Dlaczego przegrywamy?
Swój własny pierwszy komputer dostałam niecałe trzy lata temu. Pamiętam jeszcze
tamten konfig...166 MMX, 1,2 GB HDD, S3 Trio, 16 MB RAM, Yamaha...
Był niesamowity, wymarzony, wyśniony...taki tylko mój. Wiecie zapewne jak to jest z
nowymi komputerami. Pachną farbą, idealnie dzialają...marzenie. Jednak komputer, rzecz
martwa, psuć się lubi i to chętnie czyni.
O! Zaczyna się. Witamy w świecie sławy, sexu i pieniądza!
Tak, w tym miejscu rozpoczyna się rozwinięcie tytułu. W momencie, gdy psuje nam się
komputer przegrywamy, nawet nie zdając sobie sprawy, że to dopiero początek.
Pierwsze kłopoty z moim kompikiem zaczęły się pół roku po jego kupnie. Nie miałam
wtedy jeszcze samochodu, mieszkam na przedmiesciu...trudno mi bylo zawieźć kompa do
sklepu. Panowie jednak nie przyjeżdżają do domu...oki, jestem w stanie to zrozumiec, co
więcej wcale się nie dziwię. Od takich spraw są ludzie od usług informatycznych.
Przyjeżdżaja, robią swoje, kasują pieniażki i adios amigos!!!
Wzięłam więc dzielnie kartonik, zapakowałam komputerek i pojechałam do sklepu.
Zepsuty był CD-ROM, często gęsto odbijalo cos stacji dyskietek. Wirucha nie było na
pewno.
Pan grzecznie na mnie spojrzał i poprosił o wyjaśnienie usterki. Ja równie grzecznie
to uczyniłam.
Cóż z tego, kiedy reszta personelu miała nieeezły ubaw (własciwie się nie dziwię;)
O ile pamiętam brzmiało to mniej więcej tak:
Sprzedawca: No więc co jest nie tak?
Devi: Otóż CD-Rom nie czyta płyt. Wkładam jakąs płytke, a on obraca ją i staje...
Sprzedawca: Tzn. rozpoczyna pracę i się zatrzymuje?
Devi: No mówie - obraca ją i staje!
W tym momencie budynek przesiąkł salwami śmiechu, a ja dopiero zjarzyłam co powiedziałam.
:)))
Oprócz tej małej jakże obecnie zabawnej wpadki nic już nie bylo śmiesznego. W każdym
razie dla mnie. Po komputerek pojechałam dnia następnego. Pan grzecznie powiedział, że
owszem, CD-Rom nie działa tak jak powinien, ale nie jest na tyle uszkodzony, żeby go
wysyłac gdzieś dalej. No dobra, zrozumiałam. Małe dziecko jeszcze wtedy byłam, a już
na pewno raczkowałam jeżeli chodzi o sprawy hardwaru. W każdym razie naprawili mi stację
dyskietek i jakieś tam drobiazgi jeszcze.
Oki, działało przez pewien czas. O ile nie używałam zbyt często CD-ROM-u i ogólnie
trzymałam się z daleka od TR i reszty bandy. Tak, królował Pasjans, Tetris i notatnik.
Bo oczywiście polskie znaki też wysiadły. Zabawne było to, jak przyszłam z owym
problemem do sklepu. Jeden z "fachowcow" pododawał mi komentarze do Autexeca i
powiedział, że to pomoże...jeju, jaki ja wtedy byłam zołtodziób. Oczywiście, jak łatwo
jest sie domyślić ow "sposób" nie pomógł. Cóż, zalecono mi wiec ponowną
instalację systemu. Jak juz jednak wspomniałam doświadczenia w tej kwestii miałam tyle
co Kelly Bundy inteligentnych textów, mimo wszystko jak każda dzielna przedstawicielka płci
pięknej zabrałam sie do tej czynności. Dzielnie przeinstalowałam system! Restart
kompika i...informacja o uszkodzeniu pliku windows.ini.
Szło się pociąć! Cóż, komputer w kartonik i do sklepu. Pana prawie skręciło ze śmiechu
na mój widok (zapewne ze względu na wczesniejsze wydarzenia, bo z pewnoscią nie wygladałam
wtedy śmiesznie), ale uprzejmie i łaskawie zgodził się zainstalować mi system.
Przyznać muszę, wdzięczna byłam bardzo. Ponieważ jednak (chyba na nieszczęście
moich nerwów) zabrałam do sklepu także tatusia, to panom udało się wcisnąć mojemu
rodzicielowi (maniakowi symulatorów lotu) akceleratorek...:/
Na następny dzień przywiozłam kompik do domciu. Uruchomiłam...yes! Wszystko działa,
nawet polskie znaki są!! I to był koniec mojej radości. Od momentu ponownej instalacji
systemu wszystko zaczęło się sypać na dobre. Bez przerwy Windows miał pady, wyjątki
krytyczne mnożyly się jak króliki. Teraz to już nawet o Tetrisie mogłam marzyć. Raz
uruchomiłam Wipeouta i...zepsuł sie akcelerator! Hm, co mi pozostało? Jechać znów do
sklepu? Zaczać użerać się z producentem? Napisać do Stowarzyszenia Praw Konsumenta?
Znalazłam inne wyjście. Zaprosiłam do domu znajomego informatyka. Popatrzył, pogrzebał
i powiedział, że to wszystko co można zrobić. Zmienił ustawienie przerwań dla
CD-Rom-u (trochę pomogło). Akcelerator kazał wywalić - był zepsuty i tylko bruzdził
w systemie...
Ja zrobiłam jeszcze inaczej. Calkiem porządny komputer sprzedałam. Porządny pod względem
konfigu.
Sprzedałam niestety za bezcen, bo na tyle uczciwa jestem.
Na szczeście rodzice moi kompa potrzebują takze (Mama do pracy, Tata do symulatorow) więc
kupili nowy, inny, lepszy.
Firma u której kompik został zakupiony jest sumienna i uczciwa. Jeżeli wina błedów w
funkcjonowaniu sprzętu leży po stronie użytkownika każą płacić za odkręcenie
wszystkiego, ale jeżeli problem zaistniał nie z jego winy to naprawią lub wymienią i
jeszcze w rekę pocałują!
To rozumiem: "Klient nasz pan"!!!
Obecnie jestem zadowolona, wszystko działa, a i ja już wiele rzeczy potrafie naprawić
sama (chociaz póki co Bogu dzięki nie musiałam).
A ostatnio doszły do mnie słuchy, ze spółka, która sprzedała mi mój pierwszy
kompik...splajtowała he, he...:) zbieg okoiczności???
Tyle Kochani. Jeżeli spotkały Was podobne perypetie piszcie, ciekawa jestem Waszych
przejść...
Pozdrowionka: Devi
devi@pf.pl
Od Qn`ika...
Ja mam nieco inne wspomnienia po Optimusie - moim pierwszym dealerze... ;) Otóż, staram
się być uczciwy, firma jest porządna. Pomoc techniczna w miarę konkretna, inteligencja
sprzedawców naturalnie nie przekracza pewnych stałych norm ("Ależ naprawdę
wystarczy panu 32MB RAMu! Przecież i tego programy w pełni nie wykorzystują..."),
ale można powiedzieć, że przynajmniej jest uprzejma i stara się być pomocna. Jednak
sprawa z usterkami wygląda tak, że niewiele może się stać z winy sprzętu - w większości
to użytkownik jest fajtłapa. Usterki z winy sprzętu to głównie spalenia kart,
zepsucie monitora, etc. Pod tym względem Optimus jest świetny - daje zamienne podzespoły
na czas naprawy! Lecz całą ta laurka będzie zniwelowana jednym zdaniem: Optimus jest
przeraźliwie drogi. I nie piszę tu tylko o cenach zestawów, ale również o późniejszych
upgradeach. Gdyż teoretycznie, mimo iż firma plombuje sprzety, można się zaopatrzyć w
produkt z innego sklepu. Można, owszem, ale z zainstalowaniem są problemy. Mnie samego
szlag trafił, kiedy po kilkudniowym lataniu w końcu się zdenerwowałem i kupiłem 3Dfxa
na miejscu, w Optimusie. Po prostu procedura ma maksymalnie zniechęcić klienta do
robienia zakupów gdzie indziej. A gdy się kupi w Optimsie (fakt, ja zapłaciłem 50zł.
drożej, przy całkowitej cenie podzespołu: 270zł...) - żadnych problemów, instalacja
w pół godziny, jeszcze nawet czasem po godzinach pracy, nieodpłatnie... Cóż - początkującym
Optimusa polecam, osobom potrafiącym już samemu coś naprawić polecam małe firmy, o
wiele tańsze, ale za to z o niebo lepszą swobodą upgradeu!