Dziekuje Wam bardzo za listy na temat moich artow. Przedstawiam Wam kilka w ktorych autorzy podzielili sie ze mna swoimi przejsciami. :)


Cześć Devi!
Niewiem kiedy napisałaś ten text (konsumenci vs sprzedawcy), ale ja czytałem
go dopiero wczoraj więc jeśli temat lekko się zdezaktualizował to sorry ale
sama chciałaś żeby pisać :).
Wszyscy tak narzekają, i narzekają na te serwisy, ze zle działają, ze nie
naprawiaja na czas i wogóle ze są do kitu.
Oczywiscie w większości przypadków jest to prawda, jednak na szczęście od
tej reguły istniejav chlubne wyjątki.
Ja komputer kupiłem jakies dwa lata temu w malutkiej firmie w pieknym
mieście jakim jest Kraków.
Już na samym początku obsługa mile mnie zaskoczyła. Sprzedawca był bardzo
chętny do pomocy, starał się jak mógł żeby pomóc mi wybrac odpowiedni model.
Po trzech dniach (trochę długo) komputer dostarczono mi do domu. Po
rozpakowaniu i połączeniu wszystkiego przyszedł czas na pierwsze
uruchomienie. Wszystko przebieglo pomyślnie a ja już po kilku chwilach
moglem zapoznawać sie z nowym cackiem. I wtedy pierwsze zaskoczenie, oprócz
zakupionego systemu operacyjnego na dysku zostały zainstalowane przeróżne
programy i gierki. Jeśli dobrze pamiętam dostałem za frajer Offica 95,
jakiegoś antywirusa i parę innych programów oraz pakiet kilku gier ( chyba
Age Of Empires, Ace ventura i pare innych). Fajnie nie!
Są jeszcze firmy które dbają o klientów ( ale jednocześnie wspierają
piractwo w Polsce, ale czy to mój problem, ja się cieszyłem że mam programy
za frajer).
Dobra, ględzę o zakupie a tu przecież chodziło o podzielenie się kilkoma
refleksjami na temat serwisu - no to do żeczy!
Po około miesiącu coś zrąbało sie w akceleratorze. Teraz wiem że niechcący
usunąłem sterowniki, ale wtedy kompletnie nie znałem się na komputerach i
był to dla mnie problem nie do pokonania. Pakuję kompa i do serwisu. Gdy
byłem na miejscu i powiedziałem co jest grane, pierwsze pytanie gościa
brzmiało: jaki mam akcelerator, Voodoo1 czy 2, bo jeśli 2 to ja mam taki sam
problem, od razu poczółem się lepiej, choć jednak coś mi nie grało, facet
jeszcze nie wiedział co jest nie tak a już mówi że ze swoim akceleratorem ma
taki sam problem. No
ale mniejsza z tym, kompa kazał zostawić. Przyjechałem do domu. Po południu
dzwoni telefon z serwisu z informacją ze wszystko jest ok, cóż za szybkość -
pomyślalem, wtedy chciało mi sie śmiać z ludzi którzy czekają tydzien albo i
więcej na naprawę. Pojechałem do serwisu, komp był już zapakowany i jedyne
co mi pozostało to zabrac go z powrotem. Faktycznie wszystko działało bez
zarzutu. Pełen profesjonalizm!
Kiedyś mnie naszło żeby rozkręcić komputrer i obejrzeć go sobie od wewnatrz.
Mimo ostrzeżenia na karcie gwarancyjnej ze zerwanie plomb grozi utratą
gwarancji dzielnie zabralem sie za wybebeszaniu mojego maleństwa :) Po
patrzyłem, postukalem zakrecilem śrubki z powrotem, wszystko bylo OK. Jednak
po kilku miechach znowu zaczęły sie problemy tum razem z ukochana Wingroza.
Dzwonie do serwisu, kaza przyniesc kompa. Wioze. Po oględzinach serwisant
powiedzial ze trzeba przeinstralowac windowsa i spytał sie czy mam cos
ważnego na dysku. Jako ze miałem kilka nie ukończonych gier wzdryglem sie
troche na wiesc o perspektywie utraty saveów do gier, wiec bez namyslu
powiedzialem w czym rzecz. Gość troche dziwnie sie na mnie popatrzyl ale
zaproponowal ze moze potrzebne dane przeniesc na swoj dysk w komputerze
firmowym, co tez uczynil. Ciekawe która firma zaproponowała by cos takiego,
format dysku, po kija przejmowac sie danymi klienta przeciez w gwarancji
jest napisane ze za dane na dysku firma nie odpowiada. A tu masz taka
troska. Komp byl gotowy na następny dzień. W czasie odbierania serwisant
jednak wspomnial cos o plombach zebym ich nie odrywal bo jesli spieprzy sie
cos wewnatrz to niestety za naprawe bede mosial bulić. Podejrzewam ze druga
firma zamiast naprawic kompa zaslonila by sie zerwaniem plomb a tym samym
utrata gwarancji cieszac sie jeszcze ze pozbyla sie kolejnego balastu.
Dobra, koncze juz bo pewnie usypiasz nad tym tekstem. Pisząc go chcialem
zasugerowac ze jeszcze sa w Polsce firmy ktore dbają o klijenta i zalezy im
na jego zadowoleniu.We wakacje kupilem tam pamiec (128mb), i wiesz ile
zaplacilem...402zl...taniej chyba bym nigdzie nie znalazl.
No to tyle, czymaj sie cieplo i nie daj sie serwisom!

Soulblighter

Ps. sorki za bledy w tekscie ale pisalem go o 22.00 i poprawiac mi sie nie
chcialo :-P


Hej Devi !!!!!!!!!!!


Czytając twój tekst uśmiałem się do łez ale po chwili mina mi zrzedła bo przecierz
mnie też tak robili w balona, ale to chyba jest naturalna kolej rzeczy bo gdy człowiek
się czegoś sam nie nauczy to nikt z serwisu mu nie pomoże.
Moja historia nie jest tak zakręcona jak twoja ale także jest śmieszna.
Komputerek kupiłem niedawno ( wymarzony knfig to C400 64mRAM i Riva TNT ) ale przez
ten czas był już kilka razy na gwarancji. Przywiozłem go do domu złożyłem do kupy (
choć miałem z tym nie lada problem :)) włączam a czekam, czekam
a tu dopiero po jakiś 4min wszystko zagrało ( lekko się zdziwiłem ale pomyślałem że to
pierwsze uruchomienie i tak musi być)
Patrzę na ekran a ten idiota z serwisu zainstalował mi Winblowsa z jakimiś dodatkami (
wszędzie jakieś ptaszki pszczółki itp. mój pierwszy krok to wywalenie tego gówna ).
Po dłuższych oględzinach okazuje się że utwożyli tylko jedną partycję 6.4 GB, no
to myślę formacik i dzielimy (trochę było z tym problemów ) gdy już podzieliłem to
chciałem zainstalować orginalne sterowniki od płyty aż tu nagle błąd zapisu na
dysku C: i ogólna kaszanka: no to mina mi lekko zrzedła. Postanowiłem spróbować
Win95 i o dziwo zagrało ale myślę sobie: co kurde ja chce 98 no i komp pod pachę i do
serwisu.
Na miejscu pan skrupulatnie wypytał mnie co się dzieje i kazał przyjść za 3 dni. Jakie
było moje zdiwienie gdy po trzech dniach przyszłem do sklepu a mój sprzęt zrobiony.
Pan wyjaśnił mi że jedna partycja była na Fat16 a to źle i dlatego W98 nie
chciał chodzić ( jak się później okazało to wcale nie dlatego ) ale to dopiero
początek.
Pewnej ciepłej nocy gdy grałem Q2 ( a może to było Diablo mniejsz z tym) komp się
powiesił nic by w tym dziwnego nie było
ale po restarcie na monitorze zobaczyłem tęczę kolorów (wszystkie kolory tęczy ) no
wtedy to zbierałem szczenę z podłogi.
No i znowu komp w samochód i do sklepu Pan wyjaśnił mi że monitor jest namagnesowany
(stwierdził że to moja wina bo ustawiłem za blisko głośniki) wtedy grzecznie
wytłumaczyłem mu że gram na słuchawkach i na tym się skończyło. Tydzień pózniej
dzwonię tam a uprzejma pani mówi mi że nie uznają mi gwarancji bo to stało się z mojej
winy ( oj wtedy nie wytrzymałem tak nakładłem tej pani że chyba spadła z krzesła) na
drugi dzień wybrałem się tam z książką od monitora i
przeczytałem im że żadnym namagnesowaniu nic nie pisze, i tyle widziałem swój monitor
pani zwodziła mnie na różne sposoby
raz powiedziała że wysłali go do siedziby firmy do Warszawy. Monitor dostałem za 4
tygodnie bródny bez styropianu z rysą na
kineskopie. Teraz znowu się coś pieprzy ale to tylko szczegół...


T E R U U S


PS.Co do twojego pytania o kobiety lubiące komputery to uważam że taka kobieta to
skarb, i gdybym takową znalazł to pogodził
bym ze sobą dwie najważniejsze indywidualności. Dziewczyna która gra to poprostu coś
nie osiągalnego nie wyobrażalnego i inne nie :-) Powinno się wprowadzić specjalne
przywileje dla takich dziewczyn( a tak właściwie to ile masz lat ???? jeśli można
wiedzieć :-))

Qn`ik...mooooge? ;) {Do I have a choice?! I tak mnie nie połuchasz... :)} Latek to ja mam 19 :)

PS.2.Właśnie czegoś takiego brakowało w CDA (czasem wolę sobie posiedzieć w spokoju i
poczytać tak trzymać !!!!!!!)

Ciesze sie bardzo, ze Ci sie podoba. zreszta...nie tylko ja, prawda? :)

{Nie tylko Ty, nie tylko...:)}

PS.3.Tak na marginesie to szukam jakiejś koleżanki. Interesuje się komputerami itp.
grafiką (Lightwave itp.) Słucham różnej
muzyki (techno, rock, czasem rap no i muzyka poważna -do niej zaliczam tą ze STAR WARS-
) Gram w różne gry (Starcraft, QUAKE
1, 2, 3, Diablo, Age of Empires, X-com Darkstone oraz różne RPG) Lubię IRCować (można
mnie zastać w środy od ok. 11:30 do 2)
No i ciekawe czy w Polsce jest choć jedna dziewczyna o podobnych
zainteresowaniach ????????? :-| Przepraszam za ewentualne błędy

Glowe dam, ze jest (a wiem, ze jej nie strace, bo CHOCIAZ JEDNA dziewczyna to jestem ja...:))
Dziewczyny!!! Dajcie znak i napiszcie, ze istniejecie!!!


Witaj Devi !

Czytałem Twój tekst w Action Mag i postanowiłem się z Tobą podzielić swoimi przejściami.

Zazwyczaj tak jest, że początkujący mają problemy ze sklepami, a raczej sprzedawcami, którzy
wciskają niezły kit, kiedy wyczyją, że trafili na lamera. Sam kiedyś byłem sprzedawcą (ale nie komputerów) i wiem jak to jest. Często w ten sposób pozbywa się zalegający sprzęt, którego nikt nie chciał kupić.

Swojego pierwszego kompa kupiłem dosyć dawno było to 166MMX,16Mb,S3, 1,2Gb bez żadnych
voodoo ( wtedy jeszcze nie było ). Konfigurację wybierałem sam. Zapłaciłem jak za zboże.
Sprzedawca odpalił jeszcze w sklepie QUAKE 'a, wszystko chodziło elegancko. Spakowali sprzęt
i powiedzieli, że dostarczą do domu. Wszystko OK ! Porządna firma co nie ?
Był piątek, a w soboty sklep był nieczynny.
O godzinie 18 przyjechał dostawca, zostawił sprzęt i pojechał.
Zabrałem się do rozkładania ( ręce mi się trzęsły tego nigdy nie zapomnę ) i co ? Okazało się, że nie ma
klawiatury. Co dalej, sklep zamknięty, trzeba czekać do poniedziałku.
Dokończyłem podłączanie sprzętu i odpaliłem. Wszystko działało w porządku. Można było pograć nawet
w QUAKE 'a. I tak do poniedziałku.

Problemu zaczęły się oczywiście w niedługim czasie po zakupie.
Sprzęt zaczął się wieszać. Dzwonie do sklepu, a sprzedawca mówi, że tak może być ponieważ Windows
często pada.
Powtarzało się to bez końca, co kilkanaście minut. W końcu zawiozłem sprzęt do sklepu.
Okazało się, że nie ma wiatraka na procku ( żenada ).
Na tym nie koniec, sprzęt wieszał się dalej więc przeinstalowali mi Windows 'a zapłaciłem 50 zł, tylko
nic to nie pomogło, sytuacja się powtórzyła i znowu zapłaciłem 50 zł.
Dobrze, że mam przebiegłego ojca i załatwił z tego sklepu płytkę z systemem ( pirat ), tą z której
instalowali. Teraz przynajmniej nie musiałem płacić za instalację.
System wieszał się dalej. Sprzedawca na to, że do wina sterowników do płyty głównej. Boże, skąd tu
wziąć jakieś sterowniki, a co to jest płyta główna.
W końcu nie wytrzymałem, poprosiłem kumpla, który to podobno się "nieźle zna" i o dziwo pomógł.
Okazało się, że na płytce z systemem był wirus, który instalował się razem z windowsem(wincich95).

Od tamtej pory starałem się unikać tego sklepu. Czasy się zmieniły i trzeba było zmienić sprzęt.
Kupiłem sprzęt tym razem składał mi kuzyn, tyle tylko, że nie mógł załatwić dobrej karty.
Polecił mi Diamond Viper 550.
Tyle tylko, że w moim mieście oprócz sklepu w którym kupiłem kompa wcześniej, nie mogłem
kupić karty (w Optimusie musiałem zamówić i czekać).
Kolejna wycieczka do pechowego sklepu PAC(Power Access Computers) i karta jest.
Tyle tylko, że po zainstalowaniu, w Direct3D obraz miga!?
I znowu, do sklepu, a Oni jak zwykle nic nie wiedzą, dwa dni czkałem na sprawdzenie, po czym dowiedziałem się, że nic nie mogą pomóc, bo to wina płyty głównej.
Oczywiście okazało się, że wystarczy zainstalować nowsze sterowniki i po kłopocie.

Od tamtej pory unikam PAC jak ogień wody.

A co najciekawsze, że to chyba tylko ja miałem takie przejścia, bo firma się rozwija i nawet otworzyli
następny sklep, w mieście jest pełno reklam firmy PAC.


Pozdrowionka !