Drogi Qnik'u zbulwersowały mnie Twoje pogłądy (na CD - AM) na temat aborcji ich argumentacja oraz upieranie się przynich (same poglądy może trochę mniej, każdy może mieć takie jakie chce).
Sam i w swoim artykule i w dyskusji (inni też) nazywasz zabieg morderstwem, pokrojeniem dziecka itp. Zgoda morderstwa można dokonać na CZŁOWIEKU np. dziecku, tylko proszę powiedzieć, ponieważ nie zostało to w żadnym miejscu określone od jakiego momentu zygota, embrion staje się człowiekiem.
Zabicie dziecka narodzonego jest morderstwem (oczywiście potępiam), ale aborcji dokonuje się na płodzie przed jego narodzeniem, po kilku, kilkunastu tygodniach ciąży. Więc od kiedy staje się on CZŁOWIEKIEM ???
W momencie połączenia się dwóch komórek, czy może gdy jest ich w wyniku podziału 20-40 czy więcej?
W moim rozumieniu nie jest to jeszcze człowiek tylko materia biologiczna taka jak np. nerka, a chyba nie masz nic przeciwko temu żebym usunął sobie nerkę czy obgryzł paznokcie jeżeli przyjdzie mi na to ochota?
Sam mówisz: "jak można zabić dziecko, które jest niewinne i nieświadome", a jeśli nieświadome czy jest człowiekiem?
Jak deklarujesz jesteś prawicowcem, a więc zapewne katolikiem (to jest równoznaczne, przynajmniej w Polsce).

>Hmm... Tak - w sumie jestem katolikiem, ale - broń Boże - nie ślepym.

Możesz więc odpowiedzieć z punktu widzenia religii. Ta twierdzi, że człowiek posiada duszę. Ale...
Po pierwsze - znowu powstaje pytanie kiedy embrion "nabywa" duszę - ergo staje się człowiekiem?
Dlaczego Kościół nie uczestniczy w pogrzebach dzieci urodzonych martwymi lub w wyniku poronienia, czyżby duszę zyskiwało w chwili chrztu ?
Po drugie - czy mając duszę płód może być "nieświadomy" ? A jeżeli jak twierdzisz jest nieświadomy...
Po trzecie - duża rzesza katolików nie jest przekonana o przawdziwości tego co twierdzi papież, a więc Kościół, bo prawdziwa wiara to nie jest wiara w papieża. A w Biblii ani słowa o tym kiedy człowiek staje się człowiekim, od kiedy posiada duszę.
Po czwarte wreszcie - co mogą obchodzić ateistę lub innowierca rozważania katolickie. Takich ludzi jest w kraju miliony, Polska na szczęście nie jest państwem wyznaniowym i poglądy na bazie religii nie są dla nas ani argumentem, ani przekonywujące.

A więc ponieważ twierdzisz, że aborcja to morderstwo człowieka, z uporem ponawiam pytanie: od której chwili zygota, płód, embrion staje się człowiekiem ? Jeżeli znasz odpowiedź, jak ją możesz (poza wiarą - patrz wyżej) udowodnić?
Dla mnie człowiek jest człowiekiem w momencie narodzin. Przedtem jest częścią kobiety, zresztą połączony z nią w sposób biologiczny i wara wszystkim od tego co konkretna osoba chce ze sobą zrobić !

Marek Wysokiński

>Cała więc sprawa koncentruje się na tym, od kiedy płod, embrion, staje się człowiekiem... Przede wszystkim nie traktuję aborcji jako obcięcia paznokci (to porównanie było bardzo nie na miejscu), lecz proszę: nie mylcie aborcji z antykoncepcją. Gdybym chciał argumentować, że nawet plemnik może być człowiekiem, sam siebie bym nie uważał za człowieka poważnego... Jako odpowiedź na pytanie powiem, dlaczego jestem przeciwko aborcji. To znaczy: co mnie do tego skłoniło. Otóż jeden z amerykańskich ginekologów, który dokonał setki aborcji w swoim życiu nagle się "nawrócił" i teraz z nią walczy jak tylko może. Dlaczego? Gdyż raz, z czysto naukowej ciekawości, zobaczył jak wygląda aborcja. Zobaczył, jak "bezmyślny", "nieświadomy" płód ucieka od skalpela, jak broni swojego nie zaczętego życia... Mam nadzieję, że to wystarczy za odpowiedź.