Alone in the Dark to gra na miarę XXIw. Już na samym początku poraża nas intro oraz zabójcze odgłosy dobiegające z PC-Speakera. (dla bardziej wymagających przygotowano wersję DeLux używającą Sound Blastera 4bit) W menu mamy do wyboru opcje nowej gry, opcje opcji oraz wyjście do DOS. Nowa gra rozpoczyna nową grę, która do złudzenie przypomina setki innych "nowych gier". W "opcjach" możemy wyłączyć tą cholerną muzyczkę, którą autorzy postanowili nas katować podczas gry. Już wyłączam tą muzykę, tylko przestań walić miotłą w sufit ty stara wiedźmo!!!!! (ech, ci sąsiedzi;) Możemy również wybrać rozdzielczość 160/80 lub 320/200, czyli zgodną z obecnym standardem. Wszystko obserwujemy w 4 lub 8 bitowym kolorze. Dla użytkowników słabszego sprzętu (np. 286) możliwe jest ustawienie koloru mono. Gra oferuje 30 identycznie szaro-burych poziomów, na których będziemy musieli zabijać aż 13 typów przeciwników obdarzonych inteligencją chełbi bałtyckiej. Grafika w grze jest cudowna. Wszędzie idealnie rozmyte tekstury, wspaniały z-bufoning, x-małping, g-lajting. (Kolega mówił, abym założył okulary, ale ze względu na wielkość soczewek musiałbym wtedy siedzieć metr od ekranu komputera. Poza tym gry się robią wtedy jakieś takie brzydkie. Musze zmienić lekarza:) Klawiszologia to standardowo kursory oraz spacja do rozwalania przeciwników. (W wersji DeLux dodano dodatkową spację, gdyż standardowa wystarcza na zabicie zaledwie kilkuset potworów) I jeszcze smutna wiadomość dotycząca wymagań sprzętowych: jeżeli masz komputer Pentium 166 i 8MB RAMu (lub lepszy), to zapomnij, że zagrasz w tę grę. Gra testowana na redakcyjnym 486 60MHz z 4MB RAMu, karta CGA

Sprostowanie: W Alone in the Dark III nigdy nie grałem, więc ta recenzja ma niewiele wspólnego z samą grą. Tak naprawdę to uważam, że starsze gry mają lepszą grywalność niż najnowsze hiperprodukcje (pfuu..). Ten text jest raczej zaprzeczeniem moich poglądów, ale w AM chodzi o to, aby się pośmiać.

No, o to chodzi głównie w NL :) Czasem AM bywa również poważne... :) Relatywnie.

HEX2000