Z niemalym zainteresowaniem przeczytalem sobie tekst (riposta do PS'a) niejakiego niepamietamjakmutam na temat Star Wars Ep I (wlasnie zobaczylem, ze przy adresie e-mail ma napisane "zette". no, niech bedzie...). Szkoda, ze polemike na temat SW zastepuje tylko zielone tlo, ale nie przeszkodzilo mi to za bardzo w zrozumieniu tego, co tam panowie sobie pisali.
{Układ graficzny textu zrobił Lamer. Ja się tylko dopisałem, wieć nie do mnie zastrzeżenia. ;)}
Rzecz pierwsza, podstawowa i niezaprzeczalna jak rzady Gierka: SW Ep I to strasznie nudny film. Nie uzylem slowa "chala", bo jakis tam sentyment do Sagi mam, ale jestn cienki jak miauczenie kastrowanego kota. Dobra, niech bedzie, ladnie to wyglada, ale nic poza tym. Zastrzegam tak w miare wczesnie, ze nie jestem maniakiem SW a tylko osobnikiem, ktory ta serie po prostu lubi i chetnie po raz x-setny oglada. Nie zaprzecze, walki na miecze sa o wiele ciekawsze niz w pierwowzorach z Markiem Hamillem w roli L. Skywalkera. Widac robote osobnika, ktory poza choreografia walk gra rowniez Darth Maula. Facet jest naprawde niesamowity, pod wzgledem sztuki walki osobiscie, bo ryja to mu szpetnie wysmarowali :). Ja osobiscie nie chcialbym poderwad mu zony i spotkac go potem w ciemnej ulicy. No, ale dalej na temat SW. Fabula-do niczego. Prosta jak swinski ryj. Wyglada to mniej wiecej tak, jakby pan Lucas chcial koniecznie nakrecic cos w konwencji SW wierzac, ze i tak sie sprzeda, bo SW to SW i basta. O tempie akcji nic nie wspomne. Napisze tylko tyle, ze ogladajac ten film po raz drugi, po raz drugi w kinie zaczynalem zasypiac na dzieciola. No ja was bardzo i po stokroc, ale pierwowzoru to ten filmik nie doscignie, chocby Lucas na rzesach stawal i uszami tupal.
Calkowicie popieram Qnika, ktory twierdzi, ze Amidala (mlodsza ode mnie o polowe, wiec tytul pomine) czesc ubran zrzucic powinna. Pomijam kwestie urody (bez makijarzu naprawde ladna buzia) i ksztaltow (no, przez krotki czas w filmie miala troche mniej tych futer, czy czegos tam na sobie), ale przeciez w takim opakowaniu mozna conajmniej organizm z przepocenia odwodnic. Pomyslcie tylko jak to potem... a, niewazne. Niestety, nie zgodze sie z Qnikiem odnosnie tego, ze mogli malego eskimosa zatrudnic. Ja jednak wole ta Amidale (mimo, ze wymalowana) i swiadomosc, ze naprawde jest to calkiem ladne dziewcze. Poza tym, przeciez ta sama aktorka grala jedna z sluzacych krolowej, wiec nie ma tego zlego.
Krwi rzeczywiscie nawet jednej kropli nie widzialem. Tak poza tym, o ile pamietam, mistrz nazywal sie Qui Gon Jong. Specjalista a nad pisownia to mu sie juz popracowac nie chcialo. Jak to wyglada, zeby taki milosnik SW przekrecal pisownie nazwisk bohaterow, co? Nieladnie, nieladnie... Konczac ten temat, przychylam sie do wypowiedzi Qnika. Film jest nudny, o niczym. Kojarzy mi sie z kiepska gra komputerowa, w ktorej musi byc bohater i odpowiednia ilosc etapow do przebycia a brak fabuly i jakiegokolwiek sensu probuje sie rekompensowac ladna grafika. Fakt, mosci Lucas poszedl na komercje i do tego zrobil to w sposob beznadziejny. Nie zrobil filmu dla fanow, zrobil film dla wszystkich-to jest wlasnie jedna z cech komercji (przyklad: czarna plyta zespolu Metallica-wedlug samych tworcow, uklon w strone szerszego grona publicznosci. Potem na kazdym disco-bums-bec slychac niesamowicie ostry numer "Unforgiven" a kazdy lysodres slucha metalu). Tak to niestety wyglada, przynajmniej jak na moje oko.
Eddie
P.S. 2: Kto ten list przeczytal, zauwazyl na pewno, ze jako "zly" przyklad podalem zespol Metallica. Zeby nie bylo watpliwosci, na muzyce tej kapeli wyroslem i dzieki nim zaczalem grac na gitarze. Do tej pory sa moja ulubiona kapela. Jak widac jednak, mimo wielkiego szacunku dla ich wkladu w muzyke metalowa oraz ogolne zamilowanie do ich muzyki, potrafie tez dostrzec pewne ich niedociagniecia a czasem nawet lenistwo.
P.S.: Zamyslem moich opinii na temat SW nie jest mieszanie tej serii ani samego Ep.1 z blotem. Jak juz wspomnialem, mam do sagi sentyment, ale kiepski produkt, to kiepski produkt i nic sie nie da na to poradzic (przy czym czarna plyta Metallici jest naprawde dobra, ale nie da sie ukryc, ze sobie panowie odpuscili). Aby uniknac niedomowien, chce tez dodac, ze wbrew zwyczajom bardzo chetnie propagowanym przez czesc czetelnikow CDA nie zamierzam twierdzic, ze autor riposty to debil, bo ja mam inne zdanie niz on. Sa gusta i gusciki, opinie i opoje... eeee, chcialem powiedziec... no, kazdy ma swoje zdanie i nalezy je uszanowac. Jedyna rzecz, ktora uwazam za naprawde bzdurna, to twierdzenie autora "Pamiętajcie: musicie co? wiedzieć o SW. Nie tylko filmy. Piszcie z odpowiedzi na pytanie - Do jakiej rasy należał Wielki Admirał Thrawn?". Stary, przesadziles i to ostro. Naprawde uwazasz sie za takiego geniusza w tej dziedzinie, ze z innymi, ktorzy wiedza lub interesuja sie tematem w mniejszym stopniu nie bedziesz gadal? Wyluzuj.