Tak sobie myślę, (a czasami mi się to zdarza) ze Ci, drogi Czytelniku, trochę
umilę życie przynudnawymi przemyśleniami. Otóż po obejrzeniu po raz kolejny filmu
"Terminator 2" dochodzę do wniosku, że jak nie przystopujemy z tą techniką,
to naprawdę czeka nas taki los. Właściwie mogłoby się wydawać, że nie, bo przecież
maszyny to tylko trochę złomu, lecz człowiek też nie jest niczym innym jak węglem,
wodorem, tlenem, azotem i kilkoma innymi pierwiastkami. To wszystko złożone razem do
kupy sprawia, że myślimy, bo w drodze ewolucji nasze komórki nerwowe dążyły do
centralizacji, co w efekcie dało mózg... My, mali ludzcy geniusze, wymyśliliśmy
maszyny, komputery (chociaż kto wie, czy nie pokazali nam tego kosmici?) i ciekawe czy to
się na nas nie zemści. Człowiek jest leniwy, więc dąży bezustannie do ułatwienia
sobie życia. Ludzie są zwalniani, bo następuje automatyzacja ich pracy, to co mogłyby
zrobić o wiele lepiej ludzkie ręce jest wypierane przez szybkie przetwarzanie surowca
przez maszyny...
To się na nas zemści. Komputery są coraz szybsze, elektrony w procesorach mają do
przebycia coraz to krótszą drogę, grafika komputerowa potrafi skutecznie namącić w
ludzkim umyśle i sprawić, ze z czasem przestaje się odróżniać rzeczywistość od
fikcji.
Pojawia się wiec pytanie - co jest celem ludzkości? Sprawić, aby maszyny osiągnęły
jak największą samodzielność (to się także wiąże z lenistwem), stworzyć coś, co
nie będzie miało mózgu, a i tak będzie potrafiło... myśleć?
Zastanawia mnie ten ludzki pęd do dzielenia tego, co jako jedyni mieszkańcy Ziemi
potrafimy!!
A w przyrodzie jest tak, że jeżeli dwa gatunki posiadają ta sama cechę, i żyją w tym
samym środowisku, to wykorzystają wszelkie dostępne sposoby, aby nic nie stanęło na
drodze ku wolności...
Chodzi mi o to (aby język giętki wypowiedział wszystko o czym pomyśli głowa, tak
wiem...), że nie do końca jestem przekonana o tym, że jeżeli maszyny zaczną
samodzielnie myśleć, to będą nam posłuszne jak dotąd. ''Nic'' nam się nie będzie
wtedy pytać o zdanie, nic nie pokaże komunikatu o błędzie, ani okna dialogowego, bo po
co?
Oczywiście można mieć nadzieję, że moje obawy są płonne. Wiadomo bowiem, że nie
pokonano jeszcze bariery jaką są dla komputerów konteksty. Biorąc dla przykładu
zdanie w języku angielskim:
Fruit fly like an orange.
Jest wiadomym, że chodzi tu o to, że muszka owocowa (wszędzie ta Drosophila
melanogaster!!! To już jest jakaś fobia!!!) lubi pomarańcze. Natomiast komputer nie
będzie wiedział czy chodzi Ci o tę muszkę i może przetłumaczyć to zdanie: Owoc lata
jak pomarańcza.
Mimo wszystko nasz mózg jest niesamowicie ograniczony, w końcu eksploatujemy go jedynie
w dwudziestu kilku procentach...
Jeżeli wiec w zastraszającym tempie rośnie moc obliczeniowa komputerów a my nie
jesteśmy
"nieskończeni" w pojmowaniu to czy zagłada ludzkości nie jest przypadkiem
kwestia kilku chwil?
Ciekawa przyszłości: Devi