JESTEM UZALEŹNIONY!!!!!!!!


Chciałbym wam w tym texcie zadać pewne ważne pytanie! Rozwiązaliście test Smuggiego: czy jestem nałogowcem. O tu ręce podniesione i ta pani tam przy oknie. Co??!!? Nie wierzycie w te bzdury o uzależnieniu... To źle!! Bardzo źle. Opowiem wam małą historyjkę ze mna w roli głównej. Zaczyna się, gdy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z potęgi uzależniania przez kompa. A więc najpierw była ona. Jaka ona??!!! Championship Manager 3. Piękna gra (oryginalna) w cudownym opakowaniu (oryginalnym) Nikt z kumpli nie rozumiał co ja w niej widzę. A ja widziałem wiele! Zawsze gdy przed nią siadałem po prostu moja wyobraźnia pracowała na maksa, przenosiłem się w inny świat........... Początek należał do niewinnych...
Spędziłem przy niej parę godzin dziennie. Później coraz bardziej mnie wciągała aż wpadłem po uszy! Powiem dokładnie, tak wyglądał mój weekend. Wstaję o ósmej, włączam komputer i gram do 1, 2 w nocy. Jadłem jednocześnie grając. Coraz bardziej wchodziłem w ten świat....
Gdy odchodziłem od CM3 byłem wściekły, gdy wracałem czułem ulgę, euforię :( Czysty narkoman. Ale co dobre zawsze się kończy :) Tak i ta przygoda skończyła się. Lecz potem nadeszła kolejna zmora... Dla wielu moich znajomych jest wiadome, że jestem maniakiem Star Wars. To pomyślcie co się stało kiedy zdobyłem grę Phantom Menace. Zadyma!!!! 2 miesiące grania i mordowania mieczem świetlnym. Przeszedłem ją około 15 razy!! Codziennie choć kilka razy musiałem powalczyć z Maulem. Żenujące. Później przyszły pewne 4 CD. Planescape Torment, na którego odkładałem kasę pół roku. I co! Zawaliłem kilka nocek poznając historię Bezimiennego. Ha i co z tego, powiecie!! To nie świadczy o tym, że jesteś nałogowcem!!!
Tak to posłuchajcie: zacząłem mówić slangiem z Planescape (szpicuj się itd.) po nocach myślałem o kolejnych przeciwnościach na drodze do prawdy, z dumą nosiłem koszulkę tej gry, czułem PRAWDZIWĄ ROZPACZ Z POWODU ŚMIERCI MOICH TOWARZYSZY. No może z tym ostatnim przesadzam, lecz ta historia pochłonęła mnie na dobre. Zresztą popatrzmy sobie na mego kumpla (hi Eros) Przyszedł do mnie pograć w FIFE 2000. I przy okazji chciałem się pochwalić Planescape'm. Włączyłem mu. I co?! Usiadłem sobie w pobliżu i czytałem jakieś gazety (stare CDA) odpowiadając czasami na jego pytania.
Grał bez przerwy 4 godziny i chciał jeszcze!! I gdyby nie moja interwencja spóźniłby się do chaty. Miał gdzieś jechać czy co.
Tak, ta gra uzależnia. Ale przeszedłem ją :) Chciałem ją jeszcze kilka razy skończyć, ale jakąś nie mogę się na to zdobyć.
Ale nie jest tak źle, ograniczyłem dostęp do kompa. Maksymalnie godzina dziennie grania, reszta pisanie textow do AM :) Zresztą po prostu nie czuję potrzeby grania!!!! Wolę pojeździć na rowerz, pograć w nogę, poczytać książkę. Organizuje sobie czas.
Ale nie wszystko jest takie różowe. Internet..... Zaczęło się niewinnie. W każdym razie z niecierpliwością czekam na rachuneczek za impulsy :(
A teraz kabaret TEPSA przedstawia scenę przyjścia rachunku!!
Wchodzę do pokoju. Mama z papierkiem Tepsa.
- Coś taka smutna mamo?!?
- Rachunek!!!!!!! - krzyk rozwala wszystkie ściany.
A ja biedny lecę do swojego pokoju wziąć kasę z moich oszczędności. Muszę spłacić tą Tepse.
A zbierałem na DIABLO 2......
Ale ostatnio ograniczam się jak mogę!!!!!!
ALE CO TO DA!!!!!!!!!
KUPIŁEM SOBIE UNREAL T. (unril jak mówi kumpel)
RATUNKUUUUU. USTAWIŁEM SOBIE NA STO FRAG I CHCE PRZEJŚĆ WSZYSTKIE PLANSZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
TO OBŁĘD!!!!!!!
POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

NIE MA ODWROTU..........

DARTH RATHAN (uzalezniony od IRCA, widac to po pisowni)

{Żeby wszyscy na IRCu tak pisali... Net byłby pięknymświatem:)}

Wszyscy ktorzy chca mnie wspomoc (zwlaszcza finansowo:) niech wysylaja czeki ;)
moj mail: rathan@poczta.wp.pl

Dedykacja: dla Pazoola (wspaniala pisarka textow), Lamera (to samo:)
Klepy (may the ping be with you) Erosa (zasponsorowal klawiature)
Qn'ika ze mnie o cos posadzil i dla Devi za devilnosc :))))))