Oskary rozdane...
Nie wiem, gdzie CDA ma najwięcej czytelników, ale pewnie w dużych miastach. Ja mieszkam
w takiej małej wiosce, zwanej Kielce. I jeśli bym chciał być na bierząco z filmami,
to muszę sobie jeździć po Krakowskich kinach... :( Do czego zmierzam? Ano - do tego,
że do dzisiaj (a piszę to... pod koniec marca:) nie było w żadnym kieleckim kinie
Amreican Beauty! Skandal, czyż nie? ;) Ale nie piszę tego po to, aby się żalić, ale
skomentować wybór Akademii Filmowej...
Oczywiście w/w instytucja nie pomyliła się w niczym dając statuetkę p. Andzejowi
Wajdzie. Popełnili tylko (jeśli chodzi o "Oskary, a sprawę polską") jeden
błąd - "Pan Tadesz" nie dostał nominacji. Wielka szkoda, widać Amerykanie
nie poznali się na tym (IMHO) najlepszym filmie pana Wajdy... Cóż, nie ta kultura.
Za to ciekawi mnie ta fajna tendencja nagradzania filmów prawie niekomercyjnych. Czemu
"prawie"? Naturalnie - zarówno AB jak i Matrix są komercyjnymi produkcjami.
Ale, Boże, daj nam więcej takich komercji... :) Jednak przez całą ceremonię
brakowało mi jednego filmu: The Cube. Dla mnie to był faworyt za dźwięk i scenariusz.
Film niekomercyjny (ergo: niezależny) i naprawdę niesamowity! Niestety, Akademia
przeoczyła...
Ogólnie rzecz biorąc, cieszę się, że oskary się rozłożyły tak, a nie inaczej. 5
dla AB, 4 dla Matrixa, reszta po jednym, po dwa... Oczywiście nie piszę tu o tak
ogromnych przegranych jak np. "Insider", nominowany siedmiokrotnie, a
pozostawiony bez statuetki... Jednak nie cieszy mnie jedno - sprawa Matrixa. Film został
nagrodzony w każdej dziedzinie, w której został nominowany, ale wszystkie te oskary są
mało wartościowe. Naprawdę nie wiem, czemu Matrix nie dostał nominacji dla najlepszego
filmu, scenariusza i... zdjęć!!! Przecież te były genialne... Za to jeden oskar wpadł
Matrixowi chyba przez pomyłkę. Chodzi mi o efekty specjalne. Tak, tak - wiem, że są
genialne, bulleting jest cudowny, etc. Ale chyba zapominamy o pewnym malutkim filmie... O
SW:TPM. Co by o nim nie mówić, efekty są niedoścignione i pewnie długo nie zostaną
pobite. Gdyż to, co stworzył Lucas z niczym na dzisiaj nie może się porównać. No,
jedyne co tłumaczy Akademię, to to, że nie chcieli nagradzać filmu i tak już sowicie
uhonorowanego... Złotą Maliną. (Tak w ogóle, to przesada - na tę nagrodę to jednak
film nie zasłużył) Tak więc Matrix niby ma te swoje 4 Oscary, ale brakuje tych
najważniejszych. Nawet nie było żadnej nominacji dla aktorów... Qrczę - czy Laurence
Fishburne (Morpheus) nie zasłużył za Oskara dla najlepszej roli drugoplanowej?! A
Hugo Weaving?! (Sam Agent Smith!:)) Przecież to jawna
niesprawiedliwość - za sam głos bym przyznał nagrodę... :)
Kończę na razie, ale pragnę podać na zakończenie mój komentarz na temat
"polskiego" tłumaczenia i rozmów w studiu. Otóż tłumacz chyba był szukany
na pięć minut przed ceremonią. Nie wiem kto chciał zaoszczędzić w TVP pieniądze,
ale to już nie jest śmieszne - ten człowiek sobie z językiem polskim nie radził, a co
dopiero z angielskim... Nie dość, że przeoczył 3/4 żartów (i tak słabych w
tegorocznych Oskarach) prowadzącego, to jeszcze improwizował z nazwami własnymi
(Uwielbiam te "Wojny Gwiezdne" - cholera, nawet jeśli człowiek by dokładnie
tłumaczył z angielskiego, to wyszło by mu to poprawnie! Chyba chciał zapaść w
pamięć odbiorcom...)! W tym TVP to rzeczywiście nędza. Również rozmowy w studiu...
Bezczelnie przerywane, a później po przerwie nie kontynuowane wątki. Texty w stylu:
Piotrek mów, ale masz tylko 10 sekund, więc sie śpiesz! Och, niestety wracamy już...
A w następnym wejściu Piotrka już nie ma... Dno.
Okay, kończę o Oskarach. Wiem, że jeśli czytacie te słowa w Maju, to się lekko
zdewaluwały. Ale - to temat wiecznie żywy, więc polecam polemikę ze mną! Oczywiście
głosy w dyskusji zostaną zamieszczone... :)
Qn`ik qnik@poczta.fm