KADROWANIE - VIVA FILMY (KOMIKSOWE)
Kiedyś przeczesywałem wypożyczalnie kaset wideo w poszukiwaniu filmów, które powstały na kanwie mojej ulubionej lektury - komiksów i swojego czasu przez moje ręce przewinęło się sporo różnych kaset dotykających tej, nierzadko traktowanej z przymrużeniem oka tematyki. Fakt, do najambitniejszych i najbardziej roztropnych takie filmidła na pewno nie należą, jednak widok pięknie rzeźbionych muskulatur tudzież inne monumentalne widoczki ruszały mnie jak sto pięćdziesiąt. A warto przypomnieć, że było to na długo przed tym zanim do Polski trafiły pierwsze komiksy made in America, po polsku oczywiście i w full colorze, ale już bez stereo :-), i wszystko co miało jakiś związek z komiksami, a jeszcze lepiej nie ukazywało się w Polsce było machinalnie wchłaniane przeze mnie i przez moją łaknącą abstrakcji wyobraźnię. Nie chcę się chwalić, ale obejrzałem tego całe krocie i być może nie ma żadnej filmowej adaptacji komiksu, o której przynajmniej bym nie słyszał. Wierzę, że tak jest, bo w głowie hula mi nawałnica tytułów, scen, aktorów, co często bardzo trudno jest połączyć w logiczną całość, a mimo tych strzępów w pamięci (latka lecą...) mógłbym potwierdzić, że to i to oglądałem, o tym i otym słyszałem, a to ani razu nie obiło mi się o uszy. Być może wielu z Was uważa, że nie jestem osobą na tyle kompetentną by pisać cokolwiek o filmach komiksowych (tak będę zwał filmy będące adaptacją dzieł komiksowych), lecz postaram się udowodnić, że właściwy ze mnie man na właściwym miejscu. Filmy komiksowe to w końcu moja wielka pasja, część mojego smętnego żywota. Poczytajcie i posłuchajcie, bo mam dla Was parę zapowiedzi, od których znawcom tematu oczy zbieleją, a czuprynę zakryje piękna warstwa lśniącego szronu :-))) Okejka, przechodzę do rzeczy.
*Jednym z największych wydarzeń na poletku komiksowo-filmowym okaże się zapewne film "X-Men", na który z wielką niecierpliwością oczekują fani komiksu na całym świecie. Osią fabularną filmu będzie walka mutantów spod znaku X z bezkompromisowym Magneto (w tej roli Ian McKellen) i jego bandą zwyrodnialców w postaci Sabretooth (Tyler Mane), Mystique (Rebecca Romjin-Stamos) oraz Toad (Ray Park). Ci, którzy znają komiks wiedzą, że czarne charaktery tutaj to dranie jakich mało i potrzeba nie lada zuchów by nasz kochany ziemski padołek nie zamienił się w garstkę nic nie znaczącego kosmicznego pyłu (a znając talenty Magneto na pewno nie obejdzie się bez odrobiny zadymy). Wyborowy oddział X-Men będzie się więc składał z samych znakomitości: Cyclopsa (James Marsden), Storm (Halle Berry), Rogue (Anna Paqin), Jean Grey (Famke Janssen) oraz mojego niekwestionowanego faworyta - Wolverine (Hugh Jackman). Strzeliłbym kosmiczną gafę, gdybym nie wspomniał jeszcze o duchowym przywódcy grupy - Profesorze X granym przez zawsze wspaniałego Patricka Stewarta. I od razu wiadomo, że wytwórnia 20 th Century Fox zbije na premierze filmu masę gotówki, czego zaczątki widać wyraźnie choćby w aukcji zrealizowanej przez Fox-a, w której stawką są gadżety filmowe. Może chcesz sprawić sobie stylowy hełm Magneto, zwierzęcą skórę Sabretootha (wyjściowa cena to 1000 zielonych...) albo niezwykle stylowy czarny kostium Rosomaka Wolverine (10.000 $) - jeśli masz szmalu jak Daniec dowcipów to całkiem możliwe, że Ci się uda - ponoć jeszcze aktualne... Nie wiem jak Wy, ale ja jestem uczciwie przekonany, że Bryan Singer (reżyser)odwalił kawał dobrej roboty, która rzuci na kolana tabuny fanatyków ludzi X. Może nie tak od razu wszystkich, wszak twórcy pominęli w fabule wiele ważnych x-osobistości jak Angel, Colossus, czy Psylocke :-(, ale coby pozamykać fanom jadaczki po prostu wydano komiks zatytułowany "X-Men Movie Special" będący pełnoprawną kontynuacją filmu ze specjalnym bonusem - kartami kolekcjonerskimi z serii "Wizard Of The Coast", który poszerza filmowy świat mutantów o te kilka postaci. I przynajmniej wiadomo, że możemy się spodziewać sequelu filmu... "X-Men" już niedługo trafi do zachodnich kin, a wtedy tylko odliczać na paluszkach czas do premiery w Polsce.
*Ma czerwono-niebieski kostium, siłę tysiąca kulturystów i zręczność babci galopującej za wnuczkiem, który odmawia spożycia jej konfiturowych specjałów :-)) - czy wiecie o kim mowa? Eee, nie o Superze, ponieważ o nim będzie później, choć ten facet mógłby się z nim równać pod każdym względem. O ten facecik w koszulce Judas Priest trafił - mowa o Spider-Manie! Może jeszcze nie za bardzo jest o czym gadać, wszak dopiero co znaleziono producenta, który zaopiekuje się projektem filmu o przygodach Pająka. Ten producent to właściwie producentka - Laura Ziskin, która dokoptowała do pary innych śmiałków kryjących się pod postacią Avi Arad i Ian Bryce, co oznacza że grząska sytuacja jaka wytworzyła się wokół filmowej adaptacji komiksu "Spider-Man" (problemy ze znalezieniem właściwego reżysera) jest już prawie wyklarowana. Prawie, ponieważ pozostaje jeszcze kwestia obsadzenia głównej roli - wytwórnia Columbia upiera się przy Wesie Bentley'u (dealer z "American Beauty"), jednak według reżysera Sama Raimiego (yes,yes,yes!!!) lepszy byłby Tobey Maguire (znany z "The Cider House Rules"). Tak czy siak kwestię sporną rozwiąże dopiero casting...
*Pamiętam, że widziałem kiedyś kilka drętwych jak gadki Wałęsy filmów o Hulku, najsilniejszym człowieku na świecie, gdzie rolę zielonego mocarza kreował sławny ongiś w kręgach kulturystycznych Lou Ferrigno i były to produkcje niewarte najmniejszej nawet uwagi (w przeciwieństwie do muskułów pana Ferrigno). Ale na całe szczęście koszmarna karykatura Hulka ma zostać przyćmiona przez nową produkcję kinową o kolosie koloru sałaty. Niewiele jeszcze wiadomo o obsadzie i warstwie reżysersko-producenckiej filmu, ale jest parę informacji przyprawiających o lekkie drżenie pikawy: Hulk a.k.a. Bruce Banner zostanie ukazany w całej swej dzikiej okazałości znanej z komiksu, a spierze mordy niejakiemu Sternsowi i komuś znanemu pod pseudonimem The Absorbing Man (sorka, ale dla mnie uniwersum Hulka to prawdziwa czarna magia). Ależ to będzie film.
*Cieszą mnie niezmiernie wszelkie zapowiedzi filmów o Batmanie i bardzo chętnie wyłapuję takie na necie. Te najnowsze mówią o szykującej się najnowszej części "Batmana", która ma klimatem powrócić do pięknego wszędobylskiego mroku obecnego w dwóch pierwszych filmach cyklu wyreżyserowanych przez Tima Burtona. Producenci przyzwyczaili fanów do wypuszczania sequeli - kontynuacji, lecz tym razem nowy "Batman" będzie prequelem - historią dziejącą się wcześniej niż wszystkie (?) pozostałe. Nietoperze ćwierkają, że w obsadzie znajdzie się znany z "Pi" Darren Aronofsky... Dużo jaśniejsze (ale nie mniej mroczne) są prognozy dotyczące serialu telewizyjnego "Bruce Wayne" - ponoć w pierwszym sezonie nasz beniaminek w ogóle nie założy kostiumu gacka...
*Niedawno w Stanach miała premierę najnowsza trzecia z kolei filmowa odsłona Kruka zatytułowana "The Crow: Salvation" (Kruk: Zbawienie)z popisową rolą Erica Mabiusa i już wiadomo, że na pewno nie jest to jeszcze pożegnanie z tą wspaniałą epicką serią. Czwarty "Kruk" będzie opowiadał dzieje muzyka hip-hopowego, który ginie w niejasnych okolicznościach i po roku wraca zza światów by odnaleźć swoich zabójców i ukarać ich w myśl zasady "oko za oko, ząb za ząb". Całość będzie rozgrywać się w środowisku hip-hopowym i pewnie pojawi się w nim od cholery murzynów. Ale wiadomo: przed śmiercią wszyscy równi.
*Skoro ma być "Batman" to dlaczego miałoby nie być "Supermana" mógłby ktoś zapytać i już odpowiadam: nowy "Superman" będzie. Nie tak znowu dawno wyrwigrosze z Hollywood zarzucili projekt filmu i wiele wskazywało na to, że Człowiek Ze Stali nie zawojuje nigdy więcej dużego ekranu. Tytan komiksów amerykańskich to jednak twardziel nielada i z głębi szuflady przebił się do wyobraźni filmowców nie chcąc z niej już wyjść. Podobno reżyserem ma być sam Oliver Stone, a producentem Jon Peters (facet od "Batmanów"). Rola Supcia jest ciągle zarezerwowana dla Nicholasa Cage'a.
*Kiedyś w roku 1968 na ekranach kin triumfy święcił film "Barbarella" Rogera Vadima z boską Jane Fonda w roli galaktycznej macho-woman w białych kozaczkach, ale w obliczu XXI-wieku tamta "Barbarella" trąci już myszką. Spece z Hollywood postanowili wskrzesić filmową adaptację francuskiego komiksu i ponownie ożywić "królową galaktyk". Tytułową rolę zagra Drew Barrymore, która będzie też producentką filmu. I jeszcze raz świat przeżyje spotkanie z żądnymi władzy kosmitami. Na nasze szczęście.
*Kto nie lubi Wesley Snipes'a, ten wypad. Reżyser Guillermo del Toro ("Mimic") zapowiedział sequel filmu "Blade:Wieczny Łowca, którego roboczy tytuł to "Blade 2: Blood Hunt", który kilka lat temu odniósł całkiem spory sukces. Bo to i nie dziwota skoro pierwsza część "Blade'a" nie była li tylko zwykłą superbohaterską naparzanką, a naparzanką-horrorem, w której cięgi zbierały krwiożercze wampiry. Przy filmie współpracować ma sztab amerykańskich twórców komiksów takich jak Timothy Bradstreet, Richard Corben, Wayne Barlowe i Mike Mignola. Scenariuszem zajmie się ponownie David S. Goyer, a główne role odegrają Wesley Snipes oraz Kris Krisstoferson. Del Toro planuje też zrealizowanie dwóch innych komiksowych filmów - "Domu: The Dreams of Children" Katsuhiro Otomo i "Hellboy" według komiksu Mike'a Mignoli, w którym Del Toro ma być scenarzystą i reżyserem. Barlowe narysował już nawet projekty plastyczne do "Hellboy'a"...
To by było na tyle filmo i komiksomaniacy. Oczekujcie na świeżą porcję newsów, która pojawi sie już niebawem.
Wasz Przewodnik
Broos Li