A oto inne głosy na temat tego textu...

Siemanko Qi'nk !

Hmmm, zastanawia mnie, czy ja sie tak keidys podpisalem? :) Cos duzo ludzi mnie tak przewraca... ;) Qn`ik, mosci Panstwo! ;)

Skoro zaprosiłeś do polemiki to będę polemizował.

Zacznijmy od tego, że nikt nie ma prawa zmieniać przekonań, chociaż tu chodzi o coś więcej to jest Twoja moralność, a to jest rzecz święta, jak dla mnie.

Ale mówi się, że "tylko krowa nie zmienia poglądów"... ;)

Ruch feministyczny był zrywem, który miał doprowadzić do równouprawnienia, tylko nie zapominaj, że kobiety miały i mają takie prawo, powiem więcej obowiązek. Historia świata to przede wszystkim historia mężczyzn, kobiet zasłużonych jest w niej bardzo mało. Tu nasuwa się pytanie dlaczego?
Jeszcze nie tak dawno kobieta nie mogła o niczym decydować, za wszystko byli odpowiedzialni mężczyźni, mimo tego, że kobiety były cichymi doradcami.
Musiał nadejść czas, kiedy kobiety zbuntują się i zażądają równouprawnienia.
Uznani naukowcy tacy jak B Hołyst, M. Przetacznikowa i wielu innych już dawno uznało, że młode dziewczęta w domu rodzinnym
uczone są pewnych wzorców zachowań "kobieta musi urodzić dziecko, wychować je, zadbać o męża, sprzątać, gotować itd." i zauważ, że generalnie jest to zdanie, które do tej pory mężczyźni podzielają, a później powielają ten pogląd.
Do przełomu musiało dojść i bardzo się z tego cieszę. Dosyć kur domowych!!!
Kobieta wyzwolona to jest to !

Czy ja pisałem, że mam cokolwiek przeciwko ruchowi wyzwolenia? Nie. Po prostu kobiety już się tak wyzwoliły, że bardziej nie można. I teraz taka "Liga kobiet" wzbudza we mnie tylko pogardę...

Teraz odnośnie aborcji.

ad.1 Te dziecko nie wie i nie będzie wiedziało dlaczego mamusia chce go pokroić, ponieważ jeszcze nie jest dzieckiem, to jeszcze płód czy embrion i nie myśli. Czy będzie miała zmarnowane życie, to zależy od wielu czynników społecznych, rodzinnych itp., ale jeżeli tak to powinna mieć prawo decyzji.

Bardzo łatwy argument... To embrion, nie myśli. Daruj sobie - ten argument jest tak żałosny, jak "Liga kobiet"...

ad 2 wróć do pkt.1

ad.3 Dziwne ? Ty nie wiesz i pewnie nigdy się nie dowiesz jak to jest być zgwałconym! NO chyba, że!?
Powinna urodzić i oddać, a czy ty myślisz, że urodzić dziecko to jest takie proste, 9 miechów z sensacjami, wiedząc, że będzie to dziecko niechciane, które poczęto podczas gwałtu, sam gwałt to ogromne obciążenie psychiczne, a tu jeszcze urodzić i oddać.

ad4 i ad 5 Tu się zgadzam, wiedziała co robi i gdzie mieszka, jaka jest jej sytuacja materialna, a zapomoga to kpina państwa jest tak niska, że nie wyżywisz psa, a co dopiero dziecko.

Punkt 6 pominę bo to czy podoła czy nie tego nikt nie wie, i nie dowie się jeżeli oddałaby dziecko.

Niechcący zmieniać poglądów innych z wyrazami szacunku i pozdrowieniami

Sławek Pawiński.

Mój E-mail slawekpaw@poczta.onet.pl

Nie odpisałem na niektóre punkty, gdyż ten text przyszedł dopiero po tym, jak zakończyliśmy dyskusję o aborcji... Prawie wszystkie argumenty tam już padły.

I dla równowagi - inny list.

Przegladajac AM zaciekawil mnie ten artykul. Na poczatku myslalem, ze jest to poparcie dla feministek i ich lewicowych pogladow. Zaskoczylo mnie to, ze w zasadzie po raz pierwszy ktos publicznie (i w nie-katolickiej gazecie) wyrazil swoje krytyczne poglady w stosunku do feministek. Musisz wiedziec, ze w pelni sie z nimi zgadzam (takze mam bardzo prawiciowe poglady). Chcialbym jednak poruszyc temat antykoncepcji, a raczej pigulki antykoncepcyjnej. Od zawsze feministki mowily, ze jest ona najwiekszym dobrem dla kobiet, pozwala im kontrolowac swoje zycie itd. Przecza w tych wypowiedziach samym sobie. Skoro ich glownym celem jest dbanie o interesy kobiet, to jak nalezy tlumaczyc testowanie tych pigulek na kobietach?!? Otoz potentaci produkujacy te pigulki testuja je na dziewczynach i kobietach z najbiedniejszych krajow poludniowoamerykanskich. W krajach tych nie sa respektowane prawa czlowieka. Kobiety sa zmuszane do przyjmowania tych pigulek czestokroc sila i grozba smierci. Testy te nie bylyby potrzebne, gdyby pigulki nie powodowaly skutkow ubocznych. I gdzie tu respektowanie praw czlowieka i praw kobiet??? Nie jestem lekarzem, wiec nie bede wnikal w to, co dzieje sie ze zdrowiem kobiet po zazywaniu takich pigulek. Widocznie feministki twierdza, ze pielegnowanie tego "dobra", jakim jest pigulka wymaga poswiecen, a nawet ofiar.

V.Y.

I co na to panie feministki? :) A co do antykoncepcji - ja jestem za. W ogóle to ze mnie nietypowy prawicowiec... Czasem niezwykle liberalny nawet. :)