WIZJA GRY DOSKONAŁEJ - RIPOSTA


W przedostatnim CDA mogliście przeczytać arta, w którym autor snuje refleksje na temat możliwości powstania "gry doskonałej". Poza tym, że wizję można określić co najmniej mianem "utopijna", to jeszcze może być ona nawet... niebezpieczna!

Autor wszak o tym już w swoim arcie wsponiał, ale ta opinia zaginęła pośród wszelkich pomysłów i ogólnie pozytywnej opini o wyimaginowanej grze.

Dla ludzi, którzy tekstu nie czytali - Padrino przytoczył wizję multiplayerowej gry, w której możnaby się wcielić w każdego przedstawiciela kuli ziemskiej, w której nie byłoby NPCów - tylko gracze z całego świata tworzyliby społeczność wykreowanej (czy aby na pewno?) rzeczywistości...

Zawsze mnie dziwiło, gdy ludzie mówili, że marzy im się gra będąca symulatorem człowieka - taka, w której po przyjściu z nudnej pracy trzeba wyprowadzić psa na spacer, wysłuchać wymówek żony i położyć się do łóżka oglądając kolejny durny film w TV. Pomysł ten zdawał mi się przewrotny i nierealny - nikt by w coś takiego naprawdę nie chciał przecież grać! Tymczasem - producenci wzięli sobie takie opinie do serca. Tak właśnie powstałą pierwsza gra, która miała być substytutem życia - The Sims. Ta jednak jakiegokolwiek zagrożenia nie może stanowić, gdyż nie jest ani specjalnie dopracowana, ani nie bazuje na bytności w sieci. Dlaczego tak "źle" się wyrażam o Simsach? Z powodu ich ograniczenia - utopijna gra musiałaby być zaopatrzona w ludzkie IQ - aby rozumieć mowę i móc ją analizować. Gdy tymczasem w Simsach, gdy sąsiadka przychodzi w odwiedziny możemy tylko: 1.porozmawiać (nie mamy wgląd w rozmowę), 2.powiedzieć komplement, 3.wyprosić, 4.zatańczyć (!) i 5.połaskotać (!!!). Niech mi nikt nie mówi, że to nie prymitywne...

Jednak sukces Simów niewątpliwie spowoduje masę naśladownictw - i tego sie boję! Gdyż zdaję sobei sprawę, że kolejne gry oparte na takim pomyśle będą naprawdę coraz doskonalsze... Wiem, jaka paranoja zaczynala opanowywac niektorych ludzi, ktorzy grali w Ultime Online. Pamietacie, jak jeden z pracowników firmy tworzącej grę został zwolniony za udostępnianie za OGROMNE pieniądze wirtualnie "podrasowanych" postaci?! Nie dziwi mnie postawa gościa - ponoć każdy ma swą cenę, ale gorzej jest z ludźmi, którzy na taki zakup byli chętni. Co prawda nie mam absolutnie żadnego wykształcenia pedagogiczno - psychologicznego, lecz i bez tego mogę śmiało stwierdzić, że to oznaka porządnej i już zaawansowanej paranoi...

Taka gra byłaby niebezpieczna nie tylko dla tych, którzy "są słabi psychicznie". Nie - ona stałaby się ogromną ogólnoświatową obsesją! Wiem, że to wizja apokaliptyczna, ale: mogłaby sprawić naprawdę ogromne szkody w ludzkiej psychice. Gdyż zauważcie, że teraz rozrywką komputerowo - konsolową zajmuje się naprawdę mały procent ludzi na świecie. Gdyż wymaga to nie tylko pieniędzy (sprzęt jest w końcu drogi), ale również sporej wiedzy. Pomyślcie, co by się stało, gdyby to uprościć i pozwolić ludziom, którzy dotychczas żuycie spędzali przed telewizorami oddać się rozrywce tego rodzaju. Kury domowe rzuciłyby telenowele i same, jako wieczne 20latki zawierałyby wirtualne małżeństwa... Wiem, że taka wizja może nie tylko przestraszyć, ale być porządaną. ja w każdym razie nie mam zamiaru takiego zjawiska pochwalać, czy w jakikolwiek sposób popychać...

A teraz kilka słów o tej "doskonalej grze" - czy rzeczywiście byłaby tak idealna? Wg mnie jedyną idealną grą byłoby coś takiego, jak "Adventures of YOU" - którą miałem przyjemność "stworzyć" na papierze w jednym z dawnych CDA. Z tym, że nie zdawałem sobie sprawy wtedy z możliwości internetu... Otóż jedyną prawdziwie doskonałą grą byłaby taka, w której mieściłyby się wszystkie inne. Nie tylko gry - to byłby po prostu alternatywny świat. Świat, w którym gazety byłyby tylko wirtualne, wszystko byłoby fikcją przeradzającą sie dla niektórych w prawdę. A wtedy rzeczywistość przestałaby być potrzebna. Nie wątpię, że kiedyś ta wizja się... spełni. Tak jest - ludzkość dobrowolnie da się zamknąć w Matrixie - ludzie będą mogli egzystować dzięki kroplówkom, a ciało pozostanie niemalże odizolowane od realnego świata... To będzie rozwiązanie łatwiejsze, życie będzie szybsze, każdy będzie miał wygląd, jaki sobie wymarzy, nikt nie będzie cierpiał głodu, ludzie będą szczęśliwi... DOSYĆ!!!

Matrix właśnie jest popularny ze względu na przedstawienie tej strasznej wizji, z którą walczą główni bohaterowie. A ludzie do niej dążą! Nie celowo - ale ludzkość zbliża się do takiego właśnie stanu! Co by nie mówić o Matrixie, czy on się komuś podoba, czy nie - monolog Agenta Smitha jest po prostu tak wymowny, że nie potrzebuję nic dodawać: "The first Matrix was designed to be a perfect human world, where none suffered, where everyone would be happy. (...) The perfect world was a dream that your primitive cerebrum kept trying to wake up from." (Dla nie obeznanych z językiem angielskim: "Pierwszy Matrix został zaprojektowany, aby być światem doskonałym, gdzie nikt by nie cierpiał, a panowałaby powszechna szczęśliwość. To był sen, z którego wasze prymitywne mózgi starały się obudzić") Pozostawię bez komentarza, gdyż jest on zdaje się zbędny...

Tak więc, moi drodzy - nie dajmy się! To od nas zależy czy będziemy kiedyś więźniami techniki i czy nie zatracimy najważniejszego poczucia człowieczeństwa. Obyśmy nigdy nie powiedzieli za Morpheusem (z tegoż Matrixa): "Do you think that's air you're breathing now?"...

Pozostańmy ludźmi!

Qn`ik ("Rock is dead" - M. Manson - Soundtrack z Matrixa:)