem mamy bitwę lądową Gunganie versus droidy (Ewoki vs szturmowcy), potyczki w kosmosie (bitwa nad Endorem, chociaż sam przebieg walki przypomina raczej zniszczenie pierwszej Gwiazdy Śmierci)[Tyle że przedstawione w SW:TPM, jak to nazwałeś, "potyczki w kosmosie" są bardzo naiwne... i momentami aż śmieszne... np- Anakin:"Do czego służy ten przycisk ???" a potem wymiata wszystkich po kolei... czy to nie jest śmieszne ??? :)] oraz efektowny pojedynek na miecze (Luke vs Vader). Nowa jest tylko eskapada Amidali i spółki.

To tyle w temacie fabuły teraz przyjrzyjmy się bohaterom...

Qui Gon Jinn - to stary Ben Kenobi z "Nowej Nadzieii". Jest mistrzem Mocy i wprowadza w jej okowy nadzieję galaktyki, Anakina (Luke).
Obi Wan Kenobi - to Han Solo. Porywczy i niedoświadczony, jednak dysponujący wielkim potencjałem.[Skąd to porównanie ??? Obi wan wcale nie jest porywczy.. a wręcz przeciwnie, jak na przyszłego Jedi przystało, jest bardzo opanowany...] {Się wtrącę... Dla mnie ta postać to czystej krwi Luke... Swoją drogą równie "dobrze" zagrana}
Anakin Skywalker - to Luke Skywalker. Obaj pochodzą z Tatooine, mają wielką Moc, są nadzieją galaktyki i bez żadnych lekcji pilotażu doskonale obsługują myśliwce gwiezdne, wygrywając na nich zażarte bitwy, w których giną nawet najwięksi asi przestworzy.[I tu znowu się wtracę (lubię to :))) ) {Zauważyłem:)} . Tak więc Luke'a w SW:NH poznajemy jako już prawie dorosłego i doświadczonego... a Anakin to skończony smarkacz, który ma niesamowite zdolności (kolejna naiwna rzecz w SW:TPM)] {Zgadzam się z Troy'em, ale mnie się BARDZO nie spodobał motyw z tymi wielkimi zdolnościami Anakina - ma w sobie więcej mocy niż Yoda i przegrał walkę z wieśniakiem Skywalkerem?...}
Amidala - to oczywiście Leia. Silna i charyzmatyczna, która lubi działać i nie obcy jej miotacz.
Darth Maul - to Vader z "Nowej Nadzieii". Chłopiec do bicia i główny zły, który uziemia dobrego Jedi. Oprócz tego jest postaciś drugoplanowś bez rozwinientego wontku fabularnego.[I właśnie sam sobie zaprzeczyłeś... bo skoro nie ma "rozwinientego wontku" fabularnego to nie możesz go porównywać z Darthem Vaderem]
Darth Sidious - to Imperator. Ultra zły i grany przez Iana McDiarmida. [No tutaj pan wielkiego odkrycia nie dokonał... nici z nobla... Otóż każdy fan SW wie, że Darth Sidious, Imperator i senator Palpatine to jedna i ta sama osoba...]
Panaka - to Lando Calrissian. Drugorzędna postać, która pomaga bohaterom w ucieczce. {Cóż, Lando był chociaż postacią ciut głębszą, a Panaka to cholerny nudziarz. ;)}
C 3PO - to on sam. Po raz pierwszy ma mniejszą rolę niż jego astromechaniczny kompan. Ciekawe jak to zniósł:).
R2 D2 - jak wyżej, chociaż tym razem ma znacznie więcej do powiedzenia. {A ile się nagada! To co zwykle: piii, pi, piiiiiii ;)}
Watto - to Jawowie. Handluje elektroniką, która zmienia oblicze galakytyki.[Jak ty wpadłeś na to, żeby porównać jednego Watto do całej chmary Jawów??? poza tym Jawowie występują w SW:TPM więc to porównanie nie za bardzo mi pasuje]
Jar Jar - to połączenie Chewbaccy z C 3PO. Z jednej strony ma rozśmieszać widzów i rozładowywać napięcie, a z drugiej pałęta się wszędzie dla towarzystwa, pomagając gdzieniegdzie jak jego włochaty prekursor.[Z kolei C-3PO był naprawdę zabawny a Chewbacca przydatny... natomiast Jar Jar.. nie jest nawet dobrym elementem komediowym, że już o jego użyteczności nie wspomnę...]
Gunganie - to Ewoki.{A to już prędzej: do JJ Binks żywię podobne uczucia jak do Ewoków z Sagi... KILL'EM ALL!!!}
Droidy - to szturmowcy. {A raczej ich złagodzona wersja - aby nie było, że "dobrzy" Jedi zabijają ludzi - dajmy bezduszne maszyny jako mięso armatnie...}

To już wszystko. Sądzę, że odkryłem przed Wami genezę scenariusza Mrocznego Widma. Mimo wszystko film mi się podobał i życzę, aby następne części były w podobnym stylu,[BROŃ BOŻE !!!] {Popieram - Qn`ik :)}choć nieco bardziej stonowane.

Darth Toki z Gdyni

Komentował :                        
TROY [amfilm@go2.pl]