Kobietą być...
Gdy zaczęła się moja zabawa z kompami nie miałam jeszcze 13
lat. A może 12? Nie pamiętam dokładnie. Tak, wtedy to była
jeszcze zabawa, teraz jest to moja największa pasja a za pięć
lat będzie to dla mnie narzędzie pracy. Nie byłoby w tym nic
dziwnego, gdyby nie fakt, ze jestem kobietą. Skąd we mnie taki
pociąg do kompa? Nie wiem. Od dziecka interesowały mnie układy
scalone, dzielnie jako szkrab jeszcze asystowałam
elektromonterom naprawiającym telewizor, czytałam wszystkie
instrukcje obsługi...i tak jakoś wyszło. :) Ludzie rożnie
reagowali dowiadując się o moim hobby. Dziewczyny patrzyły
krzywo a faceci z przymrużeniem oka. Wolałam wrócić do domu i
czytać książkę o programowaniu niż biegać po sklepach. To
dziwiło moje koleżanki a kolegów irytował fakt, ze nie raz
wiedziałam jak naprawić ich kompa. Tak, irytował, gdyż
poczuli się na jakiś tam ich dziwny sposób zagrożeni. Przecież...facet
powinien wiedzieć wszystko i nie można dopuścić do sytuacji
gdy kobieta będzie posiadała większa wiedzę w sprawach
technicznych. Pół roku temu zaczęła się moja przygoda z
siecią. Dopiero wtedy przekonałam się ile jest i jakie są
opinie ludzi o kobietach komputerowcach. Jedyna kobieta parająca
się bliższymi kontaktami z kompem (Pazool) ucieszyła się gdy
się poznałyśmy i stwierdziła, że wreszcie jest ktoś myślący
w miarę normalnie, bo większość kobiet w sieci posiada
atrybut +w...czyli wredność. :) Panowie natomiast...coz,
koledzy z redakcji traktują mnie świetnie, jesteśmy dobrymi
znajomymi. Czytelnicy natomiast...jedni mnie chwalą, dodają
otuchy, piszą, iż kobieta przy kompie, kobieta w sieci to
skarb. To bardzo mile. Dostaję wiele pochwał, życzenia wytrwałości,
dowody sympatii. Niektórzy z Was nie wiedza, że jestem kobietą,
coż ksywa Devi nie jest widocznie na tyle jednoznaczna i
zmieniają do mnie stosunek w momencie gdy się o tym dowiadują.
Jeden z czytelników kursu QBasica przysłał mi maila z pochwala
tegoż. W momencie jednak gdy napisałam, ze jestem kobietą
zmienił nastawienie i zaczął wymieniać wady kursu. Inny
czytelnik natomiast stwierdził, że to miłe, iż kobieta
prowadzi kurs. Przynajmniej to jakaś odmiana.
Ale...nie tylko przychylne nastawienie towarzyszy czytelnikom. Są
tacy, którzy nie wiedząc niczego o mnie potrafią doczepić mi
odpowiednią etykietkę. Taki przypadek np. spotkał mnie wczoraj
(5 lipiec) na naszym kanale. Mam nadzieje, że ten delikwent
poczuł się lepiej po nawrzucaniu mi...w każdym razie od razu mówię,
że mnie nie poruszył. Takie osoby natychmiast dołączają do
listy ignore.
Są tacy, którzy mi grożą (hehe...np wczoraj własnie...tym,
że Qn`ik ze mną sobie porozmawia {hi Honey ;)} [Naprawdę Cię tak ludzie straszą?! Chociaż...
Właściwie rozmawiamy codziennie, więc i ta groźba nie była
czcza...;)], lub negują moja inteligencję i wiedzę.
"Co ty tam wiesz"...
Wielu z ludzi których spotykam w sieci, a którzy wiedzą, że
współpracuję z AM stara się coś zyskać poprzez kontakt ze
mną. Są to albo prośby o telefony członków redakcji CDA, lub
prośby o ujawnienie treści rozmów z nimi. W każdym
razie...nie spełniam żadnej z tych próśb, bo co do pierwszej
to nie jestem do tego upoważniona (a swoja droga..co ja jestem?!
Informacja?!?) a co do drugiej sprawy to gdybyśmy (mój rozmówca
i ja) chcieli abyście wiedzieli o czym rozmawiamy to robilibyśmy
to na kanale głównym.
No wiec jestem, isnieję, czasami jako 213.76.48.37 a czasami po
prostu jako Anka. W kazdym razie jestem kobietą kochajacą
komputer, dla niektórych skarb a dla innych...ehem...no własnie...swoją
drogą...ciekawe dlaczego... {Hmm, zaczynam
się czuć zagrożony...;)}
Piszcie. :)
Devi
devi@pf.pl