No dobra... korzystam z zaproszenia autora do polemiki. Ja również nie widzę szans na
przekonanie Ciebie do zmiany zdania (oczywiście w sprawach, w których mamy inne
poglądy), no ale pozostali inni, którzy to czytają (nie sądzę aby była to liczna grupa :-< ,no ale
zawsze coś).

Tu się na szczęście mylisz. Wszystko zależy od tego, co rozumiesz przez „liczna". Jak
widać jednak było w AM~4, text wywołał sporo kontrowersji... Ale od razu uprzedzam: to już ostatni zamieszczony w AM text polemiczny na ten temat... Zaczynają sie już za bardzo argumenty powtarzać...

Twierdzisz, że cel feministek (równouprawnienie) został osiągnięty, ale trzeba by się
zastanowić czy to jest ich główny cel. Wydaje mi się, że coraz bardziej chodzi o
dyskryminację chłopów. Feministki nieustannie trąbią na wsze świata strony, że
równouprawnienie jest tylko na papierze, że w społeczeństwie kobieta ma podrzędną rolę, że
mężczyźni (te wredne samce :-|) mają na celu zniewolić kobiety. Ale chwilę !... coś tu jest nie
tak!. Wypadałoby najpierw przypatrzyć się temu papierowemu równouprawnieniu.
Konstytucja: wszyscy są równi wobec prawa, a co na to prawo... emerytalne?: 60 lat kobiety,
65 lat mężczyźni... ??? (przepraszam to już jest przywilej w stosunku do kobiet). Dalej: coś
tam chyba jest, że kobieta nie może zostać górnikiem (górniczką? ;-)),- chodzi o ochronę
kobiecego zdrowia itd.
Teraz to "niepapierowe" równouprawnienie. Stosunki społeczne - tak to brzmi bardzo mądrze.
To najlepsze pole do popisu dla feministek. Głośne (dzięki TV i gazetom w stylu "Pani
domu") są przypadki molestowania przez szefa, zmuszanie do podpisywania "z góry" (przed
podjęciem pracy) próśb o zwolnienie na wypadek gdyby kobieta zaszła w ciążę - tak to jest
chamstwo, ale jakoś nic nie słychać o przypadkach dręczenia mężczyzn przez kobiety, czyżby
takowych nie było?. I czy szef-chłop nie wywali na zbity pysk pracownika- też chłopa, gdy
ten mu podpadnie?.

A jak się przedstawia sprawa w czasie rozwodu? - wtedy najlepiej widać równouprawnienie:
podział majątku to oczywiście fifty-fifty (na razie w porządku), ale prawa rodzicielskie:
przyznawanie przez sądy prawa do opieki nad dziećmi w większości przypadków matkom to
już chyba nie jest w porządku. A ta sytuacja ma miejsce z przekonania, iż prawo to jest
naturalnym (?) prawem kobiety. Ojcowie w tej sytuacji nie mają nic do gadania (wydaje mi
się, że oni też mieli jakiś wkład w wychowanie i oczywiście narodziny swoich dzieci).
Rozwinięcie tematu w filmie "Tato".

no, jednak na „Tacie" nie można nic opierać... ;) Film sympatyczny, nawet dobrze
nakręcony, ale oderwany od realiów...

Co do pana Millera to wydaje mi się, że jego pomysł jest co najmniej dziwny. Dlaczego?- no
dobra dajemy 30% kobietom, 30% gejom, 30% lesbijkom, 30% rolnikom, 30% górnikom,
30% matkom samotnie wychowującym dzieci, 30%... zaraz coś tego za dużo!. Tak teraz
widać wyczucie polityczne pana Millera, ale jak już zauważył Qn`ik to przecież zaczęła się
kampania wyborcza.

Przy okazji mała dygresja.
* Podoba mi się pomysł ZChN-u (nie jestem pewien czy ZChN-u - ach ta skleroza :))
przeprowadzenia ankiety na temat przyznania nowych praw homoseksualistom.

nie wiem o co chodzi... :( Ale jeśli inicjatywa wyszła od ZChN'u, to wątpię, czy mi się
spodoba ;)

* Tu również widać wyczucie polityczne (i moralne), ale tym razem innego pana - z AWS-u,
który nie może zrozumieć, że nazywanie kogoś pedałem może być (i jest!) obraźliwe. A na
uwagi fotoreportera odpowiada: "No przecież to są pedały".
Koniec dygresji.

Do tej pory w większości zgadzałem się z Qn`ik'iem. Ale co do aborcji...

toteż na dalszą część textu nie odpowiadam (z wyjątkami). Po prostu te argumenty już
padły...

Uważam, że nikt nie ma prawa zmuszać kobiety do urodzenia niechcianego dziecka,
ponieważ jeżeli dziecko byłoby później wychowywane (przez 18 lat!) przez kobietę, która
została przekonana (czyt. zmuszona) do tego przez np. rodzinę to zapewne nie miałoby
szczęśliwego dzieciństwa.

Dlatego lepiej je zabić. Rozumiem.

Zmarnowane życie to także jest argument.
18 lat wychowywania dziecka to mimo wszystko koniec kariery zawodowej szczególnie gdy
popadnie na samotną matkę, bo kto zatrudni kobietę w ciąży lub z niemowlakiem na ręku?.
(no i mamy te 8-10 lat z głowy), a później będącą "nieustannie" lub w najmniej odpowiednich
momentach na zwolnieniach (dzieci chorują).

Oddanie dziecka po urodzeniu.
No i mamy 9 miesięcy błogosławionego stanu, w czasie których tracimy pracę (patrz
podpisane zwolnienie u szefa w szufladzie - życie nie jest usłane kwiatami), rodzina odwraca
się od ladacznicy (wstyd na całą wieś), chłopak ją rzuca (przykład chamstwa i egoizmu) i...
lepiej nie myśleć co jeszcze.

Gwałt.
To tylko smutny przypadek, dziecko można oddać po urodzeniu.
Poszło gładko... czyżby?
Przykład:
Zamężna kobieta z dwójką własnych dzieci zachodzi w ciążę na skutek gwałtu. 9 miesięcy
zamienia się w koszmar; nieustające kłótnie z mężem, który nie chce zgodzić się na
wychowanie cudzego dziecka, czyniąc przy tym aluzje co do "prawdziwości" gwałtu ("jak
byś nie chciała to by się nic nie stało"). Postawa dalszej rodziny, która nie może (a raczej nie
chce) zrozumieć trudnej sytuacji zgwałconej kobiety. A po 9. miesiącach pytania własnych
dzieci "Mamusiu gdzie jest nasz braciszek/siostrzyczka?".
Ale cóż, to tylko smutny przypadek.

Sytuacja materialna, czyli dziewczyna jest biedna.
Qn`ik! Chyba sam dałeś właściwą odpowiedź: "Co by nie mówić o polskim rządzie "... i jego
słynnej polityce prorodzinnej.
Ty chyba żyjesz w innym kraju i nie wiesz ile w Posce trzeba mieć pieniędzy, żeby móc
przyzwoicie żyć i do tego wychować samotnie dziecko. Spróbuj... mając kilkaset złotych na
miesiąc.

toteż nie każę nikomu dzieci zatrzymywać! Jeśli jednak dziewczyna sama chce dziecko
zostawić – niech się liczy z tym, że nie będzie łatwo...

Dlatego uważam, że polskie prawo powinno zezwalać na aborcję, bo dojdzie do sytuacji
(zapewne już tak jest), w której kobiety nie mogąc liczyć na przeprowadzenie zabiegu w
szpitalu, w normalnych (bądź co bądź) warunkach będą starały się pozbyć ciąży w warunkach
zagrażających ich zdrowiu, a nawet życiu; przykład: we wspomnianym przez Qn`ik'a
zakładzie fryzjerskim.
Te, które będzie stać wyjadą do innych państw, w których aborcja jest legalna, aby tam
poddać się temu zabiegowi, ale większość będzie musiała skorzystać z lokalnych "środków".

Na zakończenie: nie popadajmy w paranoję z tą dyskryminacją! Ktoś, kiedyś powiedział, że
w Stanach (a więc kraju super, ekstra tolerancyjnym i wolnym) najbardziej dyskryminowaną
grupą społeczną są biali, heteroseksualni mężczyźni w średnim wieku. To może dać do
myślenia.

to łatwo powiedzieć: „Ktoś, kiedyś...". Zero faktów. A szczerze mówiąc mógł to być
właśnie taki mężczyzna, który się dziwi, że go żona z domu wyrzuciła, bo się spił... Fakty
proszę, a nie demagogię!

P.S. Qn`ik wspomniałeś, że masz barzdzo prawicowe poglądy- jak bardzo? Herr Adolf H. z
Niemiec też miał bardzo prawicowe poglądy, podobnie jak pan H.(ach te zbiegi okoliczności
w historii) z Austrii, którego partia ma teraz większość w rządzie. ;-)

Taaak. Raz – Adolf Hitler NIE był z Niemiec! Pochodził z Austrii! Teraz się robi jeszcze
ciekawiej, nie sądzisz? A co do mnie – jestem prawicowcem, ale w moim przekonaniu
prawdziwym. Nie dewotą – po prostu jestem za postępem, ale niektóre pomyłsy
„postępowców" uważam za tak debilne, że się w pale nie mieści... Nie należy popadać w
żadne skrajności! Piszesz o Hitlerze – to faszysta. W drugą stronę jest Lenin – i kłóć się tu
który gorszy! ;)

Ja również zapraszam do przyłączenia się do dyskusji. Może jakieś panie zabiorą głos?.

już zabrały ;)

solenoid