Tak się złożyło, że obiecałem Qnikowi napisać jakiś artikl do nowo powstającego Action Maga, którego nota bene jest pomysłodawcą i twórcą. Aha, nie myślcie sobie, że to on pisał do mnie błagalne listy o napisanie choćby kilku literek, wersów itp. Nie, nie moi drodzy, było raczej na odwrót, to ja zacząłem mu się naprzykrzać a efektem tego jest to co aktualnie czytacie (prawda, że efekt marny:)) )
No nic... miałem przecież napisać na jakiś konkretny temat i wbrew pozorom jest takowy... Uwaga, kurtyna idzie w górę i co się pojawia? Star Wars-replika.
Pewnego pięknego dnia, postanowiłem pójść na "Mroczne Widmo" Oj, było to dawno, dużo wcześniej niż zaczęto je kręcić. Spytacie jak to możliwe? (czemu nie pytacie???) Ano, gdy po raz któryś już z rzędu, obejrzałem "Imperium kontratakuje" wiedziałem, że jeżeli kiedykolwiek pojawi się kontynuacja mojej ulubionej sagi, ja na pewno ją obejrzę!!! Tak więc, nadszedł ten wspaniały dzień. Co prawda nie była to kontynuacja ale raczej prequel, ale co za różnica? Najważniejsze że SW, reszta się nie liczy. W końcu nadszedł także też dzień w którym mogłem pójść do kasy i zakupić, umożliwiający obejrzenie, papierek zwany potocznie "biletem". Najgorsze jednak było to, że zanim doszło do tego jakże wspaniałego czynu przed kasą kina "Warszawa" (bez skojarzeń!!!) przez dobre kilka miesięcy telewizja oraz radio zamęczały mnie różnego rodzaju zapowiedziami, scenkami z filmu oraz wywiadami. W pewnym sensie tego ranka gdy stałem w ogonku do kasy byłem już u kresu wytrzymałości psychicznej (w końcu ile człowiek może znieść!?!) dobra nie będę dłużej ściemniał, bo i tak nikt tego nie przeczyta (szkoda fatygi:)) )
A teraz sedno, czyli R E P L I K A!!!
Czytaliście może kiedyś list Qnika o pierwszym epizodzie SW, jeżeli nie to i tak dowiecie się co w nim było! Zacznijmy jednak od samego początku (chwila, moment zostawcie Biblie babci nie o tym miało być!) Już na samym początku listu Qnik "skarży się", że Mroczne Widmo przybrało formę kina familijnego (zresztą jest to dość popularny zarzut), raczej na dużą skalę. Pytam się przeto, czy oryginalna saga nie miała mieć także takiego charakteru? Przecież wiele z występujących tam wątków i postaci zostało stworzonych tylko po to aby film ten mógł dotrzeć do jak największej liczby ludzi. Chcąc nie chcąc taki właśnie charakter miał protoplasta a także nowy odcinek. Zauważmy, że w całym filmie nie ma ani jednej krwawej sceny (albo coś przeoczyłem) tak samo jest w Mrocznym Widmie! Można nad tym faktem przejść obojętnie lub ponarzekać sobie, ale trzeba to przyznać. Z pewnością także nowa produkcja zawiera więcej (od protoplasty) cech charakterystycznych dla kina familijnego, ale w dzisiejszych czasach taka właśnie jest tendencja. Kiedy tworzono pierwsze odcinki sagi, nikt nawet nie przypuszczał jak wielki sukces odniosą. Na całą produkcję wydano coś około 10 mln. dolarów, w porównaniu do dzisiejszych 150 mln. była to kwota "niewielka" tak więc ryzyko było mniejsze. Musimy pamiętać, że filmy kręci się jedynie po to aby zarobić pieniądze. Osoby pracujące nad Mrocznym Widmem na pewno przeanalizowały rynek dzisiejszy oraz ówczesny i z pewnością wyszło im, że najwięcej będzie można zarobić właśnie na kinie familijnym. Producent nie zarabia jednakże tylko na biletach do kina, na zwrot kosztów pracują także prawa autorskie do znaków towarowych sprzedawane takim firmom jak Pepsi, Frito Lay, Lego i inne. Producenci ci, nie zapłaciliby horrendalnie wysokich kwot, zwłaszcza za przedłużenie kontraktów gdyby okazało się, że po pierwszym epizodzie nie ma zbyt pozytywnego oddźwięku, a wtedy niby skąd miały by się wziąć pieniądze na kolejne dwie części. Wątek C3PO - R2D2, jak słusznie zauważył mój przedmówca (znaczy się Qnik, sam jestem w pokoju:)) ) miał rozbawiać i rozśmieszać. W sumie całkiem dobrze im to szło, oraz było ta zapewne tańsze w realizacji, niż wykreowanie przez komputery postaci JJB (w sumie było to niemożliwe) Producent tym razem nie chciał się ograniczać, mając do dyspozycji potężne możliwości świata wirtualnego, uznał, że postać JJB będzie w sam raz, przecież każdy z nas kocha Królika Buggsa i jego kolesi a JJB kumuluje w sobie wszystkie ich cechy (faktem jest, że co za dużo to niezdrowo). Natomiast stanowczo protestuję przeciwko podsłuchiwaniu rozmów prywatnych... eeee przepraszam to nie ten film. A wracając do robocików, to niby czym się one różnią Jar Jar Binks'a, według mnie niczym. 3CPO robi z siebie takiego samego "idiotę" jak JJB, może w trochę innym stylu ale musimy pamiętać, że w dzisiejszym kinie są trochę inne tendencje niż kiedyś. Jest takie piłkarskie powiedzenie, że "...drużyna gra tak jak jej przeciwnik pozwala..." i według mnie coś w tym jest. Inaczej pisząc, producent zwyczajnie nie miał wyboru, zwłaszcza, że C3PO oraz R2D2 nie mogli występować w nowych odcinkach tak jakby się przenieśli w czasie, ktoś musiał pojawić się na ich miejsce, a był nim JJB. Qnik "domaga" się także limitu wiekowego dla oglądających. Po pierwsze nie ma potrzeby! A po drugie uważam, że jest to pewne skrzywienie z czasów z przed '89, z tego co pamiętam SW było dozwolone od 15 lat i po jaka cholerę? - pytam się grzecznie:). A może ten postulat związany jest z inną propozycją zawartą w liście, może chodzi o brak wątku miłosnego w filmie? Nie, tutaj według mnie trochę przegiąłeś, zwłaszcza kiedy stwierdziłeś, że nawet w takim filmie jak "Titanic" takowe sceny zostały zawarte. A niby co miało zostać zawarte!?! Przecież to zwyczajne romansidło!!! Po jaką cholerę ładować sceny łóżkowe do SW a może w "Obcy..." też Wam ich brakowało??? (co prawda doktorek "posunął" jedną taką ale nie dziwota po tylu latach w kosmosie, poza tym nie było narządów płciowych w akcji:))) ) Nie wspomnę już o tym, że JJB na golasa nie jest, według mnie, zbyt pociągający:)) Co do innych tytułów (w aspekcie scen rozbieranych) wymienionych przez Qnika, to nie mam zdania bo filmów tego typu raczej nie lubię. Z pewnością filmy ze "scenami rozbieranymi" nie są mniej wartościowe czy nieetyczne, ale nie oznacza to, że sceny takie są nieodzowne. Tak więc ja nie żałuję, że Lucas nie zdecydował się na tego rodzaju "magnes" na widzów. Jeszcze został mi makijaż Natalie Portman, który także nie podoba się Qnikowi. A ja Wam napisze, że mi się podoba!!! Dlaczego? Nie wiem:)). Znaczy się wiem ale nie powiem!!! No dobra powiem. Widzieliście budowle jakie znajdują się w państwie (całej planecie?) jakim rządzi Natalie, (znaczy się postać przez nią kreowana) z czym Wam się one kojarzą, mi z czymś mistycznym starożytnym, z Chinami. A co było na twarzach żon chińskich władców? T A P E T A!!! Więc Natalie ma tapetę na twarzy:))
To tyle odmiennego zdania na temat SW TPM, niestety co do reszty listu zgadzam się w stu procentach:))). Animacja komputerowa w SW powala na ziemię. Szczególnie utkwiła mi w pamięci scena otwartej przestrzeni i szykujących się do walki robotów. Takiego rozmachu graficznego nie miał jeszcze chyba żaden film. Co by tu nie mówić złego o SW TPM, to należy przyznać, że od strony technicznej jest arcydziełem, a tak się składa że w dzisiejszych czasach, producenci filmów coraz częściej obok chwalenia się jakie to gwiazdy zatrudnili, podają ile to pieniędzy poszło na efekty specjalne i jakież to potężne komputery zaprzęgnięto do wytworzenia ich. Przecież nie dla zabawy kręcone są filmy relacjonujące krok po kroku jak powstawało nowe "dzieło":))) Dobór aktorów jest także rewelacyjny, trzeba pamiętać, że z założenia większość ról miała być obsadzona przez aktorów, raczej mniej znanych. To właśnie powoduje, że film ten różni trochę od innych produkcji. No i ostatnia rzecz która jak dla mnie w filmie jest bardzo ważna...muzyka znaczy się! Jest znowu wielka i potężna, może to już nie to samo co kiedyś, ale do tej samej wody nie da się wejść dwa razy:))
Tak więc, mi SW TPM bardzo się podoba. Po filmie miałem jednak mały niedosyt, ale był on raczej wynikiem zwykłego przereklamowania produktu. Według mnie lekko przesadzono z promocją. W pewnym sensie gdy szedłem na seans to wiedziałem czego się spodziewać, ważniejsze sceny widziałem już w telewizji dlatego też nie robiły już na mnie takiego wrażenia. Myślę, że producenci powoli już zauważają, że przesadna reklama powoduje, że konsumenci coraz częściej są zawiedzeni a co gorsza czują się oszukani. Dlatego też uważam, że możemy spodziewać się zmniejszonej promocji na rynku filmowym w najbliższym czasie. A może się mylę???^Lamer^ {Od Qn`ika. Okej. Po kolei: wg mnie, jak sie zatrudnia aktorke wygladajaca tak, jak Natalie Portman, to nie zaklada sie jej 100kg kiecek i kaze nosic tapete na twarzy! Czy nie sadzisz, ze Amidale moglby grac maly chlopiec (w dodatku eskimos) - nikt by nie poznal roznicy.;) Serio - sprawa erotyki... Wlasnie to byloby dla mnie ogranicznikiem wiekowym. Dzieci by tak szumnie do kin nie schodzily, a szczypta erotyzmu filomowi by na 100% nie zaszkodzila. Co do krwawych scen... Nie bylo (Nie liczac "sniezka" na poczatku ESB), nie bylo rowniez (dla mnie to calkowity ewenement) zadnego przeklenstwa!!! To juz w dzisiejszych czasach jest sztuka. JJB... Sorry, ale on niema juz klasy R2D2 i C3PO, to cholerna animka z Disneya rodem!!! I ta familijnosc... Zauwaz, ze nie wszystkie SW byly "familijne". ESB na przyklad... Tyle, ze te familijne zdobyly najwieksza popularnosc... A Lucas nie jest az tak dobrym rezyserem... Jak kazdy zdrowy czlowiek, wybral komercje, zamiast sztuki. Lecz czy nam, odbiorcom, ma sie to podobac?...} TUTAJ MOŻESZ SŁAĆ BLUZGI |