Witam.
Na wstępie serdeczne pozdrowienia dla wszystkich prowadzących
Action Maga. Odwalacie kawał ciężkiej, dobrej, nikomu nie
potrzebnej roboty :)).
Dopiero pierwszy raz przeczytałem Action Maga (4) i natrafiłem
na dwa bardzo interesujące artykuły o aborcji. Zaintrygowałem
się do tego stopnia, że postanowiłem coś skrobnąć (co widać
:)).
Na początku tekstu "Feminizm i Aborcja" Devi
stwierdza, że żaden mężczyzna (czy chłopak, itd. :)) nie
powinien mieć prawa do wypowiadania się na temat aborcji.
DLACZEGO ????
Jakim prawem ??? Zaraz pewnie rozlegną się głosy w stylu :
"Ty nigdy tego nie przeżyjesz, więc skąd możesz
cokolwiek wiedzieć na ten temat". Otóż :
1. Mam prawo do własnej wypowiedzi, jako wolny człowiek.
2. (I najważniejsze :)) To teraz ja podam przykład (a można
ich podać baaaardzo dużo):
Devi: Czy sądzisz, że branie narkotyków jest złe ??? Czy uważasz
że WOJNA JEST ZŁA ???
Ja tak. Jestem jeszcze młodym człowiekiem, więc nie wiem (i
nie chcę wiedzieć) jak wojna wygląda (nie w TV). Nie biorę (i
nie próbowałem) narkotyków. Ale jako człowiek o przekonaniach
powszechnie branych za normy etyczne, uważam że WOJNA JEST ZŁA.
Chyba zgodzisz się ze mną na ten temat inaczej oszczędźcie
sobie czytanie dalej.
Powiesz, że wojnę może przeżyć każdy, mężczyzna i
kobieta. Ale ona jest przymusem. My wtedy BRONIMY życia, własnego
życia (no, chyba że jesteśmy agresorem, ale wtedy raczej dam
się pociąć niż pójść na front). Jak ma się bronić
dziecko będące w brzuchu i zdane na łaskę matki ? Dlaczego
wszędzie (prawie) apeluje się o oszczędzanie cywilów (chociaż
to jest paradoksem: czy życie żołnierza jest mniej warte niż
cywila?), a szczególnie kobiet ciężarnych, matek i dzieci ? Ze
względu na (znów paradoks) - szacunek dla życia. Szacunek, którego
brakuje kobiecie chcącej dokonać aborcji. Aborcja to
morderstwo. Morderstwo jest ZŁE. I wcale nie muszę tego przeżyć,
by o tym wiedzieć.
Podasz inny argument: Wojna i aborcja to dwa skrajnie odmienne
pojęcia. Dlaczego ? Przecież i tu i tu morduje się ludzi, świadomie
i z premedytacją. W obu przypadkach ktoś decyduje za Ciebie,
czy masz prawo do życia.
Kolejny punkt. Uraz psychiczny po gwałcie. Może to i mocno
zabrzmi, ale jaki uraz psychiczny musi mieć w mózgu kobieta, która
decyduje się popełnić morderstwo ? Qn'ik bardzo dobrze napisał:
czy życie tego dziecka jest mniej warte od życia innych ?? Kto
tej kobiecie dał prawo do decydowania o najważniejszym (patrz:
Konwencja Genewska) - o prawie do życia ?? Czy to jest matką,
ma też oznaczać, że może ona robić z dzieckiem co jej się
żywnie podoba ??
Uff... coś dużo się tych znaków zapytania zebrało... :). Ale
dalej:
To samo tyczy się dziecka upośledzonego. Czy przez Ciebie
przemawia pogląd: Są na tym świecie Równi i Równiejsi ???
Czy dziecko kalekie jest gorsze od pełnosprawnego malucha ??? W
czym ?? To zachodzi na brak tolerancji (chociaż wolę nie
wkraczać na te tory, trzymajmy się tematu:). Przecież zawsze
(prawie) istnieje możliwość zrzeczenia się praw
rodzicielskich, a, cytuję Qn'ika "... oddać dziecko do
adopcji - wbrew pozorom chętnych jest sporo..." można.
Co do punktu 5. (sytuacja materialna) - hehe, polski rząd.
Jestem Polakiem, ale rząd..... totalny chaos i paranoja. TP
S.A., PKP, wyposażenie i stan Policji, przestępczość, Marszałkowska
w Warszawie (kto nie wie o co chodzi, niech wybierze się na
motocross - wrażenia podobne). Więc temat zapomogi zostawiam w
spokoju. Jednak to jest żadne usprawiedliwienie dla zrozpaczonej
(bo nie mającej się jak pozbyć "kuli u nogi")
"matki", gdyż znam rodziny (3-4 osoby), które żyją
przez miesiąc za 500-600 zł i nie myślą o pozbyciu się
kogokolwiek.
Rodzina... cóż zapytajmy ich jaki logiczny argument przyczynił
się do opuszczenia tej dziewczyny. Sąsiedzi będą szemrać ??
Nie potrzeba nam bachora w domu ??? Facet zrobił swoje i odszedł
to my też odejdziemy ?? Ech... szkoda gadać....
Dobra zapędziłem się, końcówka..
Są takie kobiety na świecie, które mimo kiepskiej sytuacji
finansowej i rodzinnej, podejmują się "wyzwania"
jakim jest urodzenie malucha. "To bądź co bądź jest moje
dziecko, ono chce żyć i ma do tego prawo". Takie kobiety
zasługują na podziw i uznanie, niestety dla większości społeczeństwa
to właśnie one są uosobieniem chamstwa, puszczalstwa i Bóg
wie czego jeszcze. Czy kobieta, dla której dziecko jest
problemem pomyślała kiedyś : To moje dziecko, a więc część
mnie. Zabijając je, zabijam coś w sobie. A czy sumienie pozwoliłoby
jej zrobić sobie krzywdę ? Nie sądzę. (Sadomasochizm nie
wchodzi w grę).
No, to starczy tych wypocin (ooo, 1:49, hoho, tato, po co ci ten
granatnik ?). Devi, jeśli któreś słowa uraziły Cię osobiście
(nie jako przedstawicielkę płci pięknej - ogółu), to
przepraszam (gdyż celem mojego maila nie jest nawrzucanie
kobietom jak leci, tylko spokojna polemika - która chyba
spokojna nie była :).
P.S. Po zakończeniu tej kwestii (a chyba szybko to się nie
stanie), proponuję temat, który przeczytałem ostatnio w
Gazecie Wyborczej (chyba 28 sierpnia) - o "syjamkach".
Czy waszym zdaniem, powinny być rozdzielone (jedna żyje), czy
nie (obie najprawdopodobniej umrą za jakiś czas) ??
P.S. 2 Bardzo miło sobie "popolemizować" z kobietą
(dziewczyną, w końcu masz tylko 2 lata więcej :P). W moich
strefach nie ma zbyt wielu ludzi z którymi można porozmawiać
na tematy tabu. 3majcie się cała redakcja.
Marcin Kozielewski (Emerald)