Technika idzie do przodu. Nie będę tu opisywał samochodów
na prąd czy przeglądarek internetowych zainstalowanych w
mikrofalówkach. Chcę ten artykuł poświęcić tym rzeczom, które
nowoczesna technika wyparła z rynku.
Czy pamiętacie swoje pierwsze dzwony z brystolu? A właściwie
swój pierwszy komputer... Moim pierwszym komputer był Commodore
64 na kasety. Chdziłem wtedy do pierwszej klasy i byłem jednym
z nielicznych, którzy posiadali komputer.
Tak więc po przyjściu ze szkoły wkładałem Black Box'a (albo
Final III) do mojego sprzętu i zacząłem wczytywać gierki (dla
tych, którzy nie wiedzą na czym to polegało wyjaśniam, że wkładało
się kasetę do takiego walkmana podłączonego do komputera,
naciskało f5 i naciskało PLAY). W tym czasie wychodziłem napić
się herbaty, albo za potrzebą do toalety. Gdy w końcu
wczytywanie dochodziło do końca nerwy mnie zżerały z
niepokoju czy przypadkiem nie było jakiegoś errora. Często
jednak kończyło się tym, że musiałem przewinąć kasetę do
początku, nastawić głowicę śrubokrętem i od nowa wczytać
gierkę. A jeśli o gry chodzi były one (jak na tamte czasy) po
prostu cudowne. Jeśli miałeś "komodorca" na pewno
grałeś w gierkę, w której wcielałes się w rolę detektywa i
próbowałeś zabić Ala Capone (tej gry nigdy nie skończyłem),
lecz mi szczegółnie przypadła do gustu gra, która symulowała
egzamin prawa jazdy. Spędzałem na graniu wiele godzin.
Ach....
Ale potem przyszła pora na coś lepszego. Ojciec przyniósł do
domu 286. Ech to było coś... (ostatnio mi się przydał, bo
zmieniłem płytę główną i potrzebna mi była klawiatura na
PS2). Pamiętam do dziś (właściwie to do dziś mam na
dyskietce) Prince Of Persia. Cudowna gra (okazała się jeszcze
lepsza, gdy znalazłem do niej kody;). Następną fajną rzeczą
w tej grze było to, że wykorzystywała kartę dźwiękową
(kupioną za niebagatelną sumę 3 000 000). Wreszcie odpoczęłem
od dźwięków PC Speakara. Co ciekawe gdy kończyłem grę
pojawiał się napis "Do zobaczenia na giełdzie
Grzybowskiej;). Zajmowała jeden mega (była to jedna dwudziesta
mojego dysku, a jeszcze ten dysk musiał pomiścić okrojoną (i
to jak) wersję Windows 3.11
Wiecie ile się w tamtych czasach płaciło za RAM? Za 1 MB około
starej bańki.
Potem miałem 386 dx2. To był sprzęt... Już nie mogłem
wychodzić z pokoju by zaparzyć sobie herbaty, komputer był
(jak mi sie wtedy wydawało) bardzo szybki. W tamtym czasie nie
miałem wielu nowych gier.
Nowe gierki zacząłem pożyczać po kupieniu prawdziwego
Perszinga... Diabelnie prędkiego... istną torpedę... Pentium
75...
W co ja na tym nie grałem. Duke Nukem 3d (w jedynkę też). W
cudowną gierkę stunts (symulator wyścigów samochodowych). Można
było zaprojektować trasę (wraz z wyskoczniami itd.) (tak btw.
macie coś takiego w tych Need for Speed 5?) Działało u mnie
bez zarzutu (a miałem wtedy Pentium 75, 4 MB ram, karta
graficzna 512 KB). Po wymianie procesora (i płyty) miałem już
Pentium 120, dokupiłem też RAMu - kolejne 4 MB, czyli miałem
już 8MB (tak w dwóch kościach, bo tak kiedyś trzeba było, jeśli
chciałeś 16 MB, to albo dwie ósemki, albo cztery czwórki). Próbowałem
wtedy zagrać w GTA, lecz z niewiadomych przyczyn co chwila się
wieszała (a było to demo) więc dokupiłem kolejne 8 MB (tak,
tak - dwie czwórki). Przestło...
Teraz mam Celerona 366 Mhz, 64 MB ramu, VooDoo 2 Banshee i gram w
takie gry, w jakie na pewno mi się nie śniły w czasach, gdy
grałem w Test Drive 3...
Pomyślcie kiedyś o swoich starych blaszakach i o chwilach, które
wraz z nimi spędziliście. (Ja ostatnio zdjełem z półki
zakurzone 286)
Prez
prez@poczta.onet.pl
prez@space.pl