PRZEMYSLENIA

Jest niedziela, 7 maja 2000 roku. To co tu napisze bedzie opowiescia o moim zyciu, o mnie i moze
jeszcze o czyms. Nazywam sie CockyBoy i mam siedemnascie lat. Komputerem bawie sie od roku, roku
ktory zmienil moje zycie. Dawniej to male pudelko obok mnie bylo moim marzeniem. Sam nie wiem
czego od niego oczekiwalem, moze mialo sprawic ze bede innym czlowiekiem. Jesli tak, to
spelnilo swoje zadanie, poniewaz dzis jestem juz kims zupelnie innym, innym niz wszyscy. Przez
pierwsze 8 miesiecy jedyna rzecza jaka robilem bylo granie, ale to minelo. Cztery miesiace temu
jakos udalo mi sie namowic rodzicow na modem. Szesliwy pobieglem do najblizszego sklepu z
zamiarem jego kupna. Wtedy jeszcze nie wiedzialem ze podpisuje na siebie wyrok. Tego samego
dnia drzwi na swiat zostaly otwarte. Elektronicznie wygenerowany impuls odkrywal dla mnie nowe
horyzonty, poznawalem swiat w ktorym nie istniala dominacja i przemoc, swiat ktory byl stworzony
dla mnie. Pierwsze zauroczenie przerodzilo sie w pasje, w cel mojego zycia. Szybko odnalazlem
hackerskie strony, sciagalem co sie tylko dalo, czytalem wszystko co moglem. Wielu rzeczy nadal nie rozumialem, a swidomosc tego byla dla mnie nie do zniesienia. Dlatego zaczalem kupowac
ksiazki o programowaniu, linuxie, kasa nie byla wazna, liczyla sie tylko moja pasja. Brnalem
przez zycie zaslepiony innym swiatem, miej realnym, kojacym moje zmysly. Brnalem az do dzis.
Dzis spojrzalem na swoje zycie z dystansu i nie zobaczylem nic. Realny swiat juz dawno przestal
dla mnie istniec. Kiedys twierdzilem ze nie istnieje cos takiego jak uzaleznienie od komputerow,
dzis juz wiem w jak wielkim bylem bledzie. I nie tylko ja w nim bylem, poniewarz prawdziwym
uzaleznieniem nie jest granie 12 godz. dziennie w quake'a, to tylko zauroczenie. Uzaleznienie
zaczyna sie dopiero wtedy gdy wszystko co realne staje sie dla ciebie abstrakcja, kiedy
przestajesz rozumiec swiat, ludzi, a zaczynasz rozumiec jak bardzo jest z toba zle. Dzis stoje
przed wyborem pomiedzy dwoma swiatami. Realnym, w ktorym bylem i jestem nikim, z garstka
znajomych ktorych mage policzyc na palcach jednej reki. Wirtualnym, ktory otwiera dla mnie
nowe drogi rozwoju, ktory nauczyl mnie myslec, podejmowac decyzje, dal szanse wygrywania i
bycia kims. Ja juz podjalem swoja decyzje, ale pamietaj ze ty kiedys tez przed nia staniesz.
I to bylby juz koniec. Prawde mowiac nie wiem dlaczego to napisalem, ale zeby nie byc egoista
mam dla ciebie mala rade "przestan grac". Dlaczego? Poniewaz karmisz swoj umysl czysta fikcja.
Jezeli jedyna zecza jako robisz jest granie, to chociaz przez chwile zastanow sie co jestes w
stanie zrobic przy pomocy komputera. No i jak? Pamietaj, ze ja przynajmniej mam szanse wygrac,
natomiast ty skazujesz sie na przegrana w obydwu swiatach.

(p.s)
Text powstal bez konkretnego celu.
Zdania zawarte w wierszu 9 maga przypominac kontekstem manifest napisany przez Mentora w 1986,
jednak podobienstwo jest nie zamierzone (dla fanatykow i dla jasnosci).
Pamietajcie ze komputer jest potezna bronia, nie zrobcie sobie krzywdy.