Cze!

Cos mi tu sie nie zgadza. Dopiero co poszlas na studia i juz mam meza? Mysle, ze albo szybko wyszlas za maz, albo cos krecisz;).

***Eeeee, nie krece :) Jestem mezatka...relatywnie...:)) {Hmmm... Czemu relatywnie?! :)}


Mozna Cie czasami spotkac na IRCu?

***Jasne, jak najbardziej, z reguly po 22 (stare przyzwyczajenia) ale jak nie ma nikogo znajomego na kanale akurat (a to sie wlsciwie dosc rzadko zdarza) to jestem tylko chwilke. :) Aha...jak jestem to na #actionmag, #cdaction :)

Do jakiego miasta poszlas na studia?

***Do Bydgoszczy :)

Baton

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Cześć!!!
Czy Ty to ta sama Devi, co ma Devi's Corner w CD-ACTION? Pewnie tak, ale pytam dla pewności :).

***Ano owszem, ja to ta sama Devi...hm, ale...ja mam Devi`s corner tylko w AM...no, chyba, ze o czyms nie wiem...? ;)

Ile masz lat, co lubisz, czego słuchasz (ja muzyki:)), itp. itd.?

***19/kompy/Enigmy, Ery itd, itp

Chciałbym Cię poznać.

***Ok, ja sie nie pogniewam o ile dostaniesz oficjalne pozwolenie od Qn`ika...;) {Tomek... Znasz odpowiedź. NO WAY! ;)}

Tomek

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Witam.
Wlasnie sobie przeczytalem Twoj tekst w AM: Kobieta Byc...
W pelni sie z Toba zgadzam. Niedawno zmienilem szkole ( gimnazjum suxx :). Nie wiedzialem ze ktokolwiek oprocz mnie ( i kumpla ze starej budy ) ma kompa. Po kliku dniach poznalem kilku gosci z kompami. Ale o dziwo nie znalem zadnej dziewczyny z kompem. Jedna jedyna "przyznala sie" ze ma kompa dopiero w marcu/kwietniu. No to ja i kumple i ja paszcza na podloge i obrzucamy ja pytaniami: Jaki sprzet, jakie ciupalki. Ja zagorzaly fan BG, P:T i Diablo oczywiscie pytanka zwiazane z tymi grami. Okazuje sie ze w kazdej grze ( oprocz BG, tutaj jestem najlepszy :) ma lepsze osiagi ode mnie... !!! To mi dalo do myslenia. Dziewczyna - lepsza ????????? Nie, to niemozliwe. Zaczalem szkolic postac ( Diablo ) no i wreszcie, spotkalem ja na BNecie, duelek itp... Tak mi dala w dupe ze malo nie spadlem z krzesla... Rzadko sie ktos taki zdarza, ale mnie bardzo cieszy.

***Mnie rowniez. Jak widac kobiety TEZ potrafia poslugiwac sie kompem i nawet graja w Diablo...hm...:))

Johnny

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Witam Cie serdecznie Devi!
Jestem...hmm...powiedzmy nowym czytelnikem.
Kontakt z CDA mam wprawdzie od pol roku ale to bylo tylko
pobierzne przegladanie zawartosci pisma.
Teraz jednak,gdy kupilem komputer pozyczylem od kolegi plytke
CDA i tak trafilem na Ciebie Qn`ika i Cala Reszte(dla Ciebie i dla
nich pozdrowionka:D)


***Dziekujemy bardzo. :)

Z racji,ze komputer mam od niedawna jestem calkowicie"zielony"
w tym temacie.No...nie jest az tak tragicznie (jak widac umiem pisac
w notatniku i troche korzystac z internetu do ktorego dostep
mam tylko z cafe co jest w dzisiejszych czasach,jak zauwazylem,
bardzo popularne).

***Ano. Ja specjalistka od kafejek inetowych nie jestem, ale moj maz jest obeznany w tej dziedzinie...;)

Tak wiec po przejrzeniu zawartosci cd zgralem na twardy 3 rzeczy:
*Tawerne RPG-poniewaz kocham ten gatunek gier
*bonus1-gdyz potrzebowalem jakiejs ciekawej tapety(i znalazlem tyle
ze nie pamietam czy w bonusie ale super tapeta z FFVIII)
*Action Mag-do czego zachecil mnie opis tej pozycji w menu na cd.
Teraz wiem ze bedzie to moj ulubiony dzial w CDA.Pomyslodawcy skladam
gleboki uklon za zalozenie takowego "kacika".

***Qn`ik czytasz? ;) {Czytam, czytam i oczom nie wierzę: według mnie ten napis wręcz zniechęcał (no, może po prostu nie oddawał istoty rzeczy). Teraz jest według mnie jeszcze lepszy. :) A za gratulacje dziękuję.}

Dzieki niemu Wasze pismo
nabralo "glebi",ktorej nie zauwarzylem wczesniej(oczywiscie pewnikiem
dlatego,ze nie mialem okazji dokladnego przejzenia zawartosci pisma,
ani cd,ktorego nawet nie miealem gdzie przejrzec;).
Ale liczy sie efekt.
Heh...starczy jak na wstep nie?:)
Na poczatek,jako ze pisze do Ciebie Devi(kierowalem sie odruchem
wiekszosci samcow:pociag do plci przeciwnej:D)

***A ja sie nawet bardzo nie pogniewam...;))))

postanowilem podzielic
sie z Toba wlasnym doswiadczeniem jesli chodzi o kupowanie i problemy
ze sprzetem (spoko Qn`ik;) dojde i do Ciebie).
Otoz,jako za komputer kupilem 5 tygodni temu(z czego 3 przelezal w
pudlem, bom mial remoncik w domku i rodzice kazali schowac "bo sie
zakurzy". Tak wiec wyciagnalem go 5 dni temu. Ale o czym to ja pisalem?
A tak. Kupowanie. Musze napisac ze bardzo zawiodlem sie na firmie, ktora skladala mi komputer. Na poczatku wszystko bylo ok. Pan przywiozl mi komputerek do domciu, zaistalowal, jest spoko, wszystko chodzi.

***Do czasu, do czasu...poza tym, ktos madry powiedzial, ze przy serwisancie zawsze wszystko idealnie dziala. :) {Ta mądra osoba to niejaki Murphy...}

Tylko mi pan nie zaistalowal gier pod windowsem i jak ja mam teraz grac w sapera??? Heh...zycie. Zalatwilem gierke od qmpla. I dzien poswiecilem na jako takie opanowanie windowsa. Na nastepny dzien zaistalowalem Shogo. I jest oki. Wszystko chodzi. Ale po 2 dniach zaczela sie gra wieszac. Jako ze w miedzy czasie sie troszke douczalem i troche bawilem sie roznymi systemami pomyslalem ze pewnie cos wykasowalem i dlatego nie chce chodzic. Ale od czego sa koledy nie? A koledy przyszli i powiedzieli mi ze nie maja zielonego pojecia co sie dzieje z moim komputerem. No to co?

***To klapa...jak moi koledzy nie wiedza co sie dzieje z moim kompem to znaczy, ze trzeba go wyrzucic, bo moi koleczy (a wlasciwie jeden znajomy) to informatycy.

I tak mialem zaistalowac windowsa jeszcze raz co by sobie w sapera pograc. Formatujemy? FORMATUJEMY!No i poszlo. Ale nie do konca...powiesil sie prawie na samym koncu. Zanim go zainstalowalismy minelo 5 godzin, a i tak poszedl z bledem. O ja nieszczesny:(.

***Wspolczuje naprawde goraco. Ale...bedzie nauka? Bedzie! ;)

Teraz to juz go nawet nie moglem wlaczyc. Zanim uruchomil
sie windows, komputer wieszal sie ze 4 razy i w koncu wchodzil. A tam 5
minut i wisi(chyba ze nic nie ruszalem;)). Nic to,dzwonie po Pana co by
przyjechal i naprawil. Jakie mam wyjscie?Bede musial bulnac za naprawe
ale sie chociarz dowiem co jest nie tak.Pan przyjechal 2 dni pozniej.

***Ty szczesciarzu jeden! Do mnie nie chceili przyjechac!!! ;)

Instaluje jeszcze raz windowsa i stwierdza ze dysk twardy jest zepsuty.
Tiaaaa...papa komputerku. I pojechal(z komputerkiem,chlip). Po 4 dniach
wrocil ale mnie akurat nie bylo. Zaistalowal(oczywiscie nic nie
placilem no bo za co?). Chodzi.Jesssst:DD.
Zaladowal sie windows, patrze...a tam znowu sapera nie ma.A by go szlag trafil.

***Boze, biedactwo, nie dalo sie tego jakos mniej bolesnie zainstalowac? ;)

Ale w koncu po siedmiokrotnej instalacji windowsa ciezko sie nie nauczyc jak to robic,wiec ochoczo zabralem sie do dziela. Jest oki, wszystko poszlo, ani razu sie nie zawiesil,zadnego bledu. Restartuje kmputerek i zabieram sie do instalacji sterownikow. Jako ze znam niezle angielski nie sprawilo mi to szczegolnego problemu. Ale zaraz, zaraz. Gdzie sa sterowniki do karty grafiicznej? Co? Nie ma? Hmm...dziwne. Za telefon i dzwonie do pana ze nie mam sterownikow. A pan mi mowi ze przecierz sa. Na dysku c:\ w katalogu instal:)))). Dobrze ze mi poweidzial bo bym ich nie znalazl:).No wiec mowie panu uprzejmie ze mi sapera nie zainstalowal wiec jeszcze raz windowsa wgrywalem. A dysk poszedl w...yyy...eee...po prostu poszedl(nie bede sie wyrazal).

***Jak to sie mowi dysk sie poszedl kochac...;)

Pan "fachowiec" z rownym spokojem odpowiada mi ze nie ma problemu bo
sterowniki komputer wykryje pod windowsem. Uff...a juz myslalem ze
znow bedzie musial przyjezdzac. Siadam do kompka i szukam tych
sterownikow. I co? Niemozliwe! Nie ma? Qrcze,jaki byl numer do tego
goscia? Zglaszam uprzejmie,ze nie ma sterownikow w windowsie. No coz,
trzeba bylo nie kasowac twardego. Jesli wyraze chec, to Pan przyjedzie
i mi zainstaluje ale bede musial zaplacic. Klocilem sie z nim przez
5 min ze powinienem miec sterowniki na plytce ale Pan "fachowiec"

***To sie nazywa...no dobra, nie powiem jak sie to nazywa. Bede grzeczna dziewczynka. :) {Ale życie uczy, że serwisantom ufać nie wolno. A jeśli chodzi o sterowniki, to akurat najmniejszy problem - Internet istnieje...}

twierdzil,ze jak qpowali karte to takowych wraz z nia nie dostali.
Rzucilem sluchawka(najpierw powiedzialem zeby sie ten tego...ekhem...no
..wiadomo:)) Komputerek poszedl do pudla bo sie remont zaczal.
I tak przewegetowalem grajac w noge i w siatke. Wreszcie porzadki
dobiegly konca i moj sprzet mogl ponownie ujrzec swiatlo dzienne.
W miedzyczasie udalo mi sie zalatwic sterowniki z cafe, gdyz okazalo
sie, za maja taka sama karte jak ja, wiec teoretycznie wszystko sie
dobrze skonczylo. Ale tej firmy juz nikomu nie polecam a nawet
GORACO odradzam. Nazwe moge podac do wiadomosci redakcji bo
podejrzewam, ze nie mozna zamieszczac takich rzeczy na lamach CDA,
ani w rzadnej innej gazecie.

***Dobra, wykasowalam, zeby sie nikt nie czepial...;)

A ja siedze w domku piszac ten tekst i do tej pory sie zastanawiam
jak to sie stalo, ze tak porzadna firma jak Riva nie dala sterownikow
do karty graficznej. Chyba ujme to tak:buahahahahahahahahahahaha.
Tak wygladaja moje przejscia z kupnem komputerka.

***Uff...a wiec nie jestem sama we wszechswiecie! ;D {Sprostowanie... NVidia, producent Rivy, nie ma tu nic do rzeczy - to lokalny dystrybutor... A jeśli karta była jakimś Nonamem, to nie ma się co dziwić...}

Teraz mimo ze jestem nadal "zielony" staram sie wszystko robic sam.
Oczywiscie pomagaja mi koledzy. A jak i oni zawodza do prosze o
pomoc znajomych z chatu ale juz do firmy nie dzwonie:)

Wow!Ale tego splodzilem.Wspolczuje Ci Devi czytac te wypociny.Ale
ladniej nie umiem.


***Wiesz, bardziej bym sie martwila, gdybym nie musiala takich maili czytac. :) Swoja droga to sama przyjemnosc. :)

Teraz po tym wszystkim chcialem jeszcze dodac cos od siebie do co
po niektorych tekstow.
Na pierwszy ogien pojdzie...hmm...niech pomysle...dobra lecimy po kolei.
Qn`ik to do Ciebie.
"Asterix,Obelix i Idefix:)"
Qn`ik,Bardzo dobrze Cie rozumiem.Sam przeczytalem wszystkie Asterixy
z tej serii gdy jeszcze obaj wspaniali Autorzy zyli.Moze nie bylem
takim maniakiem jak Ty,by znac je na pamiec ale przynajmniej po 3 razy
każdy czytalem(najczesciej podczas kapieli wieczorem:))Niestety nie
mialem okazji czytac ktoregos z nowych ale jeszcze nic straconego.

ABSOLUTNIE nic nie straciłeś... Wręcz zyskałeś. :)


Jednak na rowni z Asterixem stawiam drugi komiks(spokojnie Qn`ik,
policz do 10 i czytaj dalej:)).Tymze komiksem jest..."Kaczor Donald"
Tak.Wlasnie ten komiks czyta mi sie rownie przyjemnie co "Asterixa"
Wiem ze jesli chodzi o inne motywy niz przyjemnosc czytania to
"Asterix" przywyzsza go o glowe(moze nawet o dwie).Nie ma tam(w "KD")
tak oryginalnych dialogow jak w "Asterixie"(yyy...tak sie to pisze?)
ale przecierz chodzi tez o zabawe.A ja sie bawie przy nim doskonale(mimo
iz mam 18 lat)Tak wiec dla mnie "KD" bedzie zawsze na rowni z "Asterixem"
Ależ ja również lubię Donalda! :))) Szzególnie te komiksy z "Komiksowa" Gazety Wyborczej. :) Przy czym Asterix dla mnie nie jest komiksem dla dzieci - to rozrywka bardziej intelektualna.
Na drugi ogien idzie...
"Faceci vs Kobialki"
To bedzie krotkie.
Osobiscie wydaje mi sie iz problem poruszony w tym arcie bedzie stopniowo
zanikal.Nie jest tajemnica ze coraz wiecej dziewczyn siada przed komputerami
Znam bardzo duzo takowych(Devi-:)))).Ostatnio nawet zdarza sie,ze w klasach
o profilu mat-fiz-inf jest wiecej dziewczyn niz chlopakow(serio!!!).
Rozumiem,ze jest to nadal maly odsetek kobiet ale...
Ale bedzie ich coraz wiecej.Gwarantuje.Swiat staje sie coraz bardziej
skomputeryzowany i nic na to nie poradzimy(taka juz mamy leniwa nature)
A pytanie:"Czy zaglada ludzkosci nie jest przypadkiem kwestia kilku chwil?"
(z artu"Obawa o przyszlosc ludzkosci" autorstwa Devi ktora po przeczytaniu do
konca tego zdania wyrazi swoje powatpiewanie co do mojej pewnosci:DD) zdaje sie
byc pytaniem retorycznym,gdyz jesli juz do takowej zaglady dojdzie to bedzie
ona trwala o wiele dluzej niz "kilka chwil"(cicho Devi:)).
Tak wiec mamy przed soba jeszcze sporo czasu i duzo pieknych kobiet,ktore
nie beda krzywo patrzec na nasze przesiadywanie przed komputerem:)).
Nie jest tak zle.A bedzie lepiej.
Prawda Lamer?
I ostatni tekst w ktorym mam cos do dodania to:
"Przemyslenia"-i temu podobne arty
Rozumiem,ze tekst powstal na podstawie wlasnych przezyc Autora ale ludzie!!!
Jak mozna dopuscic do takiego stanu by komputer pochlanial caly Wasz wolny czas?
Przeciez sa koledzy,przyjaciele.Nie mozna siedziec caly czas przed ekranem
i grac czy robic inne,nie powiem,nieraz przydatne rzeczy.To nie jest wszystko
co sie liczy w zyciu!Przede wszystkim jest jeszcze Milosc i nie zapominajcie o tym.
Milosc to najlepsza odwykowka od komputera.Nie siedzcie caly czas przed klawiatura.
Ruszcie swe odwloki i wyjdzcie na powietrze.Zawrzyjcie nowe znajomosci,a przekonacie
sie,ze nie tylko komputer moze dawac przyjemnosc i satysfakcje.Poznajcie nowych
ludzi a z pewnoscia spotkacie kogos kto bedzie wart poswiecenia mu wiecej czasu
niz zwykle "czesc" gdy mijacie sie na ulicy,w szkole czy na klatce schodowej.
Tak nie mozna zyc.Tfu co ja pisze.To wtedy juz nie jest zycie.Zyc bez milosci
to tak jak bys byla/byl niewidoma/y i pojechal/a w gory podziwiac widoki.
Heh...mam nadzieje,ze chociarz czesc z czytajacych ten tekst mnie zrozumie.

***Hm, ja Cie rozumiem doskonale...choc jak na ironie niektorzy jedyny kontakt z ukochana osoba maja przez kompa...:~(

A moze nawet poslucha:))).
Zaznaczam,ze tekst dotyczacy artu"Przemyslenia"nie dotyczy wszystkich.
Jest duzo osob takich jak ja,ktore potrafie pogodzic jedno z drugim(Devi,Qn`ik-:))))))
Jeszcze raz dziekuje za ten "kacik" i do "napisania".
Papa Devi, Qn`ik, Lamer i Cala Reszta:DD

Ramza-marzyciel

P.S.Chetnych do pogawedki i polemiki zapraszam do korespondencji(czytasz Devi?:))

***Alez czytam, czytam! :)

glabich@poczta.wp.pl

 

AVE!!!!!!!!
Ble ble moja wada jest zamilowanie do pisania listow:). No, a ze sie przyznalam juz komus, ze cie lubie (ach ta poprawnosc gramatyczna) wiec... bleble nie kryje, ze list ten jest pretekstem do niewykonania zaplanowanej od wiekow czynnosci. Bo tak wczoraj stwierdzilam, ze mam nastroj aby to zrobic (musze, juz bardzo wybrakowane w jednych miejscach, albo nieco za obfite w innych). Tak czy inaczej musze dzisiaj zminiec smietnik i jak znam siebie bede w ciagu tegu czasu conajmniej kilkadziesiat razy kolejno krzyczec: "qrfa Mooocy jezu shit zajeb... linuxa!!! chyba wgram sobie linuxa..." itd. Nie bede sie tu skupiac na moim ukochanym zajeciu jakim jest zmiana smietnika. No moze to kasowanie:) Tfu bedzie duzo literowek, bo mnie dluugo nie bylo (pozdrowienia z wegier!!!!) i nieco w wprawy wyszlam, wierze swojej bezwzrokowosci i nie chce mi sie potem tego korektowac (lenistwo rules!!!!). Hah moj 7-letni brat wlasnie sie mnie zapytal "czy luke byl pedalem?" -"nie, przeciez ma sie zenic a Mara Jade. A ta cala Caliista?" "kto?" "idz w cholere, naucz sie czytac ty maly rebeliancie to pogadamy, won z pokoju!!! tetetete gdzie zabierasz mojego nemoidianina (figurka-sux)?" Dalej uzycie przemocy, w efekcie zrobil mi sie troche bajzel na biorku. Nie wiem czy dzis jest dobry dzien na pisanie listu...pomijajac smietnik, ale jestem, pod wplywem wczorajszego dnia, no a wiesz...uslyszalam, ze tpm jest fajne, a najfajniejsi sa gunganie. Zaraz sie rozplacze. spoko E1 jest fajny, jar jar jest smieszny, a Ciemna Strona (jedyna sluszna!!) jest ciemna czyli zla, czyli to satanisci i mordercy. A han solo to nie tylko zlodziej, ale i pijak! bo kazdy zlodziej to pijak!! :) Tak, tak jestem fanatyczka:) choc moze jeszcze tego nie widac, eee nie bede udowadniac:) O winamp mi sie zje... Kij a wiec tez sie pobawie i tez napisze o cudownych firmach komputerowych w polsce. Pewnie sa i jakies dobre (gdzies tam w bardzo odleglej galaktyce...). Ja sporwadzilam sobie kompa z tego pieprzonego ju es ej i bylo to z dwa lata temu (do dzis stoi relik tpoprzedzajacy tamte czasy, moje piekne, cudowne, kochane atarii 1040 ST :**** dla niego:)) Wracajac, nie narzekam nic sie nie spieprzylo, dali mi za free orginalnego windoza98 ( a wtedy malo kto w polsce go mial:)) z pasjonujaca instrukcja, pare fajnych plytek z programami, gry to nie, ale pal licho. 100h free america onlina (po kiego mi to;)) ale i tak fajnie. Do skanerka 4 plytki z programami:) Do drukarki 1500 sztuk papieru:) No co sie bede chwalic ogolnie fajnie. Minelo wiele mrocznych miesiecy, promienie sloneczne wiele razy skazaly moj pokoj przedzierajac sie przez ciezkie zaslony. Przyszlo mi w tym czasie plakac nad losem sw (tpm). Stwierdzic, ze mam przejeb... w szkole:). tak czy inaczej nie byly to dni i miesiace prozne. W tym czasie zamknieta w swoim pokoju, odizolowana od galaktyki poznawalam winde (co ciekawsze na slepo, win angielski a ja z jezykiem cieniutko stoje, wtedy to wogole...). Znaczna czesc mojego czasu pochlanialy instalacje nowego smietnika. W owych pamietnych czasach (z atari to bylo zupelnie inaczej, zreszta to byl inny czas) nie bylo izi pisitow i innych isi, ani "mama tat komputer i ja" ;) byl tylko wrzechobecny mrok:) Ale stulam... tak czy inaczej szybko przestaly mnie bawic gry, przyszla scena!!! TAAAK nawet wlasne proby byly w roznych dziedzinach, nie watpie w swoj talent;) ale z obawy o przyjaciol dalam sobie spokoj:) no niezupelnie bynajmniej schowalam to gdzies w zakamarkach mojego wrzechzasmieconego dysku:) (o jezu trafila mi sie muza ze star treka). Tak czy inaczej nawet to prymitywnego ogladania scenowych dziel trzeba bylo cos wiecej. Ble kochany dosik:) [kochane jest wszystko co nie nazywa sie windows]. tak wiec scena byla moja motywacja do edukacji. W koncu moim ulubionym zajeciem stalo sie bezsensowne grzebanie i zmienianie kodow roznych takich rzeczy:) Ble ciach. Umiem tyle ile potrzebuje, a jak trzeba wiecej to co za problem, nie jestem jednakze chora ambicjonalnie i nie daze do tego aby byc hakielem...heh. Tak czy inaczej ku mnie wyciagaly sie rece proszoce o pomoc, wtedy nie bylam jeszcze tak wypaczona przez ciemna strone i raczej pomagalam. Pierwsza pojawila sie pewna Agata P. owa ta pani kupila sobie komputer (dziwne, ze plec meska zadko kasowala przez przypadek systemowe i nie panikowala jak sie komp zawiesil, a o pomoc prosila zadko. Samodzielne rozwiazanie problemu wiaze sie z jego ZROZUMIENIEM i samodzielnym, bezproblemowym naprawianiu podobnych w przyszlosci). NIe musze tu wspominac, ze mozna by dac za takiego samego kompa 1000zl mniej...Tak czy inaczej jak to bywa zazwyczaj poszly systemowe, nie chcac tracic na czasie wgralam z swoich skopanych dyskietek co trzeba, wlaczylam kompa, nie czekajac zaczelasm zakladac buty. Nie wyszlam, jak sie okazalo poszlo jeszcze kilka sterownikow. Nie posiadajac odpowiednich narzedzi (nastawilam sie na te nieszczesne systemowe). Z mina wskazujaca zniecierpliwienie zapytalam:
-pokaz mi co za plyty, dyskietki dali ci razem z kompem. Masz wogole cos takiego??
-no mam, ale ten pan powiedzial, aby bron boze tego nie ruszac, schowac i nie wyciagac.
-daj mi to.
-nie moge.
-jak tam chcesz, zawsze moze bulic te 50zl za naprawe.
-no dobrze.
dyskietki byly niczym nieoznakowane. Co do plyt mialam watpliwosci... Naprawde na tych 600mb musi sie miescic sterownik do karty graficznej i jeden, jedyny, bardzo prosty (moim zdaniem do od painta niewiele sie roznilo) programik??? Jako, ze moja dusza nie chciala zbyt dlugo widziec zrujnowanego windowsa, to co sie dalo zrobilam w dosie. Tyle, ze co jest na ktorej dyskietce??
Dyskietka1
Sterowniki do myszy, niepelne. lekko przykasowane.
Dyskietka2 z lekko widocznym napisem system cos tam
Sterowniki do myszy, niepelne. lekko przykasowane.
Dyskietka3
Pusta(????)
Dyskietka4
Nie doszlam co to moglo byc.
Plyta1
te bzdury od karty graficznej (heh windoza...)
Plyta2
Plyta ze sterownikami, w tym takze dziesiecioma do cdromu. autoexeki i komandkomy. Ach!!! Directx to juz nie potrzebny? Co ciekawsze na plytce znajdowaly sie tez demka gier wymagajacych owego directxa, ale dobra. Plytka pewnie wypalana przez PANA ze sklepu (jak sie okazalo mojego znajomego, ktorego kiedys szanowalam...). Kiej taki bajzel z tym byl, ze musialam biegac do kilku osob po rozne pliki. Nagle stwierdzilam, ze cdrom nie dziala. Wygladalo to na brak sterownikow (zreszta ja juz dostalam oglupienia przez to wszystko i nie myslalam nad tym co robie, a kibicujaca i komentujaca rodzinka wcale tu nie pomagala). pamietam tylko tyle, ze zrobilo sie ciemno i przed snem wypilam to bezalkoholowe. Wstalam pozno, telefon w lape. Jak sie okazalo Agata P. zaniosla kompa do sklepu. Cdrom byl zjebany(daje glowe, ze jak bylam to dzialal, bvo chyba udalo mi sie to wtedy naprawic). Bluuuu zmiana. Minal tydzien, znow sie cos... Nie ma mnie... Sytuacja (z wyjatkiem spieprzonego cdromu) sie powtarzala. Jak sie dowiedzialam, w komisie wciaz instalowali winde z dysku(?). I ta wciaz sie rabala. W koncu moj chwilowo trzezwy (po tamtym dniu zadko taki bywal) umysl wydedukowal, ze musi tam byc jakis cholerny wirus. Agata P. probowala mnie zaprosci abym to sprawdzila, jednak odmowilam mowiac, ze to sugestia, ze wyjezdzam itd. Agata P. znalazla inna ofiare, posadzona zreszta pozniej o lapowkarstwo:) Ja w tym czasie siedzialam w domu, znudzona czytaniem poraz 30-sty chyba juz raz, kronik narnii, wzielam pokrytego wartswa kurzu tolkiena. Moja pierwsza przygoda z wladca pierscieni. Pfu odbiegam od tematu. Skutecznie ukrywalam sie przed Agata P. ale wywiad imperialny dzialal. Dowiedzialam sie, ze tej zabojczyni (a moze to byl facet?) wymieniano cdrom jeszcze 3razy. Ufff mnie to ominelo, ilosc spozywanego browaru zmalala. Az do kolejnego telefonu, tym razem Katarzyna B. Tu tez bylo wesolo, ale po raz kolejny byl problem z cdromem, tzn. dvd-cd romem. Tfuj. (z facetami to mi sie milo pracowalo;)). W kazdym razie nasza cudowna polska firma, ktorej nazwy tu nie wymienie, pokazala klase na kilkunastu osobach (tyle sie skarzylo u mnie). Pfubie nigdy wiecej, a radzcie sobie sami. Ja jak raz sobie nagrzebalam w plikach windowsa (takze kasowanie na slepo pewnych fragmentow kodu) nikt pomoc nie chcial. Chwile zajelo mi dojscie do format c. POtem mili qmple z klasy pomagali. Pozdrowienia i powodzenia w nowej szkole!!!:) Tak wiec ja nasz kraj bardzo kocham itd. Ale powiem ci ze bycie dziewczyna jest fajnie. Np. w tym roku na dniach debicy wywalila sie tpsa z swoja oferta sdi (fuj wole isdn) i oczywiscie byla mozliwosc "testowania" tegoz lacza. PO dziesieciu minutach cie wywalano. I potem czekanie conajmniej godzine w kolejce. No, ale ja jako kobieta bylam nie wyganiana, wrecz miejsce dla mnei robiono. tak wiec dwa dni blogiego siedzenia na interku:) Raz tylko odeszlam na chwile, jak byl pokaz walk na zelastwo. Nawiazujac rozmowe z jednym z knightow zaczelam bawic sie mieczem. Jednak jest to troche ciezsze od swietlnego (ale tylko troszeczke, tylko te 15kg:)) i, ze tak to ujme niektore triki nie wychodza... A dodajac fakt, ze moja reke nieszczegolnie nadawala sie do wladania takim orezem (przy swietlnych tak jakos mniej miesnie pracuja...) tak wiec dobrze, ze zrezygnowalam z mlynka:) Zasiadlam przed ircem:) jak ja nudze... Teraz juz wiem,ze Smuggler jest naprawde biedny:) Dobram, isc musze, wroce niebawem:)
Mozna by polemizowac nad tym niebawem, bo minal z tydzien (?). Dzisiaj sa dni mojego miasta. Nie ma doslownie nic, koncerty sa...nie bede klnac. A w dodatku rodzina schowala mi na ten dzien miecz i oblozyla caly tereen domu isalamirami czy jak sie nazywaja te male glisty. Tfu chwile mnie nie bylo bo przegladalam ten bractwowy bajzel...
Dobra podaruje Ci juz, pozdrawiam wiec Ciebie, Qnika. Nudzila:
Sayrel, Protector from Brotherhood of the Sith
------"The Sith Empire must rise again"-------
"If you will not fight, then you will meet your destiny."

CYA:)

***Heh Kobieta, Kobieta!!! Nareeeeszcie!!! Hm...tak sie ciesze, jeszcze ktos pomysli, ze ja nie ta orientacja co trzeba...;) Ale zrozumcie...Kobieta! Sayrel - wielka buzka ( no juz, juz Qn`ik, nie patrz na mnie tak krzywo ;)

Ja po Tomaszowie już się niczemu nie dziwię... Nektarynko! :PPP Aha - Sayrel "korzystając z okazji" pozdrowiła taaaką kupę ludzi... Za namową Devi założyłem nowy link w dziale "Inne": pozdrowienia... Więc ci, którzy spodziewają się być przez Sayrel pozdrowieni, niech się tam skierują... I jeszcze jedno: Sayrel, czy mi się zdawało, czy my się nie lubimy?! ;))) W każdym bądź razie za pozdrowienia dziękuję i z przyjemnością odzdrawiam. :)))