Akceleratory, dyski twarde, procesory, kto z nas nie chciałby mieć tego wszystkiego. Na rynku codziennie pojawiają się produkty coraz to innych producentów. Niektóre z nich wyróżniają się ogromną odpornością na ciepło inne z kolei są tak jakościowo dobre, że będą służyć (znaczy się pracować) nam długie lata. Piękna wizja. Żeby to wszystko mieć wystarczy przejść się do najbliższego sklepu z komputerami, poprosić pana sprzedawcę o jakąś radę, i już mamy w domu demona szybkości. Prawda, że proste? Ale...jasne jak słońce, do tego potrzebne są pieniądze. I tu zaczynają się kłopoty. Dzisiaj chciałbym nieco ponarzekać na ceny komputerów i ich komponentów z punktu widzenia zwykłego, szarego człowieczka, niezbyt bogatego, który chce sobie kupić w miarę porządny komputer.

Pierwszą czynnością jaką wykonujemy to oczywiście jeżdżenie po sklepach w całym mieście, w celu porównania cen i wybrania najlepszej oferty. Gdy już zdecydujemy się na sklep, w którym kupimy komputer pozostaje nam podanie parametrów i czekanie na złożenie naszego pierwszego, wymarzonego komputera. No właśnie, złożenie. Nie wiem jak inni, ale ja tam wolę składaki. Ich główną zaletą jest oczywiście cena. Gdybyśmy chcieli kupować bardzo szybki komputer np. w Optimusie wyszlibyśmy na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. W komputerach kupowanych w dużej, renomowanej korporacji lepsze jest tylko to, że dostajemy gwarancję na jakieś 2-3 lata i możemy korzystać z serwisu firmy.

Nadszedł czas zapłaty. Sprzedający czyta cenę poszczególnych komponentów. Wydane przed chwilą pieniądze lądują w kasie, a sprzedawca z uśmiechem od ucha do ucha pakuje nasz komputer, monitor, i inne potrzebne urządzenia do kartonów. Odchodzimy niby szczęśliwi, niby niemrawi, bo mamy teraz pustki w kieszeniach. Jednak w domu stoi nasz pierwszy komputer.

Dwa lata później...

"Cholera, czemu ta gra chodzi tak wolno, czemu ten @#$%^ Windows 2002 tak wolno pracuje." Niestety, jest to chyba najgorsza rzecz w życiu użytkownika komputera. Czas upradge'u. Niby nie tak dawno, bo 2 lata temu kupiliśmy komputer, który działał jak marzenie, żadna gra nie mogła go zagiąć, a teraz nasze "cudo" nadaje się co najwyżej do muzeum. Oprócz upradge'u przydałoby się modem kupić bo bez internetu podobno jest się już człowiekiem zacofanym. O zapomniałem, przecież jeszcze klawiatura coś szwankuje, głośniki za słabe, przydałby się jeszcze mikrofon+słuchawki...Mógłbym wyliczać bez końca, ale po co? Ech...czasem zazdroszczę posiadaczom konsol. Ci to nie muszą się martwić, że gra im będzie wolno chodzić. Jak już kupują tego PSXa to wiedzą, że wystarczy im na parę lat. A my? Tak na dobrą sprawę to rozbudowę komputera powinniśmy robić co półtora roku. Skąd jednak wziąść na to pieniądze?

Tyle na dziś moich narzekań. Może podam jeszcze parę porad dla kupujących-upradgujących komputer:

  1. Nigdy nie bierz komputera na raty. Można słono przepłacić.
  2. Przy kupnie komputera zawsze targuj się ze sprzedawcą. Czasami przynosi to porządany skutek:).
  3. Jeśli wymieniasz jakąś część w swoim komputerze kupuj tam gdzie go zakuiłeś. Możesz liczyć się z darmową instalacją urządzenia i ewentualnym rabatem.

To tyle porad. Na koniec chciałbym życzyć wszystkim aby ich komputery do skończenia świata pracowały szybko i stabilnie.

BATON

Jeśli chcesz do mnie napisać kliknij tutaj