Witam
 
Chcialbym podzielic sie z czytelnikami kilkoma moimi doswiadczeniami w obcowaniu z komputerem.
Duzo ostatnio mowi sie o uzaleznieniach od komputera. W Ameryce nawet nazwono i spisano objawy tego syndromu. Coraz wiecej czasu spedzamy przy komputerze, ktory oferuje nam coraz to lepsze, ciekawsze informacje, dostarcza rozrywki i odpoczynku od codziennosci. Na pewno tez nie bez powodu zamiescilisciliscie test na uzaleznienie od komputera aby kazdy przekonal sie ze komputery moga zawladnac nami nawet sami o tym nie wiedząc.
Jeszcze kilka miesięcy temu bylem na krawedzi. Na tej lini ktora oddzielala chorego, uzaleznionego czlowieka od zdrowego. Malo brakowalo i juz bym z tamtad nie powrocil.
Jeszcze nie dawno spedzalem duzo czasu przed komputerem ale nie tylko na graniu. W zasadzie prawie w ogole nie gralem z wyjÄ…tkiem klasyki. Komputer w tamtym okresie stal sie dla mnie sposobem na zycie. Bardzo trafnym porownaniem majej pracy na nim byloby porownanie jej do uprawiania ogrodka. Bylem zboczony na punkcie ilosci miejsca na dyskach, ilosci plikow, znalem wszystkie zakamarki moich katalogow, zbieralem obrazki z
gier, filmiki, dzwieki, muzyczki. Troche rysowalem, tworzylem jakies muzyczki na Music Makerze, nagrywalem dzwieki, skanowalem, obrabialem obrazki a potem rozne wydruki, robilem strony w Htmlu, mam rowniez karte video wiec czesto montowalem filmu z wideo na Premiere, dodawalem efekty, napisy i inne bajery. Jak widac bardzo wykorzystywalem mozliwosci multimedialne mojego komputera choc to tylko 133 i ma juz z 5 lat (jeszcze do niedawna nie odczuwalem zadnej potrzeby upgradeu).W ogole caluy czas moglem cos robic i swietnie sie przy tym bawilem. Nie maly udzial mialo w tym CDA ktorego kazde CD przejrzalem na wylot, szczegolnie bonusy, scena i inne. Doszedlem do takiego stopnia ze komputer zapewnial mi wszelkie potrzeby intelektualne i duchowe. Musialem jeszcze tylko cos zjesc i sie wyspac. Moglem tak egzystowac wiecznie, jednoczesnie majac swiadomosc pieknego zycia, bo coz wiecej potrzebowalem. Wydawalo mi sie ze osiagnolem pelnie szczescia.
Dzis wszystko sie zmienilo. Diametralnie zmienilem swoj poglad na temat komputera w moim zyciu. Nikt by pewnie nie zgadl co wplynelo na ta zmiane, sam jestem zdziwionym. U progu oszalenia, zastapienia swiata komputerem, pojawila sie mozliwosc zalozenia internetu.
Minelo ladnych kilka tygodni od decyzji do podlaczenia. Rozwazalem wszystkie mozliwosci, koszta, robilem symulacje, kalkulowalem jak to bedzie, gdzie kupie, jaka metoda podlacze, az pewnego dnia nie wiadomo z kad  kolega taty zalatwil jakis slaby uzywany modem. Troche mnie to przygasilo ale nie wazne. Narazie nic lepszego nie potrzebowalem, tak tylko zeby miec e-mail i czsem zobaczec jakas strone. To byl moment przelomowy w moich kontaktach z pecetem. W jednej chwili caluy czar "uprawiania ogrodka" prysnal. Wszystkie zainstalowane programy niesamowicie zwolnily prace mojego kompa. Wszedzie powciskaly sie jakies aplikacje internetowe, nowe odnosniki, tysiace plikow, zupelnie nowe zasady obslugi. I stalo sie. Przestalem nad tym panowac. Calu spokuj plynacy z wyrownywania ikon, ulepszania tapety, zmieniania nazw, segregowaniea na katalogi, czyszczenia, oprozniania i przegladania dyskow, znikl. Harmonia plynaca z pracy przy kompie przestala istniec. Wdarl sie totalny chaos i improwizacja.
Od kilku lat zanim nie dostalem internetu dokladnie poznawalem jego tajniki "na sucho". Zapamietywalem wszystko co znalazlem w podrecznikach, gazetach i sledzilem wydarzenia z tej dziedziny. Po podlaczeniu okazalo sie ze zupelnie inaczej sobie to wyobrazalem. Ten ogrom, bezlad i bezuzytecznosc informacji jest przytlaczajacy. Poczulem sie strasznie nieswojo. Inernet okazal sie okrotnie nieludzki. Ten moj maly ogrodek stana nagle w srodku puszczy, gdzie widze ogromne drzewa na ktore moglbym sie wdrapac ale przktycznie zobaczenie przynajmniej jak kazde z nich wyglada jest niewykonywalne. Ogromne uczucie leku, zniewolenia to jest potworne, jeszcze mozna nas kontrolowac w sieci, hakerzy moga sie wlamac lub przechwycic jakis nasz numer i jeszcze wirusy a przeciez trzeba za to placic. "1984" Orvella to nic w porownaniu ze zniewoleniem, odindywidualizowaniem jednostki w sieci. Internet to chyba najdoskonalszy system totalitarny ktory wyksztalcil specyficzna nowomowe polegajaca na oglupianiu uzytkownika przez bombardowanie go milionami bezuzytecznych informacji. Najgorsze jest to ze sami go stworzylismy.
{Wszystkie systemy totalitarne zostaly stworzone przez Czlowieka. Ale Internet jest zbyt demokratyczny, aby moc go takim mianem okreslic - Qn`ik}
Ktos w CDA kiedys napisal ze ludzie nie podlaczeni do sieci bardzo na tym traca, bo nie nadrobia juz zaleglosci a w przyszlosci wszystko bedzie sie na nim opieralo. Doszedlem do zupelnie innego pogladu. Dzis mysle ze wolalbym nie miec kontaktu z internetem (moze poza e-mailem). To jest lamanie wszelkich zasad humanizmu. W dzisiejszym swiecie w centrum zainteresowania znajduje sie komputer ktory wyparl czlowieka. Komputer musi zaczac byc przedmiotem a nie podmiotem. Znienawidzilem internet i przez to komputery. To jest slepa uliczka dla ludzkosci. W przypadku uzaleznienia nie ma ratunku a ofiar bedzie coraz wiecej. Teraz widze jaki bylem ograniczony w swoich potrzebach gdy uciekalem sie do komputera.
Nikomu nie bronie siedziec przed kompem, ani nie namawiam do czegos, ale sam sie przekonalem ze nie wystarczy tylko istniec trzeba rowniez zyc. Komputer ogranicza mozliwosci i potrzeby czlowieka. Nie widac tego ale to nie my dyktujemy warunki ale on. Nic sie nie rozwijamy a nawet cofamy w rozwoju, tracimy swa kreatywnosc a moze i nawet wolnosc myslowa.
{Nie przesadzaj. Internet ma mnostwo zalet, jak chociazby to, ze absolutnie kazdy moe wyrazic w nim swoja opinie. Nikt nie jest bierny a zdecydowana wiekszosc ludzi tworzy. I gdzie tu miejsce na brak kreatywnosci?! - Qn`ik}
Tak nie moze byc. Jestem tegorocznym maturzysta i jakis czas przed matura musialem sie poduczyc. Stracilem kontakt z komputerem na dobrych kilka tygodni i mialem czas na ugruntowanie moich mysli. Przez ten okres kiedy zdobywalem wiedze, uczylem sie z koegami, odpoczywalem, troche zapodalem sobie sportu i dalej uczylem sie, zrozumialem jak plytcy musza byc ludzie uzywajacy komputera. Zauwazylem destrukcyjna sile internetu jaka wplywa na ludzi alienujac ich, zamykajac w sobie i utrudniajac kontakty miedzludzkie. Potworzyly sie z nas kreatury nie widzace piekna swiata. Brak nam personalizmu
a sami siebie zubozamy. Niestety czlowiek tylko sam moze uswiadomic sobie ze ma wolny wybor i nie musi ograniczac sie do zastepczej rzeczywistosci ale otworzyc oczy na swiat i innych ludzi.
Pisze to, bo powrocilem z tamtad, z tej granicy uzaleznienia, a inni podazajac ta scieszka powinni pytac tych ktorzy z tamtad powracaja bo oni wiedza co tam na nich czeka, a sami moga juz nie powrocic.
Byc moze juz niedlugo, kiedy pierwsze pokolenie majace cale zycie kontakt z komputerem, zacznie odchodzic, beda mowili o zmarnowaniu swojego zycia.
Ja juz zrozumialem ze aby przezyc godnie zycie i spelnic sie w nim komputer staje nam na przeszkodzie.


MATYS

{Ojej, nie taki ten diabel straszny... Piszesz o alienacji. O niezauwazaniu piekna swiata. Generalizujesz i, niestety, splycasz. Spolecznosc inetowa widzisz jako bezmyslna mase, a nie zbior jednostek. A co do uzaleznien... Nie bede sie wypowiadal, bo wiem, ze powiedzialbym cos niezgodnego z linia pisma... ;) - Qn`ik}