Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami istniała skomputeryzowana kraina. Gdzieś tam żył sobie król Crack, bardzo znany w środowisku hakerskim. Łamał nawet najsilniejsze serwery Septagonu i nigdy nie dał się złapać. Kiedyś pomyślał on: "Założę miasto, oazę dla hakerów i crackerów, gdzie będą mogli bezpiecznie wykonywać swój fach!". Nie wiedział jednak, jak je nazwać. Włączył swoją mózgownicę, zapchaną przestępczymi pomysłami. W końcu krzyknął: "EUREKA! Nazwę je Cracków!". Do nowej mieściny schodzili się crackerzy z całego świata niczym do Ziemi Obiecanej. Crackerzy i hackerzy wspólnie dokonywali niemożliwych rzeczy. Najpotężniejsze korporacje świata były bezsilne. Linie Internetu zapchały się numerami kart kredytowych i zdjęciami gołych babek. Mimo, iż firmy i banki ponosiły milionowe straty tolerowały ich. Jednak kiedy przejęli kontrolę nad wyrzutniami pocisków balistycznych, świat rzekł: "DOŚĆ!". Koalicja antykryzysowa państw z całej kuli ziemskiej przygotowała swoją tajną broń: zabezpieczenie Wawel Dragon. Wtedy to też idylla mieszkanców Crackowa się zakończyła. Nikt nie był w stanie pokonać Wawel Dragona. Wawel Dragon pożerał wręcz komputery wszystkich śmiałków, którzy chcieli się z nim zmierzyć, jak młode dziewice. W końcu król Crack rzekł: "Nie możemy poświęcać Wawel Dragonowi następnych naszych komputerów! Niech wszyscy crackowscy internauci roześlą po Sieci informację, że ten, kto pokona Wawel Dragona otrzyma połowę moich numerów kart kredytowych i moją córkę za żonę, która ma w posagu komputer Octium 100THz z 512 PB RAM, 27 EB (eksabajtów) HDD, najnowszą wersję HackUnix i łącze stałe o transferze 100 Tbit/s!". Dzielni hackerzy z rycerską odwagą próbowali złamać Wawel Dragona. Bez skutku. W końcu na dwór króla Cracka przybył niepozorny chłopczyna. Nazywał się Mietek Shoemaker. Pochodził on z krainy GIFami i mp3-kami płynącej. Zwała się ona New Ore. Rzekł on: "Najhackniejszy panie! MiGiem się rozprawię z Wawel Dragonem!" Mietek nie rzucał słów na wiatr. Dosiadł się do komputera i wypuścił tajemniczego wirusa, którego pisał sam ze szwagrem w piwnicy. Zwał się on Sulfur Lamb. Wawel Dragon połknął przynętę i wirus zaczął zerować jego bloki danych. Na nic się nie zdał najnowszy program antywirusowy Vistula River 6.0. Wawel Dragon skasował się z dysku, a następnie zawiesił się znikając z tabeli procesów serwera, aby już nigdy tam się nie pojawić. Następnie Miecio tym samym wirusem zdjął zabezpieczenia na wszystkich serwerach świata. Mieszkańcy Crackowa znów byli wolni. Mogli dalej ściągać numery kart kredytowych i zdjęcia gołych babek. Zaś Shoemaker otrzymał obiecane numery, komputer i córkę króla Cracka, która była dziedziczką karty kredytowej Wilusia Bramy. Happy end, czyż nie?...
AUTOR: Peter i... "Tilk"