Kiedyś czytałem takie opowiadanko, bodajże w Dragonie #2 lub innym
zinie...Moje opowiadanie pisze pod jego wlaśnie wpływem i
dużo z niego czerpie. Dużo też dodaje od siebie. Tyle celem
wstępu...


L_O_T by _luki_


Otwieram oczy. Jeszcze jestem senny. Szary budzik niszczy ciszę.
Wstaje. Wyłączam go. Kieruje sie do łazienki. Załatwiam swoje sprawy.
Wychodze. Szare, jak zwykle słońce, oślepia mnie szarymi promieniami.
Zasłaniam je. Lodówka. Masło. Chleb. Siadam. Jem. Patrze na zegarek.
Pare minut po ósmej. Cicho klne. Szybko zjadam resztki. Otwieram. Zamykam.
Szare drzwi. Autobus zawozi mnie pod szkołę. Jestem w środku.
Szukam sali. Jest. Wchodzę. Szary nauczyciel coś do mnie mówi. Nie słucham go.
Siadam sam. Wszyscy sie na mnie patrzą. Po chwili odwracają sie w strone
nauczyciela i zaczyna sie kolejna szara lekcja. Wszyscy chłoną suche dane,
tak jakby to od nich zależało życie. Dzwonek. Wszyscy wychodzą. Druga lekcja.
Trzecia. Czwarta. Jestem senny. Ktoś coś do mnie mówi. Mam iść do odpytania.
Wolno stąpam w strone tablicy. Jestem już. Gościu coś do mnie mówi. Nie rozumiem
go. Mówi coś jescze raz. Szary duren. Coś mu mówie. Wszyscy sie śmieją. Nauczyciel
podchodzi do mnie. Mowi normalnie po czym wrzeszczy. Mówię...mówię mu żeby...
sie zamknął. Chce mnie uderzyć. Jestem szybszy. Blayskawiczny unik i kop miedzy krocze.
Belfer osuwa się na ziemie. Biorę szare krzesło i zaczynam go okładac. Błaga. Prosi.
Klasa jest cicho. Boją sie. Zostawim szarego nauczyciela w małej, lecz krwistej kałuży..
Wybiegam. Z klasy. Z holu. Ze szkoly. Szara szkoła stoi za mną. Biegne. Na przystanek.
Przyjeżdża aubotbus. Wsiadam. Siadam. Po chwili wsiada dziewczyna. Rzuca mi szary uśmiech.
Nie. Nie dam się. Wiem, że ona jest szara. Wiem to. Chce ze mnie zrobic szarego.
Nadal się na mnie patrzy. Nie wytrzymam. Wysiadam na nastśępnym przystanku. Idę powoli do domu.
Ktoś mnie chwyta za ramię. To ona. Bełkocze coś. Nie słucham jej. Zagradza mi
droge. Dostaje. Prawy sierp pod oko. Osuwa sie na ziemię. Ide dalej. Mam
około jednego kilometra. Jestem przy bloku. Widze kilku gości. Dwóch łysych i jeden
normalany. Coś mówią. Staram sie usłyszeć. Odbełkotuje im coś. Chce przejść dalej. Ale
oni zagradzają mi droge. Jeden wyciąga bejsbola. Brzuch. Plery. Nogi. Plery..
Cholera. Probuje wstać. Coś nie tak z reką. Próbuje zgiąć. Nic. Piekielny bol
przeszywa cale moje ciało. Staram się zbytnio nie ruszać. Ale nic. Musze dojść do domu.
Szara klatka. Kilkanaście metrów wydłuża sie nimiłsiernie. Klatka. Wnętrze. Winda. Drzwi.
Klucz. Jestem. Idę do pokoju. Patrze na zegar. Starzy będą za parę godzin..
Czuje sie szaro.. Idę do pokoju. Swojego. Otwieram szare biurko. Szare pudełeczko i
wyciagam kolorowe pigulki i troche proszku..
Biorę wszzzzzzystko... Luz. Jestem już. Jestem tu w środku, ale...
Nie ma mnie - jedocześnie jestem tu i mnie tak samo nie ma..
Ach.. Te kolorki. Te klify, kaniony. Te krajobrazy. Lecę. Jestem pilotem.
Lecę njawyżej jak tylko potrafię. Euforia. Ekstaza.. Wszystko jest takie piękne.
Patrzę na dół. Ktoś do mnie macha ręką. Odpowiadam tym samym. Nagle pojawia się niewiadomo
skąd ściana. Unik. Jest ich coraz więcej i więcej. Lecę do góry. Wyżej i wyżej.
Tak. Jestem wolny. Nic mi juz nie zagraża. Podziwiam seledynowe niebo. Jest tak... nisko.
Zbyt nisko. Rozbije sie. NIE. Nie moge. Lecę w dół. Niebo razem ze mna. Nagle przestaje i znowu
jest dobrze. Widze inne samoloty. Mrugają do mnie. Nie. Wróć. Oni strzalają do mnie.
Ale dlaczego. Widzę że są to Meserschmity. Chcą mnie zdjąć. Są coraz bliżej. I bliżej.
Wylądowałem. Jestem w swoim pokoju. Wywarzają drzwi. Nie. Nie mogę ich wpuścić. Za wszelką
cenę muszę... Za późno. Są w środku. Szukają mnie. Widzę ich. Oni mnie też.
Celują do mnie. NIE. Nie chce. Spoglądam za siebie. Widze wyjście. Krótki rozpęd.
Kawałki szkła rozbijają się o chodnik. A ja lecę. Oni za mną. Wreszcie.
Jestem juz wolny...


Raport policyjny

Uczeń 1 klasy III LO w Tychach zginął skacząc z 3 piętra.
Analiza śledcza wykazała obecność srodków odurzających w ciele ofiary.
Wykryto też niewielkie ilości w/w srodków w domu zmarłego.
Rodzina i sąsiedzi są w szoku.


ps. sorrka za merytoryke...

()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()


_luki_
luki_pl_23@poczta.onet.pl


12:37:37
4 czerwiec 2000