<<Mały wstęp. ten tekst może się wydać nieco chaotyczny, a to ze wględu na klimat jego powstawania - po prostu on sobie chodził między nami, a my się dopisywaliśmy... Zdaję sobie sprawę, że może on niekiedy być ciut niejasny (jak to zwykla w miarę ostra dyskusja), ale myślę, że warto poczytać... Drobne odtępstwo - texty Devi tym razem są na czarno.>>


W drugim AM ukazał się text Qn`ika o feministkach. Pisał o feminizmie i aborcji ze swojego, męskiego punktu widzenia. Jako kobieta czuję potrzebę przedstawienia własnego zdania.

Po pierwsze wyrażam sprzeciw przeciwko temu aby jakikolwiek mężczyzna wypowiadał się na temat aborcji. Dotyczy ona ich tylko wtedy, gdy np. partnerka chce usunąć ciąże a oni nie zgadzaj się na to, ponieważ czuja się ojcami i chcą nimi być. W innych wypadkach wara od tego tematu.

Niestety nie zgadzam się. Wiem, nigdy nie będę w stanie zrozumieć co czuje kobieta w ciąży - ale ja chcę rozpatrzeć aborcję ze stron według mnie normalnej - to po prostu zbrodnia. I nie da się jej nijak wytłumaczyć.

Smuggler: Ja wychodze z zalozenia, ze ostateczna decyzja ZAWSZE nalezy do kobiety.

To nie mężczyźni zachodzą w ciąże, to nie oni noszą w lonie dziecko, nie oni je rodzą... Qn`ik odpierał argumenty feministek i z większością z nich się zgadzam. Ja tez zasadniczo jestem przeciw aborcji...lub inaczej, jestem za TYLKO w dwóch przypadkach. Gdy kobieta zaszła w ciąże w wyniku gwałtu lub gdy wiadomym jest, ze dziecko będzie głęboko upośledzone fizycznie i psychicznie.
W związku z powyższym nie zgadzam się z trzecim punktem wypowiedzi Qn`ika. Jeżeli kobieta zajdzie w ciąże nie będąc przymuszana do stosunku niech poniesie za to odpowiedzialność. Niech urodzi dziecko i zrobi WSZYSTKO co tylko możliwe aby czuło się kochane i potrzebne, żeby miało zapewnione podstawowe środki do życia.

Smuggler: To ja jestem jednak tolerancyjniejszy :). Uwazasz, ze takie niechciane dziecko, ten 18-letni [minimum] zywy wyrzut sumienia moze byc kochany? Owszem, sa i takie historie - ale nie zawsze niestety. Moim zdaniem kobieta - jesli juz rodzi - powinna miec prawo do zrzekniecia sie praw rodzicielskich. Jesli zechce - niech wychowuje, jesli nie - to nie. Nic na sile...

Jeżeli jednak zostanie zgwałcona... Qn`ik pisze, ze taki przypadek aborcji nie usprawiedliwia, ale On nigdy nie będzie wiedział czym jest dla kobiety gwałt, jaki pozostawia uraz psychiczny.

Smuggler: Mezczyzne TEZ mozna zgwalcic i to wcale nie jest takie smieszne jakby sie komus moglo wydawac. Jesli jakis debil teraz glupio chichocze i wyraza chec zostania zgwalconym, to zwracam uwage, ze nie powiedzialem, iz przez KOBIETE... I co, smieszek ucichl?

Tego się nie da zapomnieć, aby moc dalej żyć i normalnie funkcjonować potrzebne są długie terapie psychologiczne. A jak starać się zacząć znów normalnie żyć gdy brzuch robi się większy i większy nie pozwalając spokojnie zasnąć i usunąć, wymazać z pamięci przeżytego koszmaru?

Wiem, jest to niezwykle smutne i nie staram się nawet udawać, że rozumiem ten ból. Nie i nigdy go nie poznam. Ale proszę - nie nazywaj mnie nieludzkim, gdy potępiam dziewczynę, która zabija dziecko. No, potępiam to złe słowo - ja po prostu nie chcę, aby dla aborcji zaistnialo przyzwolenie społeczne.

Smuggler: A ja uwazam, ze nie wolno swoich pogladow narzucac nikomu. Prywatnie uwazam, ze aborcja powinna byc dopuszczalna - kto chce skorzysta, kto nie - to nie.
Wychowanie przez zabranianie nie jest dobra metoda. Podpowiem tez, ze np. MORDERSTWO w Polsce nie jest ZAKAZANE [poza dekalogiem].
Jest KARALNE. A to nie to samo. Sama aborcja moze byc straszliwa kara za aborcje, to nie jest w koncu wysmarkanie nosa - ten zabieg pozostawia rany i to niekoniecznie tylko fizyczne.

Wiem o tym. A mnie zalezy na ZAKAZIE, nie KARZE. Gdy juz kobieta taki czyn popelnila - trudno. Nie nalezy jej juz dobijac. (Chyba, ze nie miala ku temu powodow... O ile racjonalne istnieja...) Ale za nic nie chcialbym, aby aborcja stala sie dozwolona!!! Zrobiloby sie bagno. Nikt by sie juz ciazy nie bal - czekac tylko, az u szkolnej higienistki bedzie mozna "usunac" (powiedzcie mi: czemu szanowni zwolennicy aborcji nie uzywaja slowa "zamordowac", tudzież "pokroić", które są bardziej do czynu adekwatne? Usunac... Tak - moze jeszcze zlikwidowac? Nie pachnie Wam to klimatami Gestapo?) niepotrzebny plod. VETO!!!

A wracajac do tematu - wlasnie przyzwolenia spolecznego sie boje najbardziej... Jednak nie jest ta sprawa tak do końca oczywista. Z punktu widzenia kobiety - matki jest to niewatpliwie koszmar. Lecz tez nie mozna miec pewnosci, czy kiedys nie bedzie miala poczucia winy ze względu na właśnie aborcję... Spójrzmy za to na ten problem od strony dziecka. Czym ono zawiniło, że zostało poczęte w wyniku gwałtu? Naprawdę, nie chciałbym być tak poczęty... Należy uświadomić ludzi, że to dziecko to człowiek. Który w przyszłości może zostać kimś wielkim, jednostką... I ta dziewczyna, która cierpi... Niech pomyśli, w chwili zmartwienia i bólu, o tym, że robi to tylko dla niego. Dla dziecka, które nie rozumie świata zewnętrznego. Które nie wie, za co mama chce go pokroić. Jemu jest naprawdę wszystko jedno, jak zostało poczęte. Ono żyje.

Patrzysz z punktu widzenia nienarodzonego dziecka a ja z punktu widzenia kobiety. Niestety nie da sie tego pogodzic. Dziecko chce zyc a matka chce zapomniec.

Dziekuje Ci, Devi. Wlasnie odbilas wszystkie swoje argumenty - dziecko chce ZYC, matka ZAPOMNIEC. I tego trafnego komentarza juz wiecej komentowac nie bede. Ujelas to doskonale.

Druga sprawa...dziecko o którym wiadomo, ze będzie głęboko upośledzone. Tu chyba nie musze rozwijać myśli.

Dlaczego? Uposledzone - czyli? Fakt, są różne upośledzenia. Gdyby było wiadomym, że dziecko urodzi się martwe, bądź też na przykład bez mózgu - uważam, że aborcja powinna być w takich przypadkach dozwolona. Bo przestaje być wtedy morderstwem... Lecz ta sprawa ma inną warstwę - czy dzisiejsza medycyna potrafi jednoznacznie określić stan zdrowia dziecka przed porodem?

Smuggler: badania prentalne daja NIEMAL [wiem - NIEMAL!] 100% pewnosci.

Nie wyobrażam sobie bólu matki, która zabiła dziecko na wskutek pomyłki lekarzy. Przykro mi, to byłoby naprawdę straszne. Ale - gdyby weszła taka ustawa, niewątpliwie doszłoby do nadużyć. Czy uważasz, że matka ma prawo zabić dziecko, jeśli nawet będzie ono kalekie? Skąd do cholery ma wiedzieć, że ono jednak wolałoby żyć, aniżeli zostać pokrojonym? Wiem, że życie takeigo dziecka byłoby bardzo ciężkie. Ale zawsze lepsze, od śmierci.

Zycie czy wegetacja?

Smuggler: I tu znow odwolujemy sie do ludzkiego sumienia

A jeżeli chodzi o resztę argumentów. Nie uważam aby trudna sytuacja materialna lub fakt iż ciężarna, młoda dziewczyna żyje w malej społeczności były wystarczające do podjęcia decyzji o aborcji. W takim przypadku jej NIE popieram, jestem jej przeciwna, aczkolwiek potrafię ja zrozumieć.

Ja też potrafię je zrozumieć. Tak samo, jak potrafię zrozumieć Nerona, który zabił swoją matkę, potrafię zrozumieć Hitlera, Charlesa Mansona... Ale nigdy, przenigdy nie udzielę na to przyzwolenia. Czuję, że wtedy nie byłbym tym samym człowiekiem, co teraz. A póki co jeszcze mogę bez odrazy spojrzeć w lustro... Nie chcę zmieniać tego stanu.

Smuggler: Never say never!

I na koniec powtórzę. Niezwykle irytującym jest fakt, ze mężczyźni wypowiadają się na temat aborcji. Uważam, ze nie maja do tego prawa.

To Twoje zdanie. Ja jednak uwazam, ze upoważnia mnie do tego fakt, że jestem człowiekiem. Nie występuję tu jako kat kobiet, ale obrońca dzieci i życia. Jeśli do tego nie mam prawa - przenoszę się do innego, lepszego świata.

Smuggler: Dlaczego chcesz dyskryminowac facetow - mowie o DYSKUSJI? Wypowiadac sie mozna kazdemu.
Co nie oznacza, ze trzeba go sluchac :)

A zauwazyles, ze stanowcza wiekszosc mezczyzn jest przeciwko aborcji? A dlaczego? Poniewaz nie ich ona dotyczy. To kobieta bedzie musiala sobie radzic ze wszystkim co niesie ciaza i maciezynstwo. Dlaczego nie pozostawicie decyzji w sprawie aborcji kobietom? Nie chodzi mi w tym momencie o kobiete - jednostke, ale o kobiety jako plec.

Wiadomym bylo od poczatku, ze nie wypracujemy wspolnego stanowiska na temat aborcji. Przedstawilam Ci jedynie moja opinie na temat sprawy i Twojego artykulu. :)

Anna Wojewodzka