Ostatnio po korzystaniu z internetu nawiedza mnie dziwne
uczucie......i nie ma to nic wspólnego z żadnymi używkami. Nie
chodzi mi też o ból oczu, głowy, czy pleców (jakoś mi się
to nie zdarza)....to uczucie jest raczej pozytywne....Siedzę te
dwie godziny na ircu, a z racji tego, że internet mam poza
domem, to do domu wracam spacerkiem. I właśnie wtedy 'to' mnie
atakuje....natychmiastowy przypływ sporej dawki energii.....tak
jak bym nosił pięćdziesięcio kilogramowy plecak przez dwa
dni, a potem go ściągnął....taaak....to jest naprawdę
przyjemne uczucie.....Ale dlaczego? Skąd się bierze ta energia?
Hmm...czuje się jak jakiś Jan N. :) : przekazuje wam energię!!:)).
Ale dość żartów. Co to ja....aha.. Więc zastanawiałem się
trochę nad tym dziwnym, co nie znaczy złym, zjawiskiem. No i
jak to się ze mną zwykle dzieje - wymyśliłem!
Internet...najpotężniejsze źródło informacji, ale, co najważniesze,
perfekcyjne rozwiązanie jeżeli chodzi o komunikację. Chodzi mi
tu głównie o irc. Siedzisz sobie przed kompem, przed tobą
ekran, a na nim jakieś okienka....literki....trudno jest to pojąć
(przynajmniej mi), że dzięki tym wszystkim okienkom, ikonkom i
literkom możesz dosłownie w pare sekund przesłać pozdrowienie
do osoby mieszkającej w zakątku świata oddalonym od Ciebie o
tysiące kilometrów! I co najlepsze, ta osoba Ci odpowie! To
jest dla mnie właśnie największy plus internetu...I chyba właśnie
w tym tkwi ten przypływ energii....Siedząc w internecie jesteś
w stanie przebywać setki kilometrów w sekundy, a kiedy już wyłączysz
kompa, opuścisz ten wspaniały (lecz uzależniający) świat,
czujesz się jakby ograniczany....Ograniczany przez własne ciało.
Jeszcze przed chwilą mogłeś przebyć drogę z Polski do np.
USA w pare sekund, a teraz przejście tego jednego, mikrego
kilometra zajmuje ci dziesięć minut....Dla mnie to jest
frustrujące. Idę sobie przez to miasto i co chwila jakieś
ograniczenie....krzyżówka, światła, czekam, aż zapali się
zielone i czuję złość. Czemu muszę czekać, poco te
ograniczenia? Chce mi się biec, pędzić szybko jak ten impuls
elektryczny, i co... nie mogę....nie chcę...boję się???
To jest więcej niż frustrujące - to po prostu WKURZA! Uwięzieni
w tych naszych super wygodnych ciałach nigdy nie możemy (i
najprawdopodobniej nie będziemy mogli) poruszać się tak szybko
jak byśmy chcieli....Czujemy rozpierającą energię ale nie możemy
jej uwolnić ze względu na 'niewydolność' (no bo jak to
inaczej nazwać) naszych ciał....Po tym seansie irca czuję się
taki naładowany, że przebiegłbym do domu w dwie, zamiast
dziesięć minut. Ale nie biegnę.....czemu? Może dlatego, że
patrzyliby na mnie krzywo....może..ale to jest już temat na
osobnego arta....Głównym powodem jest to, że nie wiem czy
wytrzymam taki bieg z dodatkowymi kilosami na plecach. Fakt,
kondycję to ja mam średnio przeciętną :), ale na zanik mięsni
raczej nie narzekam. I co mi pozostaje......idę dalej, żwawym
krokiem, dodaję gazu dopiero jak wejdę do klatki...taaaak....w
dziesięć sekund na trzecie piętro....no, bez
przesady.....jedenaście :).
Ale tak zagłebiając się w moje przepastne jak Rów Mariański
przemyślenia, zastanawiasz się pewnie do czego zmierzam? Gdyby
się tak dobrze zastanowić i przemyśleć powyższy tekst,
to...... do niczego...Bo cóż możemy poradzić na to, że jesteśmy
tak perfekcyjnie niedoskonali? NIC! I do tego nawet nie próbujemy
zaradzić coś w tej sprawie....To jest właśnie najgorsza i
zapewne najtragiczniejsza w skutkach, część naszej - ludzkiej
- natury : ..........No, muszę się przyznać, że choć wysilałem
moje fałdy (czyt. mózg ;)) jak mogłem, to nie udało mi się w
pełni wyrazić tego fragmentu naszej natury w jednym słowie...Ale
gdyby pokombinować....:
AMITOWISIIPOWIEWAIWCALENIEOBCHODZIBOITAKMISIENIEUDAIZARAZBEDZIEKONIECSWIATA.
Taaaak. To chyba najlepsze słowo jakie może oddać tą najgorszą,
ale prawie zawsze przeważającą cechę człowieka....Owszem,
mogłem napisać lenistwo, ale to jest zbyt ograniczone pojęcie...Tylko
skąd się wzięła u nas ta cecha....? Cóż, to też jest temat
na osobnego arta :).
Pora teraz na morał :P. Hmm.....Hmm..........'Raz na wozie, ale
częściej autobusem'....... Nieeee............'Kto pod kim dołki
kopie, ten wodę z klopa żłopie'....Nieeee......Tu potrzeba
czegoś uniwersalnego, czegoś co można łatwo zapamiętać, a
nawet zastosować jako myśl przewodnią lub motto :). Zaraz,
zaraz..................'tu (potrzebna) jest mądrość, kto ma
oczy niech liczbę bestii przeliczy'.........to chyba było już
w jakiejś wieczorynce :).....Hmm.....
Chyba mam......'nawet jeśli chcesz, nigdy nie będziesz mógł'......taaaak...trochę
pesymistyczne, ale przecież nie żyjemy w kraju możliwości....
I tym oto akcentem zakańczam tekst(trochę krótki ale jeszcze
coś dopiszę).
klocek :